Andrzej Stasiuk - Jadąc do Babadag
moralny
Każde miejsce ma swój niepowtarzalny smak, zapach, inna fakturę powietrza. Każde miejsce jest innym światem, wymiarem, jest po prostu inne. Przekraczając granice państw przekraczamy granice ludzkich myśli, ludzkich dróg, przekraczamy granice naszej wyobraźni. Odbywamy podróże. Odbywając podróże, stajemy się inni. Bo podróż to zmiana.
Książka Stasiuka "Jadąc do Babadag" ukazuje właśnie wędrówkę. Ukazuje zmiany, ktore dokonują się po przekroczeniu granic. I robi to doskonale. Jest tylko zbiorem opowiadań dotyczących Europy, o której nie wszyscy zdają się wiedzieć. Ukazuje Mołdawię, Slowenię, Serbię, Albanię, Rumunię. Ukazuje ludzi tak nam mentalnie bliskich, tak konkretnych, a jednak ukazuje ich jakby byli tylko snem, mgłą która snuje się od wieków po Wielkiej Nizinie Węgierskiej, po Triaspolu, Tokaju, po Baia Mare. Jest to oniryczny obraz życia w krajach pełnych absurdów, pełnych chaosu, a jednak istniejących. Wciąż i nieprzerwanie. I za to im chwała. Cóż świat zrobiłby bez odrobiny bezsensu, z samym tylko porządkiem i "ordnung muss sein"? Oszalelibyśmy. Zwariowali z poukładania. Bo normalność to przesiadywanie pod sklepem w parnym powietrzu Węgier, normalność to pomoc obcokrajowcom, nawet bez nadziei na najmniejszy zysk. Normalność to kraj, który jak Naddniestrze nie istnieje, normalność to kilkadziesiąt tysięcy bunkrów pozostałych w Albanii, w miejscach gdzie nic innego oprócz żelbetonowych kwiatów nie rośnie.
Styl Stasiuka, jest idealny do tego typu wędrówki, swobodnie przeskakuje on z tematu na temat, co czytelnik przyjmuje bez oburzenia, wręcz ze spokojem. "Jadąc do Babadag" jest gawędą o podróży, jaką zapewne kiedyś raczyli kmiotków dziadowie. Jest zarazem historią państw, które przemierza Andrzej Stasiuk, jak i jego biografią. Jest marzeniem, marzeniem ludzi których spotyka on na swojej drodze jak i marzeniem samego autora. Jest przyczyną marzeń czytelnika. Bo czyż świat opisywany w niej nie jest tylko senną złudą, czy taki świat jak ten może istnieć?
|
|
|
|
|
Jadąc do Babadag |
|
|
literatura współczesna |
|
| |
|
|
 |
|
|
Opowiadania są powiązane tylko jednym - samą podróżą. Dzieją się w innych miejscach o zupełnie innej charakterystyce, dzieją się gdzieś juz po rozpadzie Związku Rad, ale Bóg raczy wiedzieć kiedy konkretnie. Czasem koncentrują się na miejscu, czasem na ludziach których autor spotyka. Są różnorodne tak jak Europa, którą Stasiuk przemierza.
Książka ta to podróż, wędrówka. Przyznam się że pisząc tę recenzję, nie skończyłem jej jeszcze. Jestem nią oczarowany, jestem zakochany w Europie, którą do tej pory przemierzałem nie zwracając uwagi na piękno podstawiane mi pod nos. Jestem oczarowany jej smakiem, jej zapachem, które Andrzej Stasiuk oddał w swojej książce z iście kulinarnym zacięciemCzy ktokolwiek z nas chciałby, żeby piękna podróż się kończyła?
|