"Ale jak można
Ogrzać się samemu?"
Zawsze miałem problemy z rozpoczęciem pisania. Zawsze szukam w tej cholernej chwili czegoś, co podpowiedziałoby mi jak mam zacząć. Jakiegoś cytatu, chwytliwego riffu, uwodzicielskiego głosu, czy starej fotografii stojącej gdzieś obok. Ach, jakie życie byłoby piękne, gdyby zamiast wstępniaków w recenzjach, ba, zamiast całej recenzji móc po prostu napisać - KUP JĄ! lub CAŁKOWICIE ODRADZAM!. To byłoby zaprawdę wielkie osiągnięcie napisać komuś pięć literek i obserwować jak, zachwycona naszą niewybredną opinią, osoba pędzi do okolicznej księgarni. Ale nawet największe autorytety w kwestii literatury nie potrafią tak po prostu powiedzieć komuś, by kupił jakąś pozycję. Bo ktoś tam na górze pomyślał o tym, by ludzie różnili się między sobą gustami. Sprytnie!
Chcąc wdrożyć w życie nową ideę pisania recenzji, oznajmiam wszem i wobec:
ta książka warta jest każdych pieniędzy! (Przynajmniej dla mnie ;p). Nieważne.
Joseph Heller nie jest postacią tuzinkową. Jego charakterystyczny styl jest doskonale znany czytelnikom na całym świecie. Po wielkim Paragrafie 22, w którym mogliśmy przenieść się w czasy drugiej wojny, po ponad 20 latach przyszedł czas na całkowitą odmianę. Nie chodzi bynajmniej o styl, bo po co zmieniać coś, w czym zakochali się czytelnicy, ale o fabułę. W "Bóg wie" narratorem jest bowiem słynny biblijny król Izraela - Dawid. Jego piorunujący monolog na prawie 400 stron i po prostu zabija. Cały problem w tym, że nie wszystkich. ;p Można Hellera wielbić, budować mu ołtarze, kupować wszystkie jego książki i ani na jednej się nie zawieść, ale można też podchodzić do każdej po kilka razy i żadnej nie skończyć. Taki jest jego urok. Jeśli odpowiada Ci bohater podobny do Yossariana, który o nikogo nie troszczy się tak jak o siebie, który jest arogancki, egocentryczny i narcystyczny, wybrałeś dobrze. Acha, zapomniałem dodać. Jest okropnie śmieszny i zdystansowany do siebie oraz świata. ;)
Muszę się przyznać tak na marginesie, że przy tej książce pobiłem swój własny, nieco słaby, rekord w szybkości czytania książki. Połknąłem ją w dwa dni, z czego jeden czytałem w pracy. Fakt, u starego, ale robota to robota. ;) Już w pociągu, jadąc przez jakieś dwie godziny z Wrocławia przeczytałem niecałą setkę nie mogąc się powstrzymać od śmiechu. Jakież było jednak moje zdziwienie, gdy moja matka po przeczytaniu jakiś 30 stron, stwierdziła, że jest mało śmiesznie.
- Jak to mało śmiesznie? Czy my mówimy o tej samej książce?
- No tak, J. Heller "Bóg wie", przecież sam mi ją dałeś!
Gibko! Jak się później dowiedziałem, cały czas oczekiwała nawiązania akcji, dialogów, romansów, Bóg wie czego! Trzeba sobie uświadomić wybierając tę książkę, że jest to jakby spowiedź wielkiego władcy Izraela. Ogromny monolog zawiera dialogi, mnóstwo wydarzeń, ciekawe opisy, a także mnóstwo sprośnych dowcipów, ale może rozczarować się ten, kto oczekuje zwykłej, szybkiej powieści. To jest po prostu Heller, a Heller potrafi zaskakiwać i czyni to na każdym kroku.
Gdy czytałem notkę z okładki książki, nie wiedziałem czego się spodziewać. Otworzyłem książkę i jakoś szybko wskoczyłem na właściwe tory. Proszę bardzo, mały przykład. Otwieram gdziekolwiek, bez zastanowienia.
"- Salomonie, mój chłopcze. Pozwól, że przekażę ci nieco mądrości. Mądrość jest lepsza niż rubiny, lepsza nawet niż pawie i małpy.
- Pozwól, że to zapiszę - przerywa grzecznie Salomon. - To brzmi mądrze.
- Tak, bardzo mądrze - odpowiadam, marszcząc czoło.
- Jak to było?
- Mądrość jest lepsza niż rubiny, lepsza nawet niż pawie i małpy.
- Mądrość jest lepsza niż rubiny - nie potrafi pisać, nie poruszając przy tym ustami - lepsza nawet niż pawie i małpy? Czy to mądre?
- Bardzo mądre, Salomonie. Posłuchaj teraz uważnie. - Znowu zasycha mi w gardle. - Jeśli zostaniesz królem, jeśli chcesz, żeby szanowano cię jako króla, uznano godnym królewskiej pozycji, jeśli kiedykolwiek będziesz pił z królewskiego kielicha wino z daktyli lub granatów w towarzystwie ludzi, na których przychylnej opinii ci zależy, pamiętaj, żeby zawsze pić z nosem wewnątrz królewskiego kielicha.
- Wewnątrz kielicha?
- Wewnątrz kielicha.
- Z nosem wewnątrz królewskiego kielicha - powtarza do siebie Salomon, zapisuje i czeka bez najmniejszej oznaki zainteresowania.
- Nie zapytasz mnie dlaczego? - poganiam go.
- Dlaczego? - pyta posłusznie. Tylko tyle zwinności umysłowej udaje mi się z niego wykrzesać.
- Ponieważ w przeciwnym razie - informuję go z poczuciem zawodu - wino rozleje ci się po szyi, ty przeklęty głupku! Abiszag! Abiszag! Pokaż mu drzwi. Pieprzone drzwi! Pokaż mu, kurwa, drzwi!"
Heller potrafi wyśmiać wszystko. Wiedziałem to od momentu, kiedy skończyłem czytać Paragraf. Myślałem, że nie oberwało się tylko samemu Bogu. W "Bóg wie" dostało mu się podwójnie. Nie tylko śmiejemy się z rozmów Dawida ze Stwórcą, ale także z wielkich osobistości Starego Testamentu - Salomona, który okazuje się kretynem zapisującym wszystkie myśli i dzieła ojca, nie wiedząc nawet co znaczą te słowa. Z jąkającego się Abrahama i jego żony Sary, którzy podobno znani byli z ogromnego poczucia humoru i aż padli na twarz ze śmiechu, gdy Bóg powiedział Sarze, że jest w ciąży. Miała wtedy ponad dziewięćdziesiąt lat.;) Śmiejemy się z Natana, który jak na prawdziwego proroka tamtych czasów odpowiada na pytania mniej więcej w ten sposób:
"- Natanie, mój świat stoi w ogniu. Czy możesz mi po prostu powiedzieć "tak" lub "nie"?
- Chcesz usłyszeć "tak" lub "nie" z ust proroka?
- Czy to niemożliwe?
- Czy słoń przechadza się razem z krukiem?"
|
|
|
|
| God Knows |
|
| literatura
piękna |
|
| |
|
|
 |
|
|
Najbardziej jednak rozśmiesza sam Dawid. Jego ogromny dystans do świata i poczucie własnej nieskazitelności i siły są naprawdę imponujące i potrafią rozłożyć czytelnika na łopatki. Jego kwestie są natomiast kwintesencją stylu autora. A że mamy do czynienia z kwestią na 400 stron, naprawdę jest się przy czym uśmiechnąć .;p
Król Dawid wg Hellera był postacią bardzo barwną. Kochanek, wojownik, polityk, strateg, artysta. Jego życie było tak urozmaicone, że od samego nawału nazwisk można dostać czasami bzika. Czasami autor zaczyna przelatywać przez dzieje, które są nam średnio potrzebne w tym momencie. Po chwili jednak spostrzegamy, że jesteśmy świadkami narodzin nowego offtopa, który zaczyna nas interesować coraz bardziej. Moim zdaniem, ogromną zaletą tej książki jest po prostu jej świeżość. Możecie mi wierzyć, że jeszcze nigdy nie przypatrywaliście się śmierci legendarnej postaci z takiego bliska.;)
Co jeszcze należy dodać? Hm.. Heller to świr. Wiedziałem to już po Paragrafie 22, ale wtedy budził się w nim świr inside. Teraz to co innego. Gdy uzmysłowię sobie, jakie bzdury powypisywał w swojej powieści zaczynam cenić go za wewnętrzną odwagę. Nie oszukujmy się, drodzy państwo. Kto inny z taką gracją i bez żadnego owijania w bawełnę potrafiłby pisać takie coś?:
"- Czy nie obiecałeś mi, że zostanie królem?
- Czemu miałbym obiecywać ci coś takiego?
- Bo świetnie ci się mnie rżnęło, oto dlatego - odpowiada bez chwili zwłoki. - Czy nie obciągałam ci najlepiej ze wszystkich?
- Byłaś jedyną, która mi obciągała - odpowiadam z uczuciem głębokiego zadowolenia. Jak mogę stwierdzić, czy byłaś dobra?"
Przecież to jest niesmaczne, nie? Może. Ale przynajmniej śmieszne. Jeśli ktoś ma problem z czytaniem książek, które mają sporą dawkę sprośnych intryg, to jego sprawa. Mnie to bynajmniej nieźle rozśmieszało. Właściwie to nie ma się czemu dziwić takiej ilości świńskich kwestii w książce. Dawid miał bowiem sporo kobitek w swoim haremie i naprawdę niemało okazji do sprawdzenia swojej męskości. A że Heller przedstawił to w ten sposób? Cóż, to jest właśnie jego charakterystyczny styl.
Jeszcze jednym elementem, który rzuca się w oczy podczas czytania (oprócz literek ;p), jest nawiązywanie do czasów odległych Dawidowi - bliższej lub dalszej przyszłości. Dlatego Dawid z żalem wspomina na przykład o rzeźbach Michała Anioła ("To jeszcze jedna rzecz, która mnie wkurza w rzeźbie Michała Anioła we Florencji; wyrzeźbił mnie nie obrzezanego! Wydawało mu się, że kim, do kurwy nędzy byłem?"). Poza Michałem Aniołem Dawid wymienia na przykład postać Hitlera, holokaust, większość krajów dzisiejszego świata (szalony plan Saula o podboju całej Europy i Azji grupą 600 ludzi podzieloną na dwie części ;p) czy nawet tak ekstremalne rzeczy jak "pluszowy festiwal filmowy" w Cannes czy Organizację Wyzwolenia Palestyny. Nie ma dużo takich nawiązań, lecz potrafią one naprawdę miło zaskoczyć.
Jeśli miałbym porównać tę książkę do czegoś, co dotychczas widziałem, to wybrałbym Monty Pythona i jego św. Graal lub Żywot Briana. Może porównanie niezbyt udane, ale zawsze. ;) Monty również starał się przewrócić wszystko do góry nogami, stworzyć coś nowego, nową wizję i dopiero od niej zacząć budować fabułę z ogromną dawką humoru. Wydaje się, że już sam pomysł wcielenia się w króla Dawida był iście karkołomną próbą i wymagał od pisarza nie tylko talentu, ale dość sporej wiedzy na temat historii opisanej w Starym Testamencie. Potrafił on jednak zagmatwać wszystko w sposób czytelny i stworzyć wizję naprawdę przekonywującą. Przedstawił nam historię, którą czyta się jak ostatnie tchnienie władcy siedzącego tuż obok. Ach, to jak dla mnie - cud literatury. Stawiam w jednym szeregu z wielkim Paragrafem. A Dawida w jednym szeregu z dziwką Nately`ego, Joe Głodomorem i Majorem Majorem. ;)
Pozdrawiam i zachęcam do kupna.
np. Billy Holliday - Summertime
Miles Davies - Someday My Prince Will Come
ps. Przy okazji pozdrawiam Anię. ;o
|