Tak trochę z boku
"Ja wierzę w proste życie, które jest
lepsze niż każdy hollywodzki tekst
ja wierzę w proste słowa które są
Lepsze niż perły złoto i twój dom"
T.Love "Gnijący świat"
Kiedyś, kiedy jeszcze byłem beztroskim szkrabem, wymyśliłem sobie bardzo ciekawą zabawę. Otóż zakładałem się sam ze sobą, że jeżeli wykonam zadanie, które sam sobie wymyślę (np. dobiegnę do najbliżej latarni zanim policzę do dziesięciu) to zostanę pochwalony, dostanę jakiś super prezent czy coś w tym rodzaju. Nie muszę chyba dodawać, że zwykle wygrywałem, bo w końcu sam sobie byłem sędzią i mogłem przeciągnąć dzieeeeeeeesięć tak, żeby dobiec Kiedy wygrywałem ten zakład, byłem z siebie bardzo zadowolony, żeby nie powiedzieć dumny. Wiedziałem, że udało mi się coś osiągnąć, cieszyłem się bardzo, że prawdopodobnie stanie się to co sobie wymyśliłem. Nawet jeżeli tak się nie działo i tak byłem zadowolony. Uznawałem po prostu, że nie dość dobrze się postarałem i zakładałem się jeszcze raz.
Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, bardzo dużo to mówiło o moim ówczesnym podejściu do życia. Chciałem coś osiągać i się przy tym nie namęczyć. Marzyły mi się pieniądze znajdowane na ulicy, superfajne i superszybkie auta, to żeby wszyscy w przedszkolu mnie lubili i uważali za wzór i tym podobne, ale jednocześnie nie robiłem niczego, żeby tak się stało, tylko udawałem, że to robię. Chciałem być wyższy, lepszy od innych, bogatszy itp. Taki prawdziwy bohater, którego by podziwiano Jak większość dzieci w tym wieku.
A teraz po tych kilkunastu latach od tamtych wydarzeń zmieniło się całe moje podejście do szczęścia. Nie chcę już wspinać się po szczeblach hierarchii społecznej, nie zależy mi, żebym był wzorem dla kogokolwiek, żeby ludzie mnie podziwiali i ubierali się tak jak ja. Nie zależy mi także, na jakiś ogromnych bogactwach, ani na fotelu wiceprezesa od spraw czegośtam. Nie chcę tego wcale, a wcale.
Więc na czym teraz mi zależy? W sumie, to sam nie potrafię powiedzieć na to pytanie. Na pewno chcę, żeby te wszystkie mody, zmiany itp. nadal omijały mnie szerokim łukiem. Żeby nigdy mi nie zależało, żeby być trendy, żebym nigdy nie musiał, patrząc na siebie w lustrze, odruchowo odwracać wzrok. Chcę mieć pracę, która nie będzie mnie zmuszała, do całodobowego marzenia o awansie i wyjeżdżania z Polski za chlebem. Jak ktoś chcę, niech spierdala nawet na drugi koniec świata, mnie tam w ojczyźnie jest całkiem dobrze. I przede wszystkim chcę, żeby cały współczesny świat nie wymagał ode mnie niczego, co jest dla mnie chore i nienormalne, czegoś czego nie lubię i nie chcę robić. To tyle.
Możecie uważać, że jestem staromodnym leniem, który nie nadaje się do egzystowania we współczesnym świecie, który jest szybki, jazzy trendy, si i inne cool/ciekawe wyrazy. Że mam podejście do życia, gusta, przyzwyczajenia i przekonania, które nie pozwolą mi żyć w nowoczesnym świecie. I pewne będziecie mieli sporo racji. Ale mnie to wali, bo mi jest z tym naprawdę dobrze i nie mam zamiaru tego zmieniać. Patrzę sobie spokojnie na ludzi, którzy żyją tylko dla wyższej średniej, dla względów i przełożonego i większego portfela w kieszeni. Co mi tam, Twoje prawa, twoja sprawa, jak to kiedyś śpiewała Pidżama Porno. Ja wolę sobie żyć, jak żyje, a na całą resztę patrzeć z boku i co jakiś czas kręcić głową z śmiać się w duchu z tego co widzę. I jest mi z tym cholernie dobrze.
Może kiedyś się zmienię, może kiedyś będę myślał zupełnie inaczej, niż teraz. Możliwe, że będę młodym, przebojowym przedstawicielem złotej polskiej młodzieży, wyrywającym kolejne panienki i używającym słów typu "zajepierdolisty". Wszystko jest możliwe. Ale póki co wolę mój własny światek, taki staromodny i nietrendy (specjalnie pisane razem), taki w którym czuje się sobą, a nie plastikową kukłą. A moje marzenia sprzed kilkunastu lat, niech na zawsze pozostaną marzeniami małego dziecka, które chciało być tzw. Kimś. Teraz cieszę się z całego serca, że nie udało mi się zostać tym Kimś. Dziękuje za uwagę.
"Może uwierzę w modę i styl
Może uwierzę w komercyjny shit
Może uwierzę w sławę i błysk
Nie widzę szansy daj mi ją dziś"
T.Love "Gnijący świat"
Solar
13.06.06 godz. 16.49 Warszawa