Ekologia zapłodniona technologią.

 

Jeszcze do niedawna ubierałem strój zdeklarowanego przeciwnika ingerencji człowieka wraz z jego chemicznymi oraz mechanicznymi buciorami w środowisko naturalne. No cóż wraz z przypływem wiedzy muszę moje poglądy zweryfikować tak, aby jako przyszły działacz na rzecz wszystkiego co nas otacza i przy okazji tworzy, nie popełniać kardynalnych błędów. Bo nie ma nic gorszego od fanatycznej misji, która po zwieńczeniu okazuje się być tak naprawdę okrucieństwem dla sprawy. Pewnie teraz spytacie jaka wiedza tak bardzo sprawiła, że przestałem być obrażony na całą ludzkość. Nie jest to proste do wytłumaczenia i we wszystkim, co zaraz powiem, będzie można sie doszukać drugiej strony medalu. Ale sami wiecie, że nie zawsze da się wygrać walkę, a nawet czasami można ją przegrać i być niczym. Dlatego powiem wam, że to co teraz piszę, jest absolutnym kompromisem między ludźmi kochającymi przyrodę a ludźmi kochającymi czerpać z niej korzyści. Być może teraz zdradzam swoje ideały, lecz jestem pewien, że życie prędzej czy później by mnie do tego przymusiło.

Stalowy świat.

 

Z czym może się kojarzyć Zatoka Perska? Banalne pytanie, na które już może odpowiedzieć małe dziecko. Oczywiście z całymi jeziorami ropy pożądanej bardziej niż dziedzictwo narodowe. Na szczęście nie o tym mowa. Pójdźmy dalej w grze skojarzeń. Jeżeli mamy ropę to co musimy mieć, aby mogła ona stworzyć krwiobieg całego uprzemysłowionego świata? Naturalnie rury tnące ląd oraz wodę niczym kule wystrzelone z pistoletu, które zaznaczają swój lot w powietrzu. Do tej pory myślałem, że te upiorne konstrukcje pod wodą są niczym ostatnie gwoździe wbijane w trumnę, w którą siłą i przemocą wtłoczono naturę. Na szczęście ten przejaw strachu był wynikiem braku wiedzy z mojej i nie tylko mojej strony (wielu ekologów protestuje przeciwko takim inwestycjom). Po wielu latach okazało się, że te stalowe molochy są miejscem schronienia dla setek rodzajów mięczaków. Poza tym, dzięki tej technologi ukazały sie całe ogrody pięknych koralowców niczym ze snu.

Kolejnym pozytywnym aspektem jest pojawienie się ryb, które mogąc sie posilić mięczakami maja idealne warunki do życia. Teraz pytanie - gdzie tu kompromis? Odpowiedz jest prosta! Nie ma takiej technologi, która by prędzej czy później nie zawiodła. I nie zapominajmy, że pod tym eldorado płynie toksyczna krew gotowa do zabijania, gdy tylko się wydostanie na wolność.

 

Krew i proch.

 

Wejdź gościu do wielkiego i pachnącego lasu. Na pewno urzecze cię w nim jego ogrom oraz różnorodności. Będziesz mógł pozbierać grzybki na barszcz lub bigos, będziesz mógł  jeśli masz odwagę) pokąpać się w przerażająco lodowatym strumieniu, będziesz mógł pójść śladem strużki krwi, aby dojść do martwego jelenia przy którym stoi jego zdobywca wraz ze swoją jeszcze gorącą strzelbą. Pewnie uznasz, że jego czyn jest godzien potępienia, w końcu to okrucieństwo oraz zanik uczuć. Zanim jednak dojdziesz do tego wniosku zastanów się i zrozum, że też jesteś częścią przyrody a w niej niczego nie może być za mało ani za dużo.

Odstrzał zwierząt w pewnych okresach jest w pełni uzasadniony. Jelenie, gdy ich liczba nadmiernie wzrośnie, zaczynają być szkodnikami. Jest to banalne, ale gdy zaczyna brakować pożywienia, alternatywą staje sie dla nich kora z drzew. Wiec jeśli nadal boli cię serce drogi czytelniku, dokonaj pewnego wyboru! Albo nadwyżka i tak głodujących osobników danego stada albo zdrowie drzew? Warto również wspomnieć, że te osłabione osobniki są łatwą zdobyczą dla wilków, które dzięki takiemu prezentowi rosną w siłę i po pewnym czasie rozpoczynają ataki na zwierzęta udomowione oraz żywy inwentarz Bo w końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia. Idąc za ciosem w wybielaniu czynów myśliwych powiem jeszcze, że płacą oni datki na dokarmianie zwierząt w czasie zimy oraz na administrację lasów. Co jest drugą stroną medalu? Oczywiście śmierć zwierząt z rąk człowieka, lecz sami widzicie, że utrzymanie równowagi nie jest łatwe.

 

Na uwięzi

 

Mówią, że dla człowieka, jak i dla zwierzęcia, największa wartością jest wolność oraz przywileje jakie za nią idą. Już nieraz historia udowadniała nam, że ta pierwsza grupa nie potrafi z niej korzystać. Druga grupa wręcz przeciwnie, potrafi korzystać ze swojej wolności, lecz w tych czasach nie może sie obyć bez pomocy człowieka, który wręcz jest im coś winien po tym, jak zniszczył naturalne siedliska różnych zwierząt. Jak może się on zrewanżować? Na przykład budując sztuczne odpowiedniki ich rodzinnych miejsc. Tymi miejscami oczywiście są ZOO. Dużo ludzi uważa, że trzymanie zwierząt w zamknięciu jest barbarzyństwem, lecz same zwierzęta pewnie tak nie uważają. Bo każdy dzień nie jest walką o przetrwanie, bo jedzenia mają pod nosem, bo choroby, na które zapadają, są eliminowane za jednym zamachem ręki. Również dzięki takim przybytkom jak ZOO możliwa jest reprodukcja zagrożonych gatunków, które potem są wypuszczane na wolność. A dzięki czemu tak może być? Dzięki specjalistycznym inkubatorom! Musicie zrozumieć, że są one przyszłością i gdyby nie pieniądze uzyskane z biletów w ZOO, nie było by to możliwe. Powinno przekonać was to, że na wolności ponad 30% jaj rzadkich gatunków żółwi jest niszczone przez drapieżniki. A do wody dociera zaledwie 50%.osobników . A w ogólnym rozrachunku tylko 1 na 1000 dożywa późnej starości. W niewoli wykluwa się 100% i 100% trafia do wody basenu na podchowanie. W tym wypadku trudno mi dostrzec drugą stronę medalu. Może wy mi ją wskażecie?

 

Chemiczne samobójstwo.

 

Pamiętam jedno z moich zadań domowych, które zostało mi zadane jeszcze w gimnazjum. Dotyczyło ono najważniejszych wydarzeń mijającego roku. Jak nietrudno się domyślić wszyscy szturmem zabrali się za tematy związane z polityką oraz sportem. Ja podjąłem temat urodzaju czyli najprościej mówiąc rolnictwa. Po raz kolejny nietrudno się domyśleć, ze mój temat nie pobudził umysłów, które zapomniały, że dzięki tej dziedzinie ekonomii są w stanie uruchomić proces myślowy. W swoje pracy zawarłem rozważania o dysproporcji , jaka jest widoczna na całym świecie pod względem produkcji żywności. Powiedziałem, że często bywa, że pokarm jest po prostu niszczony, gdyż nadmiar to prawdziwe " nożyce cen". Również wspomniałem, że koszt wysłania darów przekracza ich wartość, o tym że są tereny na ziemi na których płody ziemne po prostu nie maja szans na wzrastanie z powodu braku żyznej gleby, o tym że lekarstwo na ich nędzę to również trucizna która i tak nie da gwarancji na wyleczenie. Moje wywody utonęły w morzu fajerwerków związanych z bieżącymi sukcesami. Pamiętam tamte czasy jak dziś wtedy to mówiłem z nadzieją w głosie, że w przyszłości będą produkowali takie pomidory, co to są odporne na mróz, że będą tworzyli nowe odmiany kukurydzy, na kłosie której będą wyrastały zamiast dwóch trzy kolby. Jednym słowem sądziłem, że świat zostanie naprawiony. Nadal się łudzę, że się tak stanie.

 

O przesądzonym losie.

 

I odczuwam wielki ból gdy o tym wszystkim pomyślę. Wiem, że świat mógłby się podnieść z kolan nawet po katastrofie nuklearnej (jest to udowodnione naukowo), lecz moje sumienie nie zezwala na fachowe zmienianie kodów DNA roślin oraz zwierząt, które mogły by posłużyć za pokarm dla najuboższych. Tak tylko kto by im dał ten pokarm? W końcu lepiej aby się popsuł na półce. I jakie korzyści płyną z mutacji roślin i zwierząt? Ano takie, że wszystko zaczyna zamieniać się w galaretę: DNA, ekologicznego fanatyzmu z którego wynika więcej złego niż dobrego, oraz gry politycznej która już na zawsze pewnie będzie mnie doprowadzać do furii.

Wiecie czego najbardziej się boję? Tego, że  zaniknie kompromis po obu stronach. Bo jak nam wszystkim wiadomo pokuj buduje a niezgoda rujnuje.

 

PS: Był bym w stanie przystąpić do każdej partii i znieść każdą doktrynę aby zmienić to, co nieuniknione.

 

Pisał: Sato

sato50@poczta.onet.pl