|
 |
Przez 11 lat Kazimierz Dolny nad Wisłą był wakacyjnym ośrodkiem skupiającym przez kilka dni kinomanów z całej Polski. Festiwal Filmowy i Artystyczny "Lato Filmów" na stałe wpisał się w krajobraz tego niewielkiego zabytkowego miasteczka malowniczo położonego na Lubelszczyźnie. Ale to już przeszłość. W tym roku w Kazimierzu prawdopodobnie nie odbędzie się żaden festiwal filmowy.
Już w roku ubiegłym nastąpił swoisty kryzys, ale wydawało się, że festiwal przetrwa nadal, choć w nieco odmiennej formule, nastawiony na widza masowego, a nie wybitnego entuzjastę i kinomana. Wszystko jednak wskazuje na to, iż zeszłoroczny festiwal był jednocześnie i pierwszym i ostatnim zarazem. Wygląda na to, że teraz Kazimierzowi pozostanie jedynie Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych. Tegoroczna edycja będzie już 40 z tego cyklu.
Wszystko zaczęło się w 1995 roku. Roman Gutek, założyciel Fundacji Sztuki Filmowej oraz twórca Warszawskiego Festiwalu Filmowego, utworzył w 1994 roku własną firmę Gutek Film zajmującą się dystrybucją kina niezależnego. Firma postanowiła zaangażować się w organizację zupełnie nowego festiwalu filmowego. Wybór padł na artystyczny Kazimierz. I tak oto narodził się Festiwal Filmowy i Artystyczny "Lato Filmów" w Kazimierzu Dolnym, którego Roman Gutek został dyrektorem programowym.
Inauguracyjny festiwal spotkał się z bardzo życzliwym przyjęciem mieszkańców, kinomanów i władz miasta. Impreza okazała się sporym sukcesem, postanowiono powtórzyć ją w kolejnym roku. I tak festiwal stał się cyklicznym przedsięwzięciem, które w krótkim czasie stało się wizytówką sympatycznego miasteczka. Pomysłodawcą i zarazem dyrektorem artystycznym Festiwalu Filmowego w Kazimierzu był Sławomir Rogowski, a organizatorem Państwowa Instytucja Filmowa Max Film. W pracę nad imprezą zaangażowane zostało Biuro Promocji i Mediów Filmar, które z czasem stało się jej głównym organizatorem. Podczas pierwszej edycji zaprezentowano ponad 20 filmów. Główny cykl filmowy nosił nazwę "Wspólna przestrzeń, wspólne korzenie" i dotyczył złożonych problemów współżycia polsko-żydowskiego. Kazimierz był idealnym miejscem na tego typu imprezę, wystarczy wspomnieć, że w okresie międzywojennym miasteczko w znaczniej mierze zamieszkiwała ludność mojżeszowa, która w wielkim stopniu przyczyniła się do aktualnego jego wizerunku.
W przeciągu kilku sierpniowych dni przez 11 kolejnych lat odbywał się tu swoisty maraton najlepszych filmów fabularnych, filmów dokumentalnych, filmów krótkometrażowych, spektakli teatru telewizji i animacji. Co roku odbywały się tutaj także liczne pokazy premierowe, a od 1997 pojawiły się różnego typu kulturalne imprezy towarzyszące: koncerty, seminaria, spotkania z licznymi gośćmi, wystawy, spektakle teatrów ulicznych. Nie był to więc typowy festiwal filmowy, gdyż łączył się z innymi sztukami: malarstwem, muzyką, teatrem, poezją. W ramach festiwalu każdego roku przyznawano też dwie nagrody, tzw. Korony Kazimierza Wielkiego. Jedną otrzymywał najlepszy film i wybierała go sama publiczność, druga dedykowana była wybitnym twórcom i instytucjom, a przyznawała ją Rada Festiwalu. Pośród nagrodzonych osób znaleźli się m.in. takie sławy jak: Krzysztof Zanussi, Jerzy Kawalerowicz, Kazimierz Kutz, Marek Piwowarski, Maciej Dejczer, Lucyna Winnicka, Radosław Piwowarski, Leszek Wosiewicz, Janusz Zaorski, Tadeusz Pałka.
 |
Początkowo kameralny i ze specyficzną atmosferą żydowskiego sztetl, z biegiem lat rozrastał się i stawał bardziej komercyjnym i medialnym przedsięwzięciem. W 1997 roku, podczas trzeciej edycji, Festiwal Filmowy nieco zmienił swoją formułę. Pojawiły się wspomniane już imprezy towarzyszące, zaczął ukazywać się "Bulwar Nadwiślański", przyznano pierwszy raz Korony Kazimierza Wielkiego. Pod koniec lat 90-tych do Kazimierza na Festiwal Filmowy zaczęła licznie przybywać nowobogacka młodzież oraz osoby nie tyle zainteresowane pokazami filmowymi, co spożywaniem piwa i różnymi formami rekreacji na świeżym powietrzu. Festiwal skupiający początkowo kinomanów i elitę kulturalną stał się bardzo masową imprezą. Coraz częściej pojawiały się głosy sprzeciwu od mieszkańców miasteczka, którym przeszkadzały całodobowe ekscesy przybyłych "entuzjastów kina".
W 2000 roku Roman Gutek wycofał się z działań wspierających kazimierski festiwal. Jednocześnie w Sanoku zorganizował zupełnie nowy Festiwal Filmowy "Nowe Horyzonty" reprezentujący kino o najwyższych walorach artystycznych oraz kino autorskie. Rok później z Sanoka festiwal przeniesiony został do Cieszyna, gdzie w nowej, znacznie większej oprawie przyznano pierwsze nagrody. I tak przez 5 kolejnych lat. W tym roku już nie będzie festiwalu w Cieszynie, impreza została przeniesiona do Wrocławia i ma znacznie bogatszą niż dotychczas oprawę.
Siódma edycja kazimierskiego festiwalu (rok 2001) pomimo utraty swojego współtwórcy i jednego z dotychczasowych promotorów wcale nie była gorsza niż poprzednie. I tak w oto w ciągu 10 festiwalowych dni do Kazimierza Dolnego zawitało 65 tysięcy osób. Tym samym Festiwal Filmowy w Kazimierzu stał się największą imprezą branżową tego typu w Polsce! W 2002 roku po raz pierwszy w ramach Festiwalu Filmowego zorganizowany został Konkurs Kina Niezależnego. Dziewiąta edycja (rok 2003) przyniosła kolejny rekord publiczności, albowiem na Festiwal Filmowy przybyło ponad 70 tysięcy ludzi z całego kraju! Była to ogromna liczba, w porównaniu chociażby z faktem, iż na pierwszą (rok 1995) przybyło około 5 tysięcy osób, a sam Kazimierz liczy niewiele więcej niż 3,6 tysięcy mieszkańców. W pewnym sensie było to zjawisko dosyć niekorzystne dla aury tej imprezy, ale nic jeszcze nie zapowiadało, że wkrótce nastąpi jej upadek.
Jubileuszowa dziesiąta edycja (rok 2004) cieszyła się również ogromną popularnością. Po raz drugi w historii przeprowadzono warsztaty filmowe zorganizowane przez Akademię Telewizyjną TVP S.A. Do Kazimierza przybyły rzesze ludzi kultury, tłumy zagorzałych kinomanów oraz szereg różnej maści turystów, którzy swoim zachowaniem niekoniecznie wpływali na dobrą atmosferę tej masowej już imprezy. Nikt chyba nie przypuszczał, że był to już ostatni taki festiwal w Kazimierzu. Główny organizator ostatnich edycji kazimierskich spotkań z filmem firma Filmar Sp.z.o.o. z siedzibą w Warszawie zdecydowała się przenieść "Lato Filmów" do Torunia. Jednym z głównych powodów było wsparcie finansowe, jakie na organizację festiwalu otrzymała Fundacja Działań Artystycznych i Filmowych "Ruchome Obrazy" z lokalnego budżetu samorządowego w wysokości 250 tys. zł, a także chęć wypromowania niezwykle prestiżowego już festiwalu na arenę międzynarodową. Kazimierz jest przecież dużo mniejszym miastem niż wielotysięczny Toruń i przy organizacji tego typu imprezy u podnóża Góry Trzech Krzyży mogłyby pojawić się różne komplikacje, jak chociażby kłopoty z komunikacją. W ten oto sposób Toruń na swój sposób zawłaszczył sobie wszystko to, co przez lata wytworzył Kazimierz, łącznie nawet z wydawaną na ten czas gazetką. Zeszłoroczna edycja była już jedenastą z kolei, pierwszą poza Kazimierzem. Reklamowano ją buńczucznie na banerach reklamowych pod hasłami: "Gdzie jest Kazimierz? Kazimierz jest w Toruniu!"
 |
I tak oto Kazimierz utracił jedną ze swoich pereł. Ale nie był to ostatni akcent filmowy w tym mieście. Dzięki staraniom TVP w Kazimierzu odbył się Festiwal Filmowy "Wysokie Temperatury Filmowe", będący kontynuatorem w nowej formule tradycji kazimierskich wakacyjnych spotkań z dobrym kinem. Festiwal był odmienny od pozostałych edycji, nieco skromniejszy, choć organizacyjnie nawiązywał oczywiście do wcześniejszych spotkań. Jego dyrektorem został Dariusz Jabłoński. Po raz pierwszy można było oglądać filmy na kazimierskim Dużym Rynku. Otwarcie nastąpiło 3 sierpnia premierowym pokazem "Skazanego na bluesa" w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego. Swoistym wydarzeniem specjalnym była inauguracja Roku Krzysztofa Kieślowskiego. Organizatorami nowego festiwalu była Telewizja Polska, partnerem jeden z operatorów telefonii komórkowej, a producentem Niezależna Fundacja Filmowa. "Wysokie Temperatury Filmowe" były dofinansowane ze środków Ministerstwa Kultury. Nowy-stary Festiwal Filmowy cieszył się, jak poprzednie edycje, również sporym zainteresowaniem publiczności. Zeszłoroczna formuła była ukierunkowana całkowicie na masowość, a nie na elitarność, tak jak było to w połowie lat 90-tych. Rzecznik prasowy Festiwalu pani Agnieszka Wojtowicz zapewniała, że w roku następnym zostanie zorganizowana kolejna edycja tej imprezy. Tak się jednak prawdopodobnie nie stanie. Dlaczego?
Nie ma obecnie chętnych na organizację festiwalu tego typu w Kazimierzu, pod jakąkolwiek już nazwą. TVP zaangażowała się w inną tego typu imprezę noszącą nazwę "Era Nowe Horyzonty" i organizowaną we Wrocławiu. Jest to spadkobierca wcześniejszych festiwali w Sanoku i Cieszynie. Szefem wrocławskiego festiwalu jest… Roman Gutek, wcześniej ściśle związany przecież z kazimierskim "Latem Filmów". Już w maju można było uzyskać w Wydziale Rzecznika TVP informację, iż Telewizja Polska nie zamierza przeprowadzać drugiej edycji "Wysokich Temperatur Filmowych". Spekuluje się, że komercyjna stacja telewizyjna TVN może wejść na teren, jaki pozostawiła w Kazimierzu TVP, ale są to informacje całkowicie niepotwierdzone. Należy mieć nadzieję, że jeśli nie w tym, to może za rok uda się reaktywować tą niezwykła klimatyczną imprezę.
Tymczasem wszyscy zagorzali kinomani powinni udać się wkrótce do Torunia, gdyż tam w dniach 10-16 lipca odbędzie się dwunasta edycja "Lata Filmów", druga w tym mieście. Zaś sympatycy klimatycznego i urokliwego Kazimierza Dolnego mogą odwiedzić miasteczko przy okazji innej reprezentatywnej imprezy, jaką jest Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych, który w tym roku jest organizowany w dniach 22-25 czerwca.
»Autor:
(07.06.2006)
|