Listopad 2006     


|:  CYTATY  :|

Cytaty

 
"Zawsze mi się wydawało, że w życiu nie ma sytuacji, w której nie przydałaby się fantastyczna laska. Teraz nie byłem pewien. Ale co miałem robić? Na los się uskarżać? Z Panem Bogiem wadzić? Panie Boże - miałem proszalne frazy ku niebiosom wznosić? Panie Boże, Ty mi nie zsyłaj fantastycznej laski w białej bluzce. Ty mi ześlij prostego, szarego człowieka, z którego bezwiedną, ale rzeczową pomocą ja Twój dar uwiarygodnię. Przecież wiesz, że jak do tej wzmożonej białą bluzką opalenizny podejdę, ją akurat zagadnę, to niczego przekonująco nie sprawdzę, bo akcja utonie w niedorzecznym erotyźmie..."

"A właśnie, że nie, chłopczyku. Właśnie wyłącznie: coś więcej. W tym rzecz, że tobie chodzi o coś więcej. Ty to masz wypisane na twarzy, ty to masz w ruchach, tobie to coś więcej z oczu patrzy. Coś przede mną odgrywasz... Coś fałszywego mi sprzedajesz... Jest w tobie jakaś parszywa obłuda. Jakbyś naprawdę był dobrze wychowanym chłopczykiem o eleganckich manierach i jakbyś naprawdę miał tylko szlachetne intencje, może spotkałaby ciebie - kto wie - nagroda, a tak, mój mały komediancie o niejasnych zamiarach, jak najprędzej podążaj swoją drogą, czyli spierdalaj. Ok?"

Jerzy Pilch - "Miasto utrapienia"

 

"Nie jesteśmy wielorybami - to jedna z głównych tez mojego życia płciowego.
(...)
W akwarium nie było oczywiście wielorybów. Wieloryby są za duże. Żeby hodować wieloryba, trzeba by przekształcić akwarium w jeden wielki basen. Akwarium miało tylko członek wieloryba. Niejako w zastępstwie. Przeżyłem więc te wrażliwe trudne lata dojrzewania, nie widząc prawdziwego wieloryba, tylko wpatrując się w jego członek. Gdy zmęczyło mnie wędrowanie po zimnych korytarzach akwarium, przychodziłem do dużej, cichej sali wykładowej, siadałem na wyściełanej ławce pod wysokim sufitem i spędzałem długie godziny bez ruchu przed członkiem wieloryba.
Czasami przypominał mi uschniętą palmę, czasami wielką kolbę kukurydzy. Gdyby nie tabliczka z napisem 'Narząd płciowy wieloryba. Samiec', nikt na pewno nie zorientowałby się, co to jest. Wyglądał raczej na jakieś wykopalisko z pustyni w środkowej Azji niż na rzecz pochodzącą z mórz Antarktydy. Był zupełnie inny niż mój własny członek i wszystkie, jakie dotąd widziałem. Było też coś niewypowiedzianie żałosnego w fakcie, że został obcięty.
Przypomniałem sobie ten olbrzymi członek wieloryba po tym, jak pierwszy raz miałem stosunek z dziewczyną. Serce ściskało mi się na myśl, jakie koleje losu musiał przejść, jak daleką podróż odbyć, by trafić w akwarium do tej wielkiej sali wystawowej. I wydawało mi się, że nic nie da się już dla niego zrobić. Lecz miałem wówczas tylko siedemnaście lat i t było stanowczo za wcześnie na utratę nadziei. Wtedy właśnie zacząłem myśleć: nie jesteśmy wielorybami."

"Ale nawet gdy jestem bardzo pijany, potrafię przejść tych szesnaście kroków z zamkniętymi oczami równiutko jak po sznurku. Jest to rezultat wielu lat bezsensownego ćwiczenia. Zawsze gdy wracam pijany, prostuję plecy, podnoszę głowę, wciągam w płuca ranne powietrze i zapach betonowej podłogi korytarza. Potem zamykam oczy i idę szesnaście kroków we mgle whisky.
W tym świecie szesnastu kroków posiadam tytuł 'najlepiej wychowanego pijaka'. To proste. Trzeba tylko zaakceptować fakt bycia pijanym.
Nie ma wtedy żadnych 'ale', 'jednak', 'wszakże', i 'przecież'.
I tak staję się najlepiej wychowanym pijakiem. Najwcześniej wstającym szpakiem i wagonem towarowym przejeżdżającym przez most kolejowy.

Pięć, sześć, siedem..."

Haruki Murakami - "Przygoda z owcą"

 


"Biały Wieloryb nie miał czasu na zmęczenie. Odkąd pasterka znalazła trawę pod dolmenem, obsesyjnie chciał jej skosztować. Wreszcie nadeszła odpowiednia chwila. Rebeka siedziała po ciemku i z przymkniętymi oczami nuciła coś pod nosem. Obok niej leżała paczuszka, zapomniana i otwarta. W okamgnieniu Wieloryb znalazł się tuż przy niej i wetknął do środka pyszczek. W okamgnieniu połknął całą jej zawartość. I zanim Rebeka się spostrzegła, zlizywał już okruszki ze stopni schodów.
Pasterka wybuchnęła śmiechem.
- Ćpun - powiedziała."

Leonie Swann - "Sprawiedliwość owiec"

Tuxedo


" Nadrektor uniósł brwi i zwrócił się do pozostałych
- Jesteśmy twardzi?
- Tego... Czuje się w miarę twardy - przyznał wykładowca run współczesnych
- A ja jestem zdecydowanie twardy i zły - zapewnił kwestor - Przez to chodzenie bez butów - dodał wyjaśniająco
- Będę twardy, jeśli wszyscy inni też będą - obiecał pierwszy prymus.
- Tak - odpowiedział nadrektor dziekanowi - Wydaje się, ze wszyscy jesteśmy twardzi.
- Yo! - zawołał dziekan.
- Yo co? - zdziwił się Ridcully.
- To nie było yo do czegoś, to było po prostu yo - wyjaśnił pierwszy prymus - Takie pozdrowienie uliczne, powszechnie stosowane w zamkniętych grupach militarnych, mające silne podteksty męskiego rytuału połączenia.
- Co? Jak? Coś w rodzaju "a niech mnie"?
- Z grubsza biorąc, nadrektorze - przyznał z wahaniem pierwszy prymus.
Ridcully był zadowolony. W Ankh-Morpork brakowało dobrych terenów myśliwskich. Nie spodziewał się, że na własnym uniwersytecie może mieć taką zabawę.
- Dobra! - krzyknął - Chodźmy załatwić te przymy!
- Yo!
- Yo!
- Yo!
- Jo-jo.
Ridcully westchnął ciężko
- Kwestorze?
- Słucham nadrektorze.
- Niech pan chociaż postara się zrozumieć, dobrze? "

Terry Pratchett - "Kosiarz"

Solar


Š Copyright by Książki Ž Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!