Jestem mordercą... Przeszedłem obojętnie obok faceta.
Prosił mnie o pieniądze. Znam ja takich. Proszą o kasę, a gdy takiemu dać
chleba, ten wyrzuci do najbliższego śmietnika. O wódkę im chodzi. Przechodziłem
następnego dnia obok tego samego miejsca. Tym razem człowiek leżał bez tchu na
zimnej, ośnieżonej ziemi. Na pewno już nie żył. Był przemarznięty i wychudzony.
Żałuję, że nie dałem mu wtedy tej złotówki. Co to dla mnie złotówka? Wiem, że w
większości tacy, jak on, przepijają wszystko, jednak nie zawsze. Może gdybym mu
pomógł, przestałby pić? Wstałby i zacząłby normalne życie. Zawsze jest ten 1%
prawdopodobieństwa, że tym razem nie wyda tej złotówki na alkohol, a na chleb. I
wstanie. I zacznie normalnie żyć. Nie należy myśleć, że nie dam tej złotówki, bo
gościu na 100% zawiera się akurat w tych 99%. Należy dać szansę. 1% to
przynajmniej coś. A teraz patrzę na pijaka, który leży bez ruchu, bez żadnego
zainteresowania, bez żadnego współczucia. Patrzę na człowieka...
którego zabiłem... Jestem mordercą... To nie była jego wina. To była moja
wina. Pozwoliłem mu skoczyć. Mówiłem mu, że jest za płytko, że źle to się
skończy. Głupi nie słuchał, a ja myślałem, że nie mogę zareagować. Teraz wiem,
że mogłem. Mogłem do niego podbiec i mu przywalić. Miałby teraz jedynie siniaka
zamiast do końca życia jeździć na wózku. To moja wina. Jestem od niego starszy i
odpowiedzialniejszy. Teraz już to nieważne. Mój najlepszy kumpel leży teraz w
szpitalu, aby po miesiącu jeździć już przez całe życie na wózku. Zabiłem go. Nie
zabiłem jego, ale zabiłem jego marzenia, jego ambicje, jego
plany...
Zabiłem mojego
kumpla... Jestem mordercą... Robiłem to co zawsze. Jednak, mimo
że stawałem się coraz starszy, to głupszy. Myślałem, że skoro teraz jest OK, to
będzie tak zawsze. Pomyliłem się. W końcu stało się. Znów licznik mojego auta
pokazywał 120. Tym razem nie opanowałem kierownicy. Rąbnąłem w tego malucha.
Miałem poduszki powietrzne, ale stary fiacik... Nic z niego nie zostało. Dwa
trupy. Młody facet i jego żona. Ludzie mówią, że była w ciąży. Zabiłem ich
wszystkich. Faceta, żonę, ich dziecko. Sam teraz będę jeździł na wózku przez
minimum 15 lat, a być może do końca życia. Zabiłem siebie. Przez swoją
głupotę...
Zabiłem niewinnych
ludzi... Jestem mordercą... Czy zwierzenia tych osób czegoś cię nauczyły?
Czy teraz potrafisz dostrzec problemy innych ludzi? Czy ty możesz przestrzeć się
przed zabijaniem? Od teraz nie bądź obojętny. Ty nie bądź mordercą...
Tomasz Rabczewski
(tomasz.rabczewski@wp.pl)
Wszelkie podobieństwo do osób lub wydarzeń jest jak najbardziej
przypadkowe i niezamierzone. bla bla
bla...