|
Meksyk, XIX wiek. Wielki nowojorski bank żywo interesuje się udziałami w mniejszych bankach meksykańskich. Jego celem jest przejęcie zarówno ich jak i ziemi. Do tego celu wynajęty zostaje Tyler Jackson (Dwight Yoakam), który bezwzględnie eliminuje meksykańskich chłopów stawiających opór. W tym samym czasie ze szkoły w Europie powraca Sara Sandoval (Salma Hayek), córka bogatego meksykańskiego bankiera. Wkrótce pan Sandoval zostaje otruty, a Sara postanawia się zemścić napadając na bank. Tam czeka ją jednak niespodzianka, bo z podobnych powodów, Maria Alvarez (Penelope Cruz), prosta chłopka, już czyści sejfy bankowe. Dziewczyny postanawiają współpracować.
Reżyserami filmu są co prawda Joachim Rooening i Espen Sandberg, ale film należy do Luca Bessona. To on napisał scenariusz, to on jest producentem. I szczerze mówiąc wątpię, żeby dawał wolne pole dwóm nieopierzonym jeszcze reżyserom. Bowiem panowie Rooening i Sandberg doświadczenia reżyserskiego właściwie nie mają.
Przechodząc do samego filmu, powiem tyle, że początkowo myślałem, że to taka kopia filmów z Zorro z Antiono Banderasem, tyle, że dzielny szermierz w masce został zastąpiony przez dwie kobiety. I o dziwo, właściwie początkowe sceny nie napawają optymizmem. Mamy bowiem scenę, gdy Maria czeka na ojca i gra... z koniem w kółko i krzyżyk. Jest bojowa i nieokrzesana. Zupełnie jak początkujący Zorro w "Masce Zorro". Później jest jeszcze gorzej. W scenach gdy zły Tyler Jackson zabija bez wahania wieśniaków, widzimy później jak w tym samym czasie i Maria i Sara odkrywają to co stało się z ich ojcami. Żeby nie było już tak dosłownie, to ojciec Marii zostaje tylko ciężko postrzelony, a nie zabity. No, ale to przecież tylko "przypadek".
 |
Z biegiem kolejnych minut, trzeba jednak oddać twórcom, że film posiadając specyficzny klimat, zaczyna wciągać. Bowiem "SEXiPIStOLS" to połączenie parodii, głupkowatego humoru i kobiecych bijatyk z przymrużeniem oka. Niby fabuła poważna, postacie przedstawione jak najbardziej serio (no, może oprócz tego konia), ale są elementy w filmie rodem ze śmiesznych wstawek z "Ally McBeal". Im dalej w las, tym bardziej widz utwierdza się w przekonaniu, że to nie jest zwykła komedia, a raczej komedia połączoną z jakąś formą parodii.
Rozbrajające są np. sceny kłótni Sary i Marii, bo u nich często od złośliwych uwag na temat wzajemnej inteligencji, czy ubioru, kończy się na szturchaniu i lekkich bijatykach z szarpaniem za włosy włącznie. Chyba najlepiej oddającą to sceną jest ta w kościele, gdzie najpierw zaczyna się od szturchania, poprzez szarpanie za ubrania i włosy, podtopieniach w wodzie święconej, a skończywszy na okładaniu się otwartą dłonią po gębach.
Penelope Cruz i Salma Hayek to aktorki, których nikomu przedstawiać nie trzeba. Hiszpańsko-meksykański duet to chciał czy nie, jeden z najpiękniejszych duetów w ówczesnym kinie... choć są wyznawcy różnego kanonu urody. Nie dość, że piękne, to jeszcze całkiem niezłe z nich aktorki. Prywatnie ponoć wielkie przyjaciółki. Co by się nawet zgadzało, bo jeżeli coś w tym filmie wyszło znakomicie to właśnie dialogi, będące złośliwościami, między obiema paniami. Mimo urody, doświadczenia aktorskiego i zgrania nie potrafiły one jednak przesłonić całego filmu swoją osobą.
W filmie wybijają się jeszcze Steve Zahn, znany głównie z ról komediowych. Wystąpił w takich filmach jak: "Karmazynowy przypływ", "Masz wiadomość", "Co z oczu to z serca", oraz podłożył głos do "Stuart malutki", czy "Kurczak mały". Jego postać początkującego policjanta - Quentina Cooke'a, który jest swoistym detektywem swojej epoki, ładnie komponuje się w filmie. Choć aktor ten pojawia się w pierwszej scenie, a później na dobre kilkadziesiąt minut zupełnie znika, by pojawić się w środku fabuły.
 |
Niezłe wrażenie zrobił też Sam Shepard, czyli Bill Buck, stary wyga, który ma za sobą już niejeden napad na bank i uczy dziewczyny tego trudnego, złodziejskiego rzemiosła.
Wielu widzów zapewne przyczepi się do tytułu w polskim tłumaczeniu. Oryginalny to "Bandidas". Dlaczego wybrano właśnie SEXiPIStOLS"? Zapewne dobrze się kojarzy, jest dużo strzelania z pistoletów, a ponętna obsada wskazuje, że seksownych scen nie zabraknie. No i właściwie nie można temu ani zaprzeczyć, ani się z tym zgodzić. Bowiem scen łóżkowych faktycznie nie ma, ale jest za to jedna frywolna z seksownie ubranymi dziewczynami i gołym facetem w łóżku.... . Tyle, że obrócona w żart, jak i cały film.
Pytanie zasadnicze. Jaki ten film jest naprawdę? Nasuwa się: lekki, łatwy i przyjemny. Momentami śmieszny, momentami tragiczny. Ale czasami wydaje mi się, że takie niedoróbki są robione specjalnie, bo taki ten obraz miał być. Poważny, ale nie do końca. Jak na lato, można się wybrać do kina.
»Ocena:
7-/10
»Autor:
|