| |||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | |||||||
Strona - 24 - The Kovenant...
The Kovenant -Covenant In Times Before The Light 2002Black metal ostatnimi czasy stał się gatunkiem bardzo szerokim. Do tego jak mogłoby się wydawać bardzo wąskiego grona, możemy zaliczyć wiele zespołów, poczynając od Burzum, Bathory, przez Satyricon, Enslaved kończąc na jeszcze innych grupach. To co mam tutaj też ponoć zalicza się do black metalu. Różni się jednak od zespołów przed chwilą przeze mnie wymienionych. Mamy tutaj doczynienia z re-edycję płyty którą zespół Covenant (teraz przechrzczony na The Kovenant) nagrał wieki temu. Album został nagrany jeszcze raz, zupełnie zmieniono styl w porównaniu do poprzednika. Jak się okazuje był to bardzo odważny krok ze strony zespołu. Płyta za pierwszym razem odrzuciła mnie zupełnie. Banalny rytm w jakim nagrano płytę szybko mnie do niej zniechęcił, jak i fakt, że najbardziej na niej słychać klawisze.
Momentami całość śmierdzi techno, co doprowadza mnie do szewskiej pasji, gdzie indziej bywa lepiej. Cóż, jeśli ktoś jest otwarty na wszelką muzykę, może śmiało spróbować tego albumu, reszcie raczej odradzam. Dziwi też produkcja płyty - klawisze są bardzo czyste, jednak black metal w tle momentami wręcz sobie rzędzi. Nie zdecydowałem się na opisywanie płyty utwór-po-utworze, brzmią one w tej konwencji bardzo do siebie podobnie. Płyta jest trudna do oceny, bo tym co tutaj zaprezentowano wygląda na to, że powinienem skupić się na ocenianiu klawiszy, a black metal uznać za zwykłą otoczkę. Hmm, z tego co napisałem dotąd można by uznać, że płyta to pomyłka.
|
Uczciwie się przyznam, że kiedy słuchałem jej po raz pierwszy, miałem wrażenie, że mam doczynienia z okropną szmirą. Aż tak źle jednak nie jest. The Kovenant bardzo odważnie postawił na oryginalność, nowe pomysły, co jednak z tego, skoro sam efekt nie robi dobrego wrażenia? Nie wiem, może jestem po prostu konserwatystą, ale ten eksperyment do mnie nie przemawia. Album byłby udany, dyby darować sobie durny rytm i momentami słodziutkie klawisze grające w banalnym rytmie. Gdyby klawisze działały na zasadzie krótkich wstawek albo leciały gdzieś w tle, płyta byłaby lepsza. Ale wtedy re-edycja nie miałaby sensu, bo różnice byłyby zbyt małe. Doceniam odwagę muzyków, oni są już na tyle doświadczeni, że świetnie zdawali sobie sprawę z tego co tworzą, nie wzięli jednak pod uwagę, że mogli pójśc nieco zbyt daleko. Nie jestem w stanie słuchać techno black metalu - jeśli ktoś uważa, że przesadzam z tym określeniem niech usłyszy chociażby "The Chasm". Jeśli wytrzyma motyw przewodni, może spróbować tej płyty. Reszta niech lepiej trzyma się z daleka, nie próbuje kupować, a jeśli się nad tym zastanawia - niech posłucha kilku kawałków. Bo kto lubi wyrzucać pieniądze w błoto? Ocena nie będzie najniższa, ze względu na to, że momentami płyta naprawdę była znośna, a nawet interesująca, choć numery pokroju wymienianego przed chwilą "The Chasm" skutecznie gaszą entuzjazm.
Ocena: 2/10
Autor:elzabbul | ||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | |||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | |||||||