Księża agenci

- Słyszałeś?
- O czym?
- No, że Judasz się przyznał.
- Jaki Judasz?
- No ksiądz Czajkowski. Czy też może nieco precyzyjniej: TW Czajkowski.
- O ile mi wiadomo to on ma na imię Michał, a nie Judasz. A to TW to też mógłbyś sobie darować.
- No tak, a ty jak zwykle na kolana przed czarnymi. Stary, przecież ja po prostu nazywam rzeczy po imieniu. Mówię TW, bo był tajnym współpracownikiem SB, mówię Judasz, bo zdradził wielu swoich przyjaciół. Wiem że twoje mocne związki z Kościołem są powszechnie znane, ale nie broń mi tutaj tego Judasza.
- Nie bronię go. Ale jest we mnie jakiś odruch współczucia. Przecież ten człowiek jest teraz w wielu środowiskach totalnie przekreślony.
- To trzeba było nie kapować! A to co on robił po upadku komuny. Ja pamiętam tego księżula. Zawsze się tak wymądrzał, pouczał nas wszystkich, mówił nam o moralności, sam mając na sumieniu swoją wieloletnią współpracę z SB!
- Jasne, coś takiego jest godne potępienia. Ale być może on chciał w ten sposób odpokutować za swoje czyny. Pouczał, udzielał się na wielu płaszczyznach, bo chciał jakoś zmazać przed Bogiem swój wieloletni grzech.
- Przed Bogiem? OK, jeżeli czuł taką potrzebę to super. Ale czy wynagrodził krzywdy tym, których tak perfidnie zdradzał przez całe lata?
- A tego nie wiem. I ty też nie możesz tego wiedzieć.
- Nie, no stary, nie mów mi, że zamierzasz usprawiedliwiać tego zdrajcę.
- Wiesz, to nawet nie chodzi o pojedynczy przypadek tego akurat księdza. Chodzi mi ogólnie o lustrację. I to nie tylko duchownych. Bo z tym dzieją się dziwaczne rzeczy.
- Jak to dziwaczne? Powoli poznajemy mroczną prawdę, to wszystko. A co, ty pewnie byś chciał spalić te archiwa! Albo zamknąć usta tym, którzy chcą dotrzeć do prawdy. Tak jak zrobił to Dziwisz. Tylko jak to się ma do tego waszego "Prawda nas wyzwoli"?
- Niczego bym nie chciał spalić. A kardynał Dziwisz chce dążyć do prawdy, może tylko nieco inną drogą. To człowiek głębokiej wiary i wierzę że dopilnuje, żeby ta sprawa nie została zamieciona pod dywan. Głęboko wierzę też, że prawda, choćby nie wiem jak bolesna, wyzwala i oczyszcza. Ale to nie znaczy, że chcę, aby co parę tygodni "Fakt" czy inny "SuperEkspress" donosił mi o tym, że wynaleźli kolejnego, jak to oni piszą, księdza - kapusia.
- A co w tym złego, że media dociekają do takich spraw? Gdyby nie media to w Polsce nie wykrytoby chyba żadnej afery.
- Nie podoba mi się to, bo gazety razem z artykułem stawiają szubienicę i wykonują wyrok. A współpraca z SB to problem niezwykle złożony. Popatrz na przykład na sprawę Zyty Gilowskiej.
- No właśnie, widzisz, i ona też współpracowała...
- O, przepraszam cię bardzo, o tym zadecyduje sąd. Ale wszystko wskazuje na to, że jednak nie współpracowała.
- Jak to?
- A pamiętasz co mówił o swojej teczce Jarosław Kaczyński?
- No, że są tam jakieś ślady mogące wskazywać, że współpracował ale że to są fałszerstwa.
- No i o czym to świadczy?
- No, że albo Kaczyński współpracował...
- Albo teczka rzeczywiście jest sfałszowana. Ale w takim razie dlaczego pewni ludzie nie mieliby fałszować setek, tysięcy innych teczek?
- Dobra, ale jedno małe pytanko: po co?
- Żeby zaszkodzić komuś, zniszczyć go. Nie wiadomo co komuna kombinowała. Może planowali niektórych działaczy opozycji skompromitować przed resztą podziemia, zniszczyć legendy i prawdziwych bojowników o wolność, pokazać społeczeństwu, że "Solidarność" to też zdrajcy i oszuści.
- OK, ale jeżeli to prawda, to wtedy jedynym wyjściem byłoby właśnie spalenie tych SB-ckich archiwów.
- Spokojnie. Część już podobno i tak spaliła bezpieka na początku lat 90-tych. Ale żarty na bok. Myślę, że ten problem można jakoś załatwić. Choćby w przypadku księży. Cała sprawa trafiłaby do biskupa, a ten odbyłby rozmowę z księdzem podejrzanym o współpracę, zastanowiliby się wspólnie jak winny miałby odpokutować za popełnione czyny, no i może też czy ksiądz, który kiedyś był TW, powinien dalej zajmować swoje stanowisko w kościelnej hierarchii.
- Wiesz, to co mówisz pięknie brzmi, ale nie wszystko musi iść tak różowo. A jeżeli dany księżulo będzie szedł w zaparte? Wiesz, ksiądz Czajkowski się przyznał i to mu się chwali, chociaż szkoda że nie zrobił tego wcześniej. Ale mamy też przykłady księży, którzy idą w zaparte i twierdzą, że oni absolutnie nic nigdy...
- Masz rację. To pokazuje jak strasznie złożonym problemem jest lustracja.

Jacek Stojanowski

PS1: Zapraszam na moją stronkę:http://www.siewy.prv.pl/
PS2: Zapraszam do mailowania:stoja@wp.pl