Listopad 2006      


|:  RECENZJA  :|

Terry Pratchett  - Wiedźmikołaj
Solar

Niestety nic nie poradzimy na to, że okres leniuchowania i upałów zwany wakacjami, minął bezpowrotnie. Nieuchronnie zbliża się zima, a wraz z nią najpiękniejsze i najbardziej klimatyczne święta w roku, czyli święta Bożego Narodzenia. W tym okresie warto by sięgnąć po jakąś książkę pasującą klimatem do tego, co się dzieje za oknem. Taką powieścią jest bez wątpienia Wiedźmikołaj.

Susan stara się odciąć od tego, że jej dziadkiem jest Śmierć, od przeszłości i od umiejętności, które odziedziczyła po Mrocznym Kosiarzu. Stara się żyć najnormalniej jak tylko się da, toteż kilka dni przed Nocą Strzeżenia Wiedźm (odpowiednik Bożego Narodzenia) przyjmuje posadę guwernantki. W tym samym czasie Gildia Skrytobójców dostaje zlecenie od tajemniczych Audytorów, by zabić Wiedźmikołaja. Zadanie może i wydaje się dziwaczne, ale kwota 3 milionów dolarów jest bardzo silnym argumentem, by zlecenie przyjąć. Owo dziwne zadanie ma wykonać niejaki Pan Herbatka, skrytobójca, który widzi różne rzeczy nieco inaczej niż inni ludzie. Śmierć zaś zakłada czerwoną czapkę i płaszcz, na brzuchu umieszcza poduszkę i razem z Albertem wyrusza saniami Wiedźmikołaja, by rozdać prezenty. Gdy Susan się o tym dowiaduje, wyrusza w podróż, by dowiedzieć co takiego się dzieje. Niestety nie będzie to dla niej łatwe, ponieważ do pomocy ma tylko Kruka, Śmierć Szczurów i O,Boga Kaca, który nie ma kaca.

Jak sami widzicie fabuła książki jest zakręcona jak mało która. Trzeba przyznać, że Pratchett ma fantazję i umie wymyślać dobre historie. Przede wszystkim bardzo podobał mi się pomysł, w jaki Herbatka chciał ekshumować Wiedźmikołaja. Niby taki prosty, a człowiek sam by na to nie wpadł. Zresztą sam pomysł by z tak barwnej postaci jak Śmierć zrobić św. Mikołaja zasługuje na nagrodę. Poza tym czytelnik nie wie na początku wszystkiego, co się dzieje, razem z Susan i magami z Niewidocznego Uniwersytetu odkrywa o tym prawdę. Patrząc na pierwsze książki ze Świata Dysku, których fabuły były tak naprawdę pretekstami do kolejnych dowcipów, Pratchett naprawdę się rozwinął. Odnośnie fabuły nic nie można mu zarzucić.

Ale i tak każdy wie, że w książkach Pratchetta najważniejszy jest humor, którego książce nie brakuje. Rzekłbym nawet, że wylewa się on ze stron wiadrami. Tak barwna postać jak Śmierć w roli św. Mikołaja naprawdę potrafi rozbawić, zwłaszcza, że jak to mówi Susan "on nie do końca rozumie ludzi". Jego dialogi z Albertem, czy niektóre zachowania doprowadziły mnie wręcz do histerycznego rechotu :D Zresztą nie tylko oni są tutaj siłą napędową historii, ponieważ każda z postaci potrafi wywołać uśmiech na naszej twarzy (no, może po za Herbatką, który jest zwyczajnie dziwny).



  Hogfather
  fantastyka
 

 

Jednak nie można myśleć, że "Wiedźmikołaj" to jedynie zabawna opowiastka do pośmiania się i odłożenia na półkę. Książka ma swoje drugie dno, pełne ważnych i interesujących przemyśleń na temat naszej rzeczywistości, jak to zwykle mamy do czynienia w książkach ze Świata Dysku. Dużo tutaj jest powiedziane o samej idei świąt, o tym, co to znaczy być grzecznym i niegrzecznym, o wierze w Św. Mikołaja vel. Wiedźmikołaja, o tym, jakie są teraz dzieci itp. Jak widzicie tematów w książce poruszonych jest sporo i wszystkie one są tak wspaniale wpasowane w książce, że chyba lepiej już nie można. Prachett podchodzi do tych zagadnień bardzo ciekawie i naprawdę przyjemnie się to czyta. Poza tym książka ma kilka fajnych momentów, które zapadają w pamięć, jak ta, kiedy Śmierć przemawia do Audytorów, którzy nie potrafią uwolnić się z form psów. Na dodatek wszyscy bohaterowie książki mają bardzo rozwinięte charaktery, nie są to papierowe kukły, ale pełnokrwiste postacie.

Wiedźmikołaj jest z pewnością książką, którą warto przeczytać. Może nie powinno się od niej zaczynać swojej przygody ze Światem Dysku, ponieważ wtedy większość postaci i zależności między nimi może być dla czytelnika niezrozumiała, ale jeżeli choć trochę znasz twórczość tego angielskiego pisarza, to kupuj śmiało, zwłaszcza teraz, kiedy zbliża się czas na to odpowiedni, czyli gwiazdka. HO HO HO!

(c) Copyright by AM Ksi+/-żki (R) Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!