Ludzka niewiedza i kryzysy z tejże wynikające.
Witam, W zasadzie to mój debiut, aż nie wiem, co powiedzieć na początku (na końcu to wiadomo, „muzycznie...”) . Może zacznę w taki oto sposób: artykuł będzie pół-kontrargumentacją, pół przyznawaniem racji i prostowaniem niektórych nieokiełznanych myśli Remember_The_Name’a w artykule pod tytułem : ”BOSKIE SPRAWY”. Let’s rock :-)
„Wierszyki”- Modlitwa katolików.
Zacznę chyba od przyznawania racji, gdyż jako protestant myślę, że klepanie wyuczonych wersów jest kompletnie do niczego. Ale napisałeś również: „Poza tym, nie wydaje Wam się dziwne, że w Modlitwie Pańskiej ludzie proszą Boga o "przyjście królestwa Jego", tymczasem jakiekolwiek informacje o rychłej o śmierci naszej lub kogoś bliskiego nam kończą się paniką i już spontaniczną modlitwą o 100 lat?”. No więc, jeżeli człowiek jest powiedzmy ponadprzeciętnie inteligentny i ma swoje zdanie nt. wiary, chrześcijaństwa, etc. Zdaje sobie sprawę z kolei rzeczy i wcale nie musi rozpaczać czy coś w tym stylu, ale normalne, że do tego dochodzi, po prostu jesteśmy niedoskonałymi ludźmi. Poza tym, moim skromnym zdaniem „Przyjdź królestwo Twoje” oznacza bardziej „rządy” i „królowanie” Jezusa Chrystusa na Ziemi, czyli niejako prośba o Sąd Ostateczny, wyrażanie jakby zniecierpliwienia, cóż, niektórzy jednak nie wiedzą, co cotygodniowo odklepują (nie mam na myśli Ciebie tylko masy katolików). Dobrze, a teraz zabłysnę i powiem Ci RTN, że ze zdaniem „I jeszcze mała dygresyjka - dlaczego w tej samej modlitwie wystosowujemy apel do Boga o "nie wodzenie nas na pokuszenie"...? Przecież to nie Jego działka” najzwyczajniej się mylisz. „Nie wódź nas na pokuszenie” najzwyczajniej jest...błędem w tłumaczeniu. I nie ma co się śmiać! Według oryginału powinno to brzmieć „I nie daj, by pokusa wzięła nad nami górę”, ale jako, że te tłumaczenia przez setki lat wycierały się i zmieniały, do naszych czasów tak zostało i nikt o zdrowych zmysłach nie powie 1,85 mld. Ludziom, że „Od dziś mówimy inaczej...”. Tyle 8)
DEKALOG CZYLI SZANTAŻ- Zaczynając od tego, że nie widzę tu szantażu;-)
Jeśli idzie o wstęp do dziesięciu przykazań, do niczego przyczepiać się nie będę, może faktycznie masz rację, że 2000 lat temu było trochę inaczej, nie wiem, w każdym razie mi to nie przeszkadza. Jedźmy dalej.
Odnośnie „suplementu”, a właściwie końcówki pierwszego akapitu: „Bóg chciał, byśmy samodzielnie doszli do nie prawdziwego, ale zgodnego z naszym sumieniem znaczenia każdego z przykazań. Powtarzam - samodzielnie, a nie za pośrednictwem sutannianej gwardii.”- „sutanniana gwardia jest po to, żeby pomagać, naprowadzać na właściwą drogę, oni ewentualnie nakierowują cię w myśleniu, przekazują pewne prawdy, ale Ty sam dokonujesz wyboru.
Jeśli chodzi o normy, które mają obowiązywać Boga- moim zdaniem ich nie ma, proste;-) Bóg-człowiek, jak tę zależność nazwałeś, niestety albo i stety obowiązuje od zawsze, zresztą, za to, co dla nas robi i robił (Stworzenie świata i nas, śmierć Chrystusa na krzyżu, etc.), myślę, że wiele nie tracisz w porównaniu z tym, co otrzymałeś.
PIĘĆ PRZYKAZAŃ KOŚCIELNYCH- Czyli coś, co w zasadzie nie powinno mnie dotyczyć,ale..
„oni wyskakują z tekstem "A, tak sobie siedzieliśmy wczoraj przy piwku i wymyśliliśmy parę własnych przykazań."- A mógłbyś mi dokładnie powiedzieć kto „oni” i kiedy to było? No właśnie, chyba nie. Jak mniemam, przykazania te zostały stworzone po to, żeby dla ludzi wyłowić te najważniejsze sprawy i zostały one nie stworzone z „głowy”, ale na podstawie przestudiowanej Biblii. Aczkolwiek one mi osobiście nie są do niczego potrzebne, obecnie Kościół Katolicki do marionetka w rękach systemu, robiąca ludziom z mózgu siano...
GŁÓWNE PRAWDY WIARY- Też myślę, że fajne, ale mi do niczego znów nie potrzebne.
Jak wyżej, nie dotyczy mnie to.
SIEDEM SAKRAMENTÓW ŚWIĘTYCH- mimo to, że mnie to nie interesuje, to...
1.Chrzest- Najogólniej rzecz ująć, to „u nas”, u zielonoświątkowców, przyjmowany on jest w wieku dojrzałym i przyjmują go osoby, które zawierzyły się Bogu i wiedzą, że chcą kroczyć jego drogami. Tyle.
2. Bierzmowanie- Jeśli o to chodzi, u mnie dobre 5-7 % młodzieży katolickiej najzwyczajniej odmówiło, reszta poszła po to, żeby dostać trochę hajsu i nie jestem, pewien, czy ktokolwiek zrobił to szczerze, no cóż, kolejna słabość K.K...(Na marginesie, „u nas” to się trochę różni i nazywane jest odrobinę inaczej, „przyjęcie Ducha Świętego”, ale jest dość podobnie)
3.Najświętszy sakrament- „U nas” można go dostąpić dopiero po chrzcie. Rzeczywiście, idiotycznym pomysłem jest wysyłanie „białej gwardii” w wieku 8 lat do przyjęcia komunii. Dzieci te najzwyczajniej nie są wstanie zdawać sobie sprawy z tego, co robią, czekając niecierpliwie na koniec mszy świętej, by następnie przystąpić do najciekawszej części ceremonii całego dnia: prezentów. Porażka.
I to, co Tobie wydawało się niecierpliwością przed przyjęciem Boga w serce było najzwyczajniejszą w świecie niecierpliwością przed otrzymaniem tego wspaniałego rowerka, nówki funki nierdzewki kompa czy też zegarka Cassio®.
4.Pokuta- Widzisz, najistotniejszym błędem w tym sakramencie nie jest to, że gdzieś tam występuje nieduża sprzeczność (Spowiedź i pokuta jest po to, żebyś się zmienił i z takim przedświadczeniem podchodził, ale rzeczywiście, jeśli to ma być ściema, to nie idź przez następne 3 lata) jeno to, że księża karzą nas... modlitwą. Rozmową z Bogiem ( i tymi wszystkimi świętymi, matką Boską, etc.). No halo? Chyba to powinno być błogosławieństwem, rozmowa ze Stworzycielem. A jeśli chodzi o „wolność spowiedzi”- ja nie mówię o swoich grzechach już od dawna ludziom postronnym, od kiedy nieformalnie stałem się protestantem, i nie jest to wielkim odkryciem ani „nazbyt liberalnym podejściem do wiary” ;-)
5.Namaszczenie chorych - jak mój przedmówca, nie neguję.
6.Kapłaństwo- Może i masz rację, że seksistowskie podejście do tego wzięło się ze starożytności i dyskryminacji. Ale miało to swój cel; Kobieta mogłaby zwracać uwagę na siebie, a nie na to, co robi. Innymi słowy rozpraszałaby uwagę i konsternację (gwoli formalności, w czasie średniowiecza była to cholernie sztywna, zimna i smutna ceremonia i to jeszcze przetrwało, choć w strzępkach i śladowych ilościach, to zdecydowanie różni się to od śpiewów, tańców i modlitwy protestantów), którą teoretycznie mieli zachować księża. A teraz to już tradycja. I nikomu to nie przeszkadza, laski mogą przecież zostać siostrami zakonnymi i też poświęcać się Bogu.
7. Małżeństwo- Nie widzę nic złego w braniu ślubu w kościele, ale jak kto lubi/woli/marzy...:) A jeśli chodzi o gejów i lesbijki to ich związki są zakazane przez biblię, nie pamiętam cytatu, ale na pewno go widziałem, może podeślę go do Qn`ika, jak znajdę. A Kościół K. Jest zdania (albo ksiądz z parafii moich braci i matki), że jeżeli nie rzucają się w oczy i nie biorą ślubu, nic złego nie robią.
Zanim powiem o przedstawianiu w samych superlatywach podniesienia wieku przyjmowania różnych sakramentów, chciałem zauważyć, że to nie katolików jest na świecie 1,85 mld. Ano Chrystusowych- więc ten akapit nie ma sensu. Ale załóżmy, że katolicy stanowią większość. Mówisz, że przez podniesienie poprzeczki wiekowej mogłoby zachwiać pozycję K.K. jeśli chodzi o ilość wyznawców. A czy nie wydaje Ci się, że lepiej mieć mniej wyznawców (w ogóle co za pomysł chwalenia się ilością wierzących...), za to prawdziwych, w pełni świadomych i oddanych Chrystusowi?
Poza tym życie według zasad chrześcijańskich (nie katolickich, do których dodanych zostało dodanych wiele praw przez samych księży) nie powinno być traktowane jako ograniczanie wolności. Moim zdaniem ograniczenie następuje wtedy, kiedy sam człowiek to stwierdzi. Innymi słowy, jest to pojęcie względne. A Chrystusowy nie powinien zakładać z miejsca, że poprzez chrzest odebrane zostały mu skrzydła (...a wręcz przeciwnie...:) ). Zbiór zasad został stworzony po to, by żyć dobrze. Ale oczywiście można je olać, jak wszystko i trwać w grzechu. Wolność, nie prawdaż. Reasumując, ja nigdy w życiu nie pomyślałem, że jestem ograniczany.
SPRAWIEDLIWOŚĆ BOŻA- Jeśli idzie o ból.
Widzisz, to jest jeden z największych dylematów chrześcijaństwa, sprawa, do której najczęściej przyczepiają się niewierzący. Niestety, nie znam odpowiedzi na pytanie „dlaczego, traktując ból rzeczywiście jako dar Boży - Bóg jednych tak hojnie obdarowuje, innym natomiast nie było dane dostać od Niego czegoś tak korzystnego dla przyszłego życia wiecznego?”- pozostaje mi tylko modlić się o odpowiedź (lub, jeżeli chcesz poznać odpowiedź, będzie to również błogosławieństwo dla Ciebie, Remember The Name:) ).
POLITEIZM, MONOTEIZM...
Tu w zasadzie nie mam się do czego przyczepić, każdy ma jakąś swoją ideę, myśl czy pomysł na to, czy Bóg istnieje czy nie i jest to osobista sprawa, dlatego nie ma zamiaru Ci w nią ingerować. Na razie jestem w fazie, że nie potrzebuję dowodów na istnienie Boga, po prostu w niego wierzę, i tyle:) Ale pewnie zmieni się do wraz z wiekiem, nie wiem, mój ociec zbyt dba o to, bym miał kryzys czy jakąś niedopowiedzianą kwestię.
MATKĘ (BOSKĄ) MASZ TYLKO JEDNĄ?
Że tak powiem- święta racja! :D „Czy naprawdę konieczne jest tworzenie coraz to nowych "odmian" Matki Boskiej, takich jak Częstochowska czy Zielna...?”- sto procent racji, głupota, głupta i jeszcze raz głupota. Ale może jestem zbyt subiektywny, zważywszy na to, że protestanci w ogóle nie zwracają się do rodzicielki Chrystusa w swych modlitwach, i szafa gra.
TYTUŁEM ZAKOŃCZENIA
Generalnie, Remember_The_Name napisał dobry tekst, dość subiektywny, ale z kilkoma niemałymi pomyłkami, dlatego nieraz musiałem się zastanowić, o co mogło mu chodzić. Twoja wizja RTN jest subiektywnym odczuciem i jakby głosem za tym, by wprowadzić zmiany, którymi w większości zajął się (podczas przeobrażania Kościoła Katolickiego) właśnie Marcin Luter. A do większych zmian po prostu nie dojdzie. Więc może zamiast toczyć walkę przejść do kościoła protestantów? Polecam odłam Zielonoświątkowców, jeśli zależy Ci na maksymalnym „rozliberalizowaniu” obchodów w imię Pana. Polecam google.com i stronę oddziału najbliżej Twojego miejsca zamieszkania...:) Bywajcie w światłości Pana, eof.
Pozdrawiam, Daniel „Linu” Kotliński.
Ps. Mój pierwszy tekst miał zaistnieć dobry rok temu i kiedy zacząłem go pisać, w życiu nigdy nie domyśliłbym się, że tak naprawdę inicjacja (wy, wy, wy, bez skojarzeń :P ) nastąpi w formie riposty i to na temat, który myślałem, że już do cna wyeksploatowałem. No proszę, ilu ludzi, tyle teorii...:)
Ps.2. Muzycznie... Często wielu z Amagowców pisało „zawsze chciałem to napisać”. Więc.. Zawsze chciałem to napisać! A więc muzycznie relaksowałem się płytą Trzeciego Wymiaru „ Inni Niż Wszyscy”, Tymona „Zmysłów Pięć”, Elda „Człowiek Który Chciał Ukraść Alfabet”, Fenomena „Sam na Sam” oraz „Efekt”, Gangstarra „The Ownerz”, Molesty „Ewenement” i albumami OSTRego „7” oraz „Tabasko”. Dodam, że wszystkie płyty są na oryginalnych nośnikach i jakiekolwiek rozprzestrzenianie ich w szerszym gronie jest nie dozwolone i grozi karą więzienia do lat 2 (chyba :P).
Ps.3. Ofkorz, jeżeli ten tekst w ogóle przejdzie :D Ale generalnie pozdrawiam Cię Koniu i gdybyś był tak miły i pozdrowił Elda i Allora, ale pozdrów ich! :P:P:P