Listopad 2006      


|:  RECENZJA  :|

Terry Pratchett  - Mort
Solar

Śmierć jest bez wątpienia pewnym zjawiskiem, bardzo silnie działającym na psychikę człowieka. Mogę się założyć, że każdego z nas, ludzi, nawiedza często myśl o tym, co się stanie, gdy nasze serce przestanie pompować krew i gdy zamkniemy oczy na zawsze. Człowiek styka się ze śmiercią rzadziej niż np. w średniowieczu, aczkolwiek nadal jest ona obecna w naszej kulturze, wzbudzając w nas strach, ekscytację, zaciekawienie i jeszcze masę innych emocji. W końcu jest ona ostatecznym końcem naszej ziemskiej egzystencji, początkiem nowego życia itp. Jednak na Świecie Dysku jest inaczej. Tam śmierć (a właściwie Śmierć) jest osobą*, wysokim szkieletem odzianym w czarny płaszcz, dzierżącym kosę i mówiącym TAKIM głosem. Jest też trochę inny, niż można sobie wyobrażać Mrocznego Kosiarza. Bo przecież Mroczny Kosiarz nie powinien mieć córki. I nie powinien zajadać się curry. I nade wszystko, nie powinien próbować zrozumieć człowieczeństwa...

Jednak ta książka nie jest tylko o śmierci. Jej głównym bohaterem jest piętnastoletni, rudy chłopak imieniem Mort. Pewnego dnia jego ojciec postanowił pojechać z nim na targ, żeby Mortimer został pomocnikiem jakiegoś rzemieślnika, nauczył się zawodu i po jakimś czasie został kimś w miarę bogatym i szanowanym, a przede wszystkim posiadającym własny interes. Do końca jarmarku nikt się nie zgłosił, jedynie pod sam koniec Mortem zainteresował się Śmierć proponując mu posadę jego Asystenta. Ojciec Morta zgodził się i chłopak wyruszył razem z Kosiarzem, by zostać jego uczniem.

Musicie wiedzieć, że "Mort" jest pierwszą pozycją ze Śmiercią w roli pierwszoplanowej i czwartą książką ze Świata Dysku w ogóle. Wszystkim tym, którzy chcieliby zacząć swoją przygodę z Pratchettowskim "Światem Dysku" polecam tę książkę jako pierwszą. Jest to historia dosyć spójna i nie nawiązuje do innych książek, co jest z pewnością ważne dla początkującego konesera Discworldu ;). Poza tym jest to jedna z ważniejszych książek do której nawiązują wszystkie późniejsze książki ze Śmiercią i Susan w roli głównej. Jednak czy to, że ta książka jest taka ważna, oznacza również, że jest dobra?

Mówiąc krótko to tak, aczkolwiek nie jest to mistrzostwo Terry'ego Pratchetta, gdyż ma on na koncie sporo lepszych publikacji. Pierwsze co kuleje w "Morcie" to fabuła. Jest dosyć wciągająca, ale mimo wszystko trochę za mało rozbudowana i kończy się bardzo szybko. Jest to jedna z najkrótszych książek tego autora (liczy sobie jedynie 230 stron), przez co czytelnik odkładając książkę, czuje lekkie poczucie niedosytu. Poza tym "Mort" ma jedną z najbrzydszych okładek serii. Co prawda żadna szczególnie mi się nie podobała i ma się wrażenie, że się sięga po kiepską fantastykę klasy B, ale ta wygląda szczególnie kiepsko. Zresztą sami możecie się przekonać, patrząc w prawy górny róg tej strony ;)



  Mort
  fantastyka
 

 

Jak na razie wypisałem wszystkie wady książki, przez co można by uznać, że książka mi się nie podobała. Jest jednak inaczej, w końcu to Pratchett, a on zawsze trzyma swój poziom i potrafi stworzyć naprawdę dobrą powieść, co i teraz mu się udało. Przede wszystkim podobał mi się profil psychologiczny Morta, chłopca targanego najróżniejszymi emocjami i nowymi doświadczeniami, zakochanego i starającego się bezskutecznie walczyć z ogarniającą go rzeczywistością, a także chęć zrozumienia przez Śmierć tego, czym jest zabawa i jacy ludzie naprawdę są. Patrząc na to z perspektywy czasu trochę żal, że autor nie zdecydował się wykorzystać Morta w jeszcze jednej powieści.

Bez wątpienia jest to bardzo dobra pozycja, którą warto się zainteresować, jeżeli ma się ochotę na dowcipną książkę w klimatach nietypowej fantasy. Mimo kilku wad, czyta się ją z prawdziwą przyjemnością, jak większość książek Terry'ego Pratchetta. Jednym słowem: polecam!

*Tak naprawdę jest antropomoficzną personifikacją, ale to w sumie na jedno wychodzi.

(c) Copyright by AM Ksi+/-żki (R) Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!