>
N U M E R :
10
listopad 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 25 - Therion...

Therion - Theli

Ta recenzja będzie czymś więcej niż moje poprzednie. Swoistym odreagowaniem po ostatniej płycie Bodomów, ale też zrzuceniem pewnego kamienia z serca. I wiem, że nie będzie to proste. Bo też prostego albumu nie opisuję.

Theli to dzieło w swoim gatunku. To coś więcej niż płyta genialna, to niesamowite przeżycie. Przejdźmy jednak do rzeczy. Mamy tutaj płytę, której każdy kawałek emanuje klimatem, niesamowicie mocnym i przytłaczającym, takim od którego nie możemy się odciąć. Nie będę tutaj opisywał kawałka po kawałku, ta płyta to jedna integralna całość. Nie znajdziemy tutaj 'zapełniacza' czegoś co ma zająć puste miejsce.


Całość to czysty klasyk, perła, definicja świetnego metalu. Nie będę szufladkował. Zabiję za nazwanie tego metalem symfonicznym i ustawienie obok jakiegoś Najtłisza. To jest INNY metal. Niech nawet będzie symfonicznym - ale niech nikt nie umieszcza obok jakiegoś innego zespołu. Mogą być inne płyty Theriona - bo tylko one na to zasługują. Powiem więcej - jeśli coś brzmi w ten sposób, to zrzyna wszystko co najlepsze od mistrzów. Jak album powstał? Therion wydał wiele płyt, zaczął od death metalu, każda kolejna była lepsza od poprzedniej, ale brakowało czegoś niesamowitego.

Tak oto dostali większy budżet od Nuclear Blast i wykorzystali go w pełni. A właściwie oddali z nawiązką - ileż to wytwórnia na tej płycie zarobiła... Nie ma sensu tutaj nic krytykować, to jest płyta BEZ słabych momentów, baa, brak tu momentów średnich. Dość jednolita perkusja, świetne klawisze tworzące rytm i melodie, super gitarki. Wokale są czyste, operowe, o oryginalnym brzmieniu. Żaden instrument nie dominuje dżwięku, wszystko wspaniale współgra. Nie opiszę klimatu dokładnie - nie umiem! TO trzeba samemu poczuć, coś pięknego. Zamknąć oczy, położyć się, puścić muzykę i myśleć tylko o niej. Oddać się tej przyjemności, pozwolić, żeby całego ciebie wypełniła. Puścić wodzę wyobraźni, oddać się wspaniałej wyprawie przez starożytny świat. Piekielnie mroczny świat.


W końcu to jednak metal, z cięzkimi momentami gitarami i mocnym wokalem - ale nie growlem. Dla niektórych to materiał nawet zbyt drapieżny (takie słyszałem opinie!). To zawierucha, szalona mieszanka dźwięków ułożona w piękną kompozycję. TO jest wielkie dzieło, album przełomowy, co ja mówię - arcydzieło! Najdolrzalszy, najgenialniejszy album wśród tych Theriona - a one są przecież wszystkie wspaniałe. Krótko mówiąc doskonałe wykonanie, metal i klasyka w jednym tworzące klasykę metalu. Taka gra słów - ale bardzo na miejscu. Wiele osób zarzuca mi, że słucham aż tylu gatunków metalu. Ktoś jednak kto słucha tylko blacka czy tylko power nie zna tej muzyki. Wręcz znając mnóstwo różnych zespołów, a nie słysząc choć raz tej płyty nie można uznawać siebie za fana tego gatunku muzyki.

Pewnie, można nie lubić - ale wysłuchać koniecznie trzeba. I ulać tutaj bycie 'true' czy jakieś inne głupstwo - słuchasz samego blacku - daj Therionowi szansę. Odpłaci ci się z nawiązką. Zrzuciłem kamień z serca - odkąd zacząłem pisać recenzje, od samego początku wiedziałem, że przyjdzie mi się zmierzyć z tym zespołem i tym albumem. Po prostu musiałem to napisać - grzech nie zachęcić kogoś do tak pięknej muzyki.

Autor:elzabbul  

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)