Modelarstwo v 3.0



Akcentów modelarstwa w AM były dwa. Pierwszy popełnił Luke, a drugi Le_Robaque. Czas na mnie - tym razem mowa o wszystkich modelach, które nie są samolotami. He, he - moja specjalność.

W dziedzinie okrętów najłatwiej jest oczywiście 1/72. A jakżeby inaczej. W statkach zazwyczaj na początku połączyć obie strony tej części, którą się pływa. Najpierw połóż warstwę kleju na krawędzie lewej strony, po czym ją usztywnij w jakiejś maszynie tak, aby się nie ruszała i leżała poziomo. Teraz ostrożnie połóż prawą stronę na lewej, ale nie dociskaj! Niech klej zwiąże się lekko z drugą stroną i po około minucie lekko dociśnij i poczekaj, aż już będzie mocno sklejone. Dlaczego nie można było dociskać na początku? Bo klej by się rozpłynął po zewnętrznej stronie niszcząc warstwę farby - dzięki temu praca była by bardzo brzydka. Poza tym bardzo popularne w okrętach są brudzenia - najczęściej na samym dole części pływającej. I tu pomoże farba... plakatowa. Tak! Tylko taka. Ona się rozpływa po powierzchni tworząc jeszcze realistyczniejsze obrazki. Weź na przykład czerwoną. Przechyl statek pionowo, dziobem w górę. I teraz tylko leciutko dotykaj tych miejsc gdzie ma być "brud". Nie ciągnij pędzlem, grawitacja ci pomoże sama ciągnąć farbę. Tak uzyskany efekt na pewno uatrakcyjni twoją pracę.

Z modelami czołgów jest zupełnie inna sprawa. Tutaj wszystko opiera się na dolnej części, której przy prezentacji po prostu nie widać. Potem do tego dużego elementu należy podłączyć koła lewej i prawej strony, następnie nałożyć na nie gąsienice. Teraz oddzielnie zbuduj górną część i gdy będzie gotowa, możesz łączyć obie części - tak powstaje czołg. Można też nie kleić obu części i po prostu położyć jedną na drugą. To pozwoli na wgląd do środka. Tu różnego typu "bajery" się dodaje. Ja np. często wybieram się po dokumentację takiego czołgu, po czym dokładnie przyglądam się co i jak i czy jest na miejscu. Najczęściej kończy się to dorobieniem kilku włazów, otwórów i karabinów. Tylko po to, aby taki efekt ponad tygodniowej pracy zadowalał nie tylko mnie, ale i każdego kto to spotka.

Miało być nie o samolotach, ale jednak będzie. O pasażerskich :). Moja ulubiona dziedzina - uwielbiam patrzyć jak z dnia na dzień robi się coraz większy i piękniejszy kolos, a dziennik pęka w szwach*. Zwykle takie pudełkowe do składania to tylko kadłub, szkrzydła przednie i tylne oraz szybka przednia. I tyle. A wiecie dlaczego to najbardziej lubię? To jest wspaniałe pole do popisu w dorabianiu nowych części, poprawianiu czegoś, upiększaniu i "bajerowaniu". Wtedy mogą dorobić antenki na kadłubie, siedzenia w jego środku, szybki przy siedzeniach, otwierane drzwi, z tyłu zsuwane schodki, a na samym przodzie w kabinie panel dla pilotów. To naprawdę wspaniałe pole do manewru. Polecam wszystkim, bo każdy znajdzie tu coś do roboty dla siebie.

Jest jeszcze jeden typ pojazdów latających - helikoptery. Niestety, nie mam z nimi za dużego doświadczenia. Zrobiłem tylko jeden model niemieckiego helikopteru, które jakieś dzieciaki mi zniszczyły :(. Pamiętam, że największym problemem było podłączenie śmigieł do helikoptera. Już nawet nie wiem jak ja to rozwiązałem. Dobra, aby nie robić kichy szybko ten temat zamykam.

Jak widać, modelarstwo nie tylko w samolotach się kręci. A to bardzo ważne, bo taka różnorodność urozmaica nudną półkę z modelami. Zachęcam Was do wstąpienia w krąg szalonego modelarstwa. Na pewno nie pożałujecie (pieniędzy ;) ).
PS. Najbardziej ze swoich modeli cenię Spitfire (samolot 1/72) oraz USS Navy (okręt 1/38).

* - do każdego modelu prowadzę dziennik, który jest wspaniałą pomocą przy następnych. Tutaj zapisuję uwagi, co gdzie i kiedy robiłem z tym modelem i inne takie rzeczy.

Jak już coś robisz to rób to najlepiej.


07.07.2006-07:07-7:47 (ależ się tych siódemek uzbierało...)
...siódemkował Kurczak_blady (kurczak_blady@op.pl)