:[

 

   Siedzę przed klawiaturą i wylewam swe myśli na papier. Płyną one na początku strużką, drobną, malutką,  potem przeradzają się w strumyk. Z czasem powstanie rzeka. Ale gdzie ona dopłynie? Czy do windowsowego kosza? Czy może do tych wszystkich czytelników, którzy z niecierpliwością oczekują nowego AM? O tym zadecyduje GK :].

 

   Spacerowałem sobie niedawno przez Puławski bazar. Miejsce, gdzie można spotkać przedstawicieli wszystkich narodowości. Od Azjatów, przez Afrykanów, na menelach kończąc.  Szedłem bez celu, od tak po prostu. Gdy nagle stanąłem, a moim oczom ukazał się człowiek; siedział On na starym, parcianym krzesełku i z trąbką w ustach wygrywał pieśni starych mistrzów. Wiele takich osób można spotkać podczas spacerów po ruinach zamków, parkach, czy targach. Ale On był wyjątkowy. Po samej twarzy widać było, że życie Go nie rozpieszczało. Ból i zmęczenie – dwa słowa, którymi reklamowała się jego osoba.

 

   Odchodziłem już. Do Trębacza podszedł chłopak z papierosem w ustach i wysypał mu wszystkie pieniądze na ziemię. Starszy pan, z trąbką w ręku na próżno szukał pomocy wśród tłumu ludzi, którzy jeszcze przed chwilą Go podziwiali. Ja też Mu nie pomogłem. A przed chwilą, Był moim autorytetem... Świat się zmienia. Ale staraj się, by nie szedł ku najgorszemu.

 

Statystyka wyrazów – 1 379

 

Wojtek Kochański

(hodlum)

 

Michał, Ja z Aśką naprawdę nie chciałem:]!!!

 

507662963