Przyjaźń
Siedzę sobie ostatnio w EMPIKu i przeglądam OZON. Artykuł, na który w nim natrafiłem wywołał u mnie lekkią konsternację i zaniepokojenie. O czym był ów artykuł? O tym czy przyjaźń zanika, czy nie. I wychodzi na to że niby zanika, choć pewien profesor uspokaja, że nigdy nie zniknie, bo ludzie tak naprawdę potrzebują przyjaźni.
Kiedy wróciłem do domu, zacząłem się zastanawiać, ile osób mógłbym zaliczyć do grona przyjaciół. Wyszło mi 8 osób. W tym czworo przedstawicieli płci męskiej i troje pięknej. Od razu zaznaczam, że istnienie przyjaźni damsko - męskiej jest jak najbardziej możliwe. I nie zawsze przeradza się ona w miłość. W moim przypadku jest tak, że dziewczyna, którą znam najdłużej (10 lat) nigdy nie chciała ze mną być, ani ja z nią. A zaręczam, że z niej jest naprawdę ładna dziewczyna. Po prostu oboje zdajemy sobie sprawę że nasze charaktery są tak różne, że nasz związek rozpadłby się szybciej niż by się zaczął. To samo z pozostałymi dziewczynami z tego grona. Różnice charakterów. I proszę mi nie pieprzyć, że przeciwieństwa się przyciągają, bo w sytuacji w której ja, wielbiciel książek (zwłaszcza fantasy, ale nie tylko) i gier komputerowych (a także RPG), słuchający muzyki klasycznej i metalu (gotyk, heavy, power, symphonic), mógłbym mieć dziewczynę łażącą co tydzień na imprezki, nie czytającą książek i słuchającą pseudomuzyki w stylu techno czy inne manieczki? A takie właśnie są moje przyjaciółki. I one i ja dziwimy się, że łączy nas przyjaźń, mimo tylu różnic. Teraz ktoś może powiedzieć, że skoro w przyjaźni to i w miłości nie będzie problemu. Niestety nie, Czytelniku. Osoba płci przeciwnej będzie od ciebie wymagać ZUPEŁNIE czego innego jako od przyjaciela i czego innego jako partnera życiowego. A przy tak skrajnych różnicach w zainteresowaniach...:-/
Wracając do głównego tematu. Wydaje mi się że osiem osób to całkiem sporo. Nie wliczam tutaj kuzyna ze względów oczywistych. Oprócz tej ósemki istnieje jeszcze druga grupa ludzi, nieco liczniejsza. To znajomi, koledzy czy nawet bardzo dobrzy koledzy, którym do przyjaciół niewiele brakuje, ale mimo wszystko trochę brakuje:). Wiem jednak, że różnica między przyjacielem a bardzo dobrym kolegą jest naprawdę duża. Dlatego ów artykuł bardzo mnie zdziwił.W domu zerknąłem do Encyklopedii Gutenberga i oto co przeczytałem pod hasłem Przyjaźń:"Stosunek dwóch osób, przeważnie tej samej płci, oparty na sympatii, szacunku, poświęceniu, i obustronnemu zaufaniu, z wyłączeniem momentu erotycznego" (zwróćcie uwagę że jest napisane PRZEWAŻNIE tej samej płci, a nie zawsze). Oczywiście nie trzeba zerkać do encyklopedii, by wiedzieć czy ktoś jest przyjacielem czy nie. Ja wiem, że mogę liczyć na nich i oni wiedzą, że zawsze mogą na mnie liczyć. A zaręczam was, że zarówno ja, jak i ci ludzie niezwykle rozważnie dobieramy sobie towarzystwo w jakim się obracamy. Jeśli masz Czytelniku chociaż jednego przyjaciela, to się ciesz. Naukowcy dowiedli, że kto ma ich więcej, dłużej żyje i rzadziej choruje! Dlaczego? Bo człowiek mający przyjaciół rzadziej ma depresję i rzadziej popada w alkoholizm.
W dzisiejszym świecie samemu nic się nie zdziała. Bez pomocnej dłoni życzliwych ci osób szybko możesz ulec "ciężkości" życia. Dla mnie przyjaźń to najważniejsza wartość w życiu (nie licząc miłości - ale należy zauważyć że przyjaźń to też swojego rodzaju miłość - "miłość przyjacielska" jak można to określić, bo swoich przyjaciół kochamy także. Inaczej niż rodzinę, ale kochamy). Być może wpływ na mnie miały książki? Natrafiałem tam przecież jakże często, na przykłady wspaniałej przyjaźni: Razumichin i Raskolnikow. Frodo i Sam. Drizzt i Wulfgar (czy choćby nawet Alias i Akabar ). Przyjaciele są dla mnie niezwykle ważni. Nie licząc najbliższej rodziny - najważniejsi ludzie w życiu. Bez nich życie by mnie pokonało. Nieraz miałem takiego "doła", że od myśli samobójczych tylko oni mnie odciągali. Jeśli ktokolwiek z nich zawiedzie mnie w życiu, będę nie tylko bardzo zdziwiony, ale także załamany. Myślę jednak, że do tego nie dojdzie. W chwili obecnej zaprzestałem praktycznie nowych znajomości, ludzi trzymam na dystans. Wystarczy mi tych ośmioro przyjaciół i te dwa razy tyle kolegów (chodzi o to że gdybym przyjaciół miał więcej, nie dałbym rady podtrzymywać kontaktu ze wszystkimi - już teraz są problemy z czasem, więc przy większej ilości ludzi to by było bez sensu).
Dbaj Czytelniku o swoich przyjaciół. Często ich odwiedzaj i rozmawiaj z nimi, bo się inaczej nagle okaże że ktoś nie jest już twoim przyjacielem. Napisane jest w Biblii: "Wierny bowiem przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł".
I proszę, nie dewaluujcie słowa "przyjaciel". Wnerwia mnie, gdy ktoś nazywa dopiero co poznanego człowieka przyjacielem. To jest niestety widoczne w wielu filmach. "Och Susanne, jestem od tygodnia w tym miasteczku, ale już poznałam wielu wspaniałych przyjaciół" (przykład wzięty z kosmosu, ale tak to wygląda i jest coraz częstsze obecnie, zwłaszcza wśród młodzieży).
I w tym miejscu chcę podziękować moim przyjaciołom: Przemkowi, Ilonce, Jackowi, Kasi, Księżowi, Łukaszowi, Rafałowi i Paulinie. Za to że jesteście. Za to że mogę na was liczyć. Za to że nie raz mi już pomogliście. Za wszystko:)
Adam "Iselor" Wojciechowski
iselor86@poczta.fm