Edukacja Polska
21:23 2006-07-27
Patrząc na powyższą datę widać, że minęło już trochę czasu od kiedy Roman Giertych został Ministrem Edukacji Narodowej. Wiadomość o jego nominacji była dla mnie szokiem, o wiele większym niż nomincja Andrew na ministra rolnictwa. Miałem jednak cichą nadzieję, że Giertych będzie tylko gadać i żadnych zmian w polskim szkolnictwie nie wprowadzi. O, jakże się myliłem!
Najpierw plotki o możliwości zdawania religii na maturze. Można się było tego spodziewać po kimś z LPRu. Całe szczęście że, póki co, nie zostanie to wprowadzone w życie. Ja tam nawet nie mam nic przeciw, ale po pierwsze: niech to będzie egzamin z religioznawstwa ogólnie a nie tylko chrześcijaństwa! Po kiego grzyba wiedza o naszej religii, skoro o innych nic się nie będzie wiedzieć? Po drugie: musi to czemuś służyć. Na uczelniach teologicznych i w seminariach duchownych brana jest pod uwagę tylko rozmowa kwalfikacyjna (z drobnymi wyjątkami). Tak więc taki egzamin nie ma racji bytu, chyba że od chwili wprowadzenia go, seminaria i uczelnie teologiczne zaczęłyby brać go pod uwagę. W dodatku bardzo duża grupa ludzi myślałaby na zasadzie"W szkole nic nie robiliśmy, a jak robiliśmy to nie było to nic trudnego. Ten egzamin z pewnością będzie łatwy". I pewnie większość by go oblała...
Pan Giertych wyskoczył dosyć szybko z oficjalnym pomysłem wprowadzenia nowego przedmiotu: Wychowanie patriotyczne. Ów przedmiot miałby szerzyć patriotyzm wśród polskiej dziatwy. Ja tam wolę sobie nie wyobrażać tego patriotyzmu! Żydzi do gazu, Niemcy i Rosjanie na odstrzał, innowiercy przymusowa emigracja z kraju:) Może przesadzam, ale dobrze, że z tego pomysłu nic nie wyjdzie! Jednak pan Giertych się tak łatwo nie poddaje! Podzielił historię na dwie części: historię Polski i historię powszechną. Cholera wie, jak to będzie wyglądać, mam przeczucie że uczniom się będzie wszystko mieszać i nie będą potrafili łączyć ze sobą faktów z historii Polski z historią Europy (czy świata). Tak więc nowy minister zamiast poprawiać sytuację w polskiej oświacie, pogarsza ją. W dodatku planuje usunięcie WOSu. Ech. Oby to nie przeszło, proszę! Prawie najważniejszy przedmiot ma zostać usunięty! Jasne! Wf i polski też wywalmy! Jak usuniemy WOS to niedługo młodzież nie będzie wiedzieć czym się różni premier od prezydenta, senat od sejmu a opozycja od koalicji! No ale, może LPR robi to specjalnie. W końcu im naród głupszy tym łatwiej nim manipulować...
Po tych wszystkich rewelacjach, a było to przed maturą, zaczęliśmy ze znajomymi dziękować Opatrzności, że my już piszemy maturę a szkolnictwo wyższe nie podlega Giertychowi.
Po maturze dziennikarze zrobili z igły widły i zaczęli rozpaczać, że 21% absolwentów szkół średnich ją oblało! Tragedia...No do cholery! Matura to nie jest towar z promocji, który można sobie ot tak mieć. Na Zachodzie nie zdaje średnio 30% i jakoś problemu z tego nie robią. Ale u nas robią. Jak zwykle. Także pan Giertych się przejął tym jakże strasznym wynikiem i zapowiedział że kto nie zdał tylko jednego przedmiotu, ale średnia ze wszystkich egzaminów wynosi ponad 30% zdaje maturę! No i omal szlag mnie nie trafił. To ja tu uczciwie zdaje, a teraz banda leni (nie obrażajcie się wy, którzy nie zdaliście) ma zająć moje miejsce na uczelniach?! Miałem nadzieję że prezydent się na to nie zgodzi, ale niestety przyjął projekt swojego ministra (i niestety argumentacja prezydenta też była słuszna - nie można wmawiać ludziom w kółko czego innego - nie zdałeś, jednak zdałeś, w ostateczności nie zdałeś). Na moje szczęście rektorzy wyższych uczelni zapowiedzieli, że ci ludzie, którzy czegoś nie zdali nie będą przyjmowani na uczelnię. He, ja to bym się nawet wstydził takie świadectwo odebrać, ba! chyba bym odmówił przyjęcia go i poczekał do przyszłego roku na poprawkę. Ok, zrozumiałbym ten zapis, gdyby na maturze była obowiązkowa matematyka. Wtedy nie zdało by nie 21% a coś koło 51% i ja sam też bym nie zdał. Matematyka nie każdemu musi "leżeć" i wtedy taki projekt ratowałby faktycznie skórę (bo bajki że matematyka uczy logicznego myślenia są śmieszne - nigdy jej nie rozumiałem, a logicznego myślenia to ja się nauczyłem na klasycznych przygodówkach:)). Ale teraz? Uczniowie sami sobie dołki pokopali. 24 % ludzi piszących biologię nie zdało i to oni głównie przyczynili się do takiego niskiego ogólnego rezultatu. Dwie dziewczyny u mnie w klasie nie zdały biologii. Oceny miały mizerne i za Chiny nie wiem czemu ją pisały? Nie trzeba było wziąść geografii? Przecież obie studiów nie planowały a tak miałyby większą szansę na maturę. Inna dziewczyna z klasy, też nie ucząca się dobrze, wybrała geografię, bo wiedziała że jakoś to zaliczy. I zaliczyła. Na 30% ale zaliczyła. Biologi na pewno by nie zaliczyła. Jako jedyna z kilkunastu dziewczyn w klasie nie wybrała biologii. I najlepiej na tym wyszła. Na studia i tak nie idzie. Maturę ma? Ma. A inne jęczą i płaczą że albo nie zdały, albo wynik za niski żeby na Uniwersytet Łódżki się dostać.
Teraz pan minister powinien zorganizować jak najszybciej poprawki (gdzie u diabła sesja zimowa?!). Może nawet nie dla tych, którzy chcą poprawić już zdaną maturę (jak ja), ale dla tych co jej wogóle nie zdali albo "zdali" dzięki "łasce" ministra. Młodzież teraz sobie myśli: po cholerę się uczyć? Giertych i tak da maturę. Aje! Wtedy dopiero będziemy mieli młodzież mądrą jak cholera...
Ostatnim pomysłem Giertycha, o którym dowiedziałem się wczoraj, jest przywrócenie mundurków. Tu będzie ciekawie! Chcę zobaczyć skinów, hiphopowców, metali i punków w tych strojach. Ale sam pomysł nie jest taki zły. Pomoże to, chociaż częściowo w walce z handlem narkotykami w szkole. No i...Zniesie MOŻE podziały typu bogaty/biedny.
Ministra Giertycha oceniam negatywnie. Niestety, ja nowym ministrem nie zostanę:P A nawet jeśli to najwcześniej za kilkanaście lat. Podam wam, ot tak, moje pomysły na zmiany w szkolnictwie, czyli co ja bym zrobił gdybym był na miejscu Giertycha:
- nie wprowadzałbym matematyki na maturę jako przedmiotu obowiązkowego (Giertych planuje jej nie wprowadzać - tu ma u mnie plus)
- w gimnazjach wprowadziłbym drugi język obcy jako obowiązkowy - szkoła decyduje jaki
- obowiązkowa łacina w szkołach średnich
- sesja zimowa i letnia (to dotyczy matury oczywiście)
- wprowadzenie większej specjalizacji w klasach licealnych (czyli: wybierając klasę o programie matematyczno - fizycznym uczysz się codziennie matematyki, fizyki i chemii, reszta przedmiotów, nie licząc polskiego i języków obcych, zostaje zmniejszona w ilościach godzin do zupełnego minimum, czyli max. 1 lub 2 razy w tygodniu, w trzeciej klasie zaś uczysz się już TYLKO tych przedmiotów jakie masz w programie + polski + języki, żeby lepiej napisać maturę; pozostałe przedmioty odpadają)
- zmiana w spisie obowiązkowych lektur szkolnych - ale to wymgałoby dokładnego przemyślenia i wielu konsultacji
- wprowadzenie religioznawstwa zamiast religii jaką mamy obecnie w szkołach (bo i tak uczniowie w większości przypadków nic nie robią na tych lekcjach, a tak by się czegoś dowiedzieli - można by pomyśleć czy nie zrobić by z tego przedmiotu obowiązkowego).
W chwili obecnej zastanawiam się czy moich pomysłów nie wysłać samemu Giertychowi:P Mile widziane komentarze.
Adam "Iselor" Wojciechowski
iselor86@poczta.fm