a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
|
|
Widać mam
naturę serwala
she fakes
a smile and goes to school the critics are watching she plays it
cool [secrets-unkept]
- Wiesz, lubię tę Twoją pewność siebie, tą
pieprzoną wielkomiejską niezależność... Ufam Ci, bo wyróżniasz się z
tłumu... Uwielbiam obserwować jak w milczącym spokoju śledzisz
deszcz - te chmury obrzygujące świat swoją atmosferyczną plwociną...
Jak to niby od niechcenia zbliżasz plastikowy kubek z kawą do ust i
obwąchujesz ciekawie zawartość. Kawa smakuje Ci lepiej w górskim,
rozrzedzonym powietrzu. Wiesz - wtedy, podczas wspinaczki - gdy
byliśmy związani jedynie liną asekuracyjną na wysokości czterystu
metrów, miałem Cię na własność... Przez tą jedną chwilę byłaś
naprawdę moja, byłaś uchwytna, wreszcie ograniczona! Wolne rodniki
rozsadzały Ci płuca, miałem wrażenie, że niczym poroniony płód
uciekasz od upadku na kazirodczy, przeraźliwie zimny miejski beton.
Podczas wspinaczki żartowałaś głupio, że wspólnie szczytujemy.
- Nie będziemy razem.
- Ty cenisz niezależność,
wiem. Ale siedzisz skulona, zagubiona, poraniona lękiem. Oczywistym
staje się dla mnie, że cała ta Twoja gruboskórność to tylko poza. W
głębi duszy jesteś zagubionym dzieciakiem... Uciekasz jak serwal,
chowając się w wysokiej trawie lub w górskim przesmyku. Sama. I
wiesz, że uciekasz. Zbyt wiele kosztuje cię codzień zapomnieć swojej
kondycji człowieka.
- To się nie uda, odejdź człowieku
wierzący. Wiesz dobrze, że nienawidzę słowa autorytet. Wolę
farmakologię! O Prozacu nasz, któryś jest w aptece; święć się imię
Twoje; przyjdź działanie Twoje; bądź wola Twoja jako w radości tak i
w depresji; siły do życia daj nam powszedniej i nie wódź na na
meandry szaleństwa, ale nas zbaw od myśli samobójczych. Moja
modlitwa, moje credo.
- Przestań.
- Pamiętasz, co
powiedziałam wtedy na szczycie? "W nieskończenie dużym przedziale
czasowym szanse przeżycia każdego z nas spadają do zera". Ja wierzę
w Boga, ale nie akceptuję Jego autorytetu. Bo nie lubię mierzyć się
z Ideałem - zawsze mam wówczas poczucie niższości. A ja lubię być na
topie, lubię być podziwiana - nakręca mnie to. Chociaż może raczej
to kocham - tak, kocham to uczucie. Nie potrzebuję Boga do
szczęścia, bo jestem samowystarczalna - widać faktycznie mam naturę
serwala. I taka chcę być. Choćbym miała się zesrać z tej
samotności... Chcesz prawdy? No wiesz, tej co to wyzwala? Proszę:
Kocham siebie, a Ty byłeś na tej linie zbędnym balastem... Jak każdy
człowiek czy Bóg. Idź już!
- Idę, lecz wiedz że od dziś będę
zasypiał jak szczenię, któremu zdechła suka. Poraniony.
| |
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
|