|
Gameholic
The Elder Scrolls IV: Oblivion (PC)
Tego dnia nie poszedłem do szkoły, nie mogłem. Pokusa była tak wielka, że musiałem to zrobić... zaraz - nie czekając, teraz - nie potem. Dość miałem gorączkowego wyczekiwania, słuchania przechwałek twórców, ślinienia się na widok każdego filmiku, zastanawiania się czy to rzeczywistość, a może tylko wspaniały i błogi sen. Tak... jeszcze tego samego ranka poraz pierwszy zagrałem w Obliviona, i jakby za pomocą magicznej różdżki wszystko stało się jasne, marzenia stały się realne. Grałem dotąd dopóki znalazłem odpowiedzi na wszystkie pytania, które od dłuższego już czasu nurtowały i strasznie obciążały mój umysł. Najważniejsze z nich: Czy The Elder Scrolls IV: Oblivion to erpeg genialny, i bardzo istotne: przełomowy?
Oczekiwania graczy były naprawdę wielkie. Każdy nowy screen, tekst poświęcony Oblivionowi diametralnie podnosił nasze nadzieje i wymagania. Na tą grę czekałem ja, czekałeś Ty, czekali wszyscy fani gatunku. Obiekt westchnień oraz pożądań graczy na całym świecie wreszcie trafił na półki sklepowe, lecz... Drodzy czytelnicy, jeśli myśleliście że mamy do czynienia z pozycją przełomową, to tekst napisany moim piórem szybko sprowadzi was z powrotem na ziemię. Te kilkadziesiąt godzin jakie przeżyłem w świecie Obliviona, skłoniło mnie do kilku bardzo istotnych przemyśleń i refleksji . Po tylu wieczorach spędzonych przed monitem, dostrzegłem wady o których wcześniej (czyli gdzieś w okolicach 20-stu godzin gry), nie miałem pojęcia, a raczej nieświadomie niezwracałem na nie uwagi. Wyraźnie widać że w tej przytłaczającej rozmiarem, niby genialnej układance jaką jest Oblivion brakuje niestety kilku "maleńkich" części. Dobra, nie będę więcej polemizował, do przeczytania oddaję wam, mam nadzieję rzetelną recenzję, ukazującą moje doznania z rozgrywki, oraz czasami prawdziwe emocje. Zacznijmy zatem przygodę w świecie Cyrodill.

Początkowe olśnienie
Pierwszy kontakt z grą naprawdę może przyprawić o zawrót głowy, chwilowe zasłabnięcie i tym podobne rzeczy. Nie przeszkadza nawet iście konsolowe menu, które mi dobitnie przypominało, na jaką platformę Oblivion został stworzony najpierw. Ale idźmy dalej. Swoją długo wyczekiwaną przygodę rozpoczynamy oczywiście od stworzenia własnej postaci. Cały system jej kreowania jest bardzo rozbudowany, mimo iż wybór gracza ogranicza się tylko do ustawienia płci, rasy (czyt. ramka), profesji i bóstwa bohatera. O rozdzielaniu punktów umiejętności można zapomnieć, gdyż dzieje się to automatycznie, niezależnie od nas. Cała wielopoziomowość tegoż systemu kryje się za ogromną liczbą opcji, dzięki którym w dowolny sposób, według swoich upodobań gracz może nadać oryginalny wygląd postaci. Duża ilość kombinacji, różnorakich suwaków może naprawdę przytłoczyć, czasami łatwo w tym wszystkim się zwyczajnie pogubić. Zmienić zaś można prawie wszystko, począwszy od rozmiaru i kształtu nosa, kończąc na rozstawieniu oraz kolorze oczu itp.
Gdy nasza wymarzona postać jest już gotowa, najwyższy czas rozpocząć tą długo wyczekiwaną przygodę. Szybko orientujemy się, że tak jak to miało miejsce w poprzednich częściach, tak i w Oblivionie grę zaczynamy jako więzień. Miejscem naszego przetrzymywania jest jedna z mrocznych cel w stolicy Imperium. Nie dane nam jednak będzie poznać okoliczności, w jakich znaleźliśmy się w tym nieciekawym miejscu. Wnet niespodziewanie, do naszej celi wchodzi sam Cesarz w eskorcie kilku swych wiernych żołnierzy. To on wyjawia nam parę cennych informacji. Otóż okazuje się, że nieznani sprawcy zabili jego synów, teraz zaś ich celem stał się on sam, Uriel Septim VII. Siły ciemności zaatakowały, Cesarz bojąc się o swoje życie postanowił uciec tajemnym przejściem, do którego wejście, o dziwo, znajduje się właśnie w lochu gracza. Wyjawia on nam również, że jesteśmy osobą, którą widział w swoich snach, osobą mającą odegrać ważną rolę w niedalekiej przyszłości. Po tej krótkiej wymianie zdań Cesarz wraz ze swymi żołnierzami odchodzi tajemnym korytarzem, nam nie pozostaje nic innego jak udać się za nimi - lepsze to niż dalsza mordęga w lochu. Ta beztroska tułaczka po ciemnych korytarzach nie potrwała jednak długo. Zakapturzeni sprawcy przejrzeli poczynania Uriela, zaatakowali w podziemiach i dopięli swego. Na oczach gracza Cesarz umiera, zaś nam zostaje powierzony pewien amulet, cenne informacje i wskazówki na przyszłość... Tak mniej więcej rozpoczyna się nasza przygoda w świecie Obliviona. Dalsza historia opowiadana we wątku głównym stanowi małą część ogółu zadań, jakie możemy wypełnić przemierzając krainy Cyrodill. Z ręką na sercu muszę przyznać że ów wątek główny jest... bardzo słaby.

|
|
Żywcem przypomina historię z jakiegoś taniego zbioru opowiadań. Zaskakuje naprawdę rzadko, ja pamiętam tylko jeden jedyny nieoczekiwany zwrot akcji. Od pewnego momentu naprawdę zalatuje stęchlizną i nudą, zakończenie też jest słabiutkie. A mogło być o wiele lepiej, wystarczyłoby rozbudować dialogi, stworzyć kilka bardziej ważnych i wyrazistych postaci. Na szczęście wykonywanie zadań związanych z główną osią fabularną można odłożyć na potem, a w zamian czerpać esencję z całej masy questów pobocznych, o niebo lepszych od tego związanego z historią Cesarza. Podczas zwiedzania kolejnych krain, miast, natkniemy się na ogromną liczbę ciekawych zadań, i to właśnie dzięki nim Oblivion potrafi piekielnie wciągnąć. Zdecydowanie najlepsze są questy oferowane przez Gildię Złodziei i Mroczne Bractwo. Misje zlecane przez te ugrupowania są bardzo rozbudowane i co najważniejsze, odczuwamy radość z ich wykonywania, a także emocje.
Poziom gracza = poziom potwora
Jednym z głównych plusów Obliviona jest system potyczek. Walki są naprawdę cholernie ciekawe i wciągające. Nie mamy tutaj do czynienia z bezmyślną, monumentalną sieczką, ale z dynamiczną wymagającą od gracza sporej zręczności i finezji piękną walką. Taktyka poniekąd też jest tutaj obecna, w końcu całkiem inaczej gra się magiem a inaczej zabójcą. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na świetny tryb skradania, oraz ataku z zaskoczenia. Cały system walk, potyczek na początku naszej przygody może wywołać istny szał radości, ale później ujawnia się jeden malutki i bardzo frustrujący diabełek. Otóż panowie z Bethesda odważyli się na obecnie rzadko stosowane rozwiązanie, które nazywa się poniekąd skalowaniem postaci i przedmiotów. Chodzi o to że, w zależności od poziomu na jakim znajduje się nasza postać, zależy również poziom i rodzaj stworów jakie napotkamy na swojej drodze. Podczas gry to rozwiązanie strasznie irytuje. Możecie zapomnieć, że na samym początku gry napotkacie w którejś z jaskiń jakiegoś potężnego stwora. Owszem, jest to możliwe, ale najpierw musisz awansować na odpowiednio wysoki poziom. Ale jeszcze bardziej denerwuje i przyprawia o mdłości skalowanie przedmiotów. Nie ma szans na znalezienie super, mega potężnego unikatu, wszystko będzie bowiem dopasowane do umiejętności kierowanej przez nas postaci. To samo tyczy się również otwierania zamków w domach, czy też skrzyniach. Poziom trudności otworzenia któregoś z nich, zależy również od poziomu złodzieja. Naprawdę te rozwiązania dają się we znaki, zapomnijcie o bohaterstwie, heroizmie ciężkich walkach, tutaj tego nie doświadczycie.
Skoro zacząłem marudzić to jeszcze jedna rzecz, na którą zwróciłem uwagę. Ogólnie wykonanie lokacji, po jakich się poruszamy jest wyśmienite, piękne. Architektura miast naprawdę zachwyca, każde z nich ma inne rozmieszczenie ulic, inne ułożenie domów. Całe Cyrodill to jedna wielka zielona makieta, przepełniona pięknymi lasami, rzekami, jeziorami, wyjątkiem są śnieżne tereny północne. Nie dajmy się jednak omamić, cały ten teren jest identyczny, jednostajny mało zróżnicowany, wyjątkiem jest tylko tytułowy Oblivion. To samo napotkamy jeśli chodzi o jaskinie czy stare ruiny. Każdy z tych elementów był robiony w oparciu o kilka wzorców, pozmieniano tylko układ korytarzy, pułapek itp. Za kolejnym zwiedzaniem jakiś lochów staje się to strasznie nużące, no bo ile razy można zwiedzać miejsce, które prawie w ogóle nie różni się od poprzedniego. Uczucie nudy potęguje jeszcze bardziej gdy penetrujemy przykładowo stare zamczysko, wiedząc że i tak nie napotkamy tam żadnego potężnego stwora, oraz nie znajdziemy godnej nas broni. Amen.
Awansowanie inne niż zwykle
Jeśli chodzi o system awansowania postaci, to Oblivion pod tym względem sprawdza się naprawdę świetnie. W grze nie ujrzymy czegoś takiego jak ogólne punkty doświadczenia, zostały one zwyczajnie zlikwidowane. Awans na wyższy level jest możliwy tylko poprzez rozwijanie swoich umiejętności, np. walki mieczem, otwieranie zamków. Gdy używamy danej zdolności będzie się ona automatycznie rozwijać, a po pewnym czasie otrzymamy możliwość zwiększenia cech z nią związanych, przykładowo: posługiwanie się łukiem - zręczność. Awans poprzez ćwiczenia to rozwiązanie wręcz idealne, a na pewno naturalne i rzeczywiste.

Na koniec przejdźmy jeszcze do systemu pułapek, otwierania zamków i skradania. Za wszystkie te rzeczy jest odpowiedzialny jeden człowiek, znany Emil Pagliarulo. Wcześniej swój kunszt ukazał pracując przy grze Thief: Deadly Shadows. W Oblivionie doskonale ukazał on swe wielkie umiejętności. Skradanie jest zależne od oświetlenia, szybkości, a co za tym idzie noszonej zbroi. System otwierania zamków to - można powiedzieć - oddzielna zabawa, nieco przypominająca tą z wyżej wymienionego Thief'a. Te aspekty doskonalą, bardzo ciekawą grę.
Podsumowanie
Istotą gry w Obliviona jest odkrywanie questów, nowych ciekawych miejsc, przemierzanie tych wspaniałych krain. Niestety, nie wszystko zostało dopracowane do końca, tak jak napisałem na początku: brakuje tej układance kilku części. Gra została trochę uproszczona, jest bardzo dobra, ale nie wybitna. Oczywiście każdy z Was mieć ją musi, bo jest tego warta. Lecz jeśli mam mówić szczerze, to liczyłem na coś więcej, a raczej na coś innego bo czasami TES IV: Oblivion z erpega zmienia się w hack'n'slasha...
OCENA: 9+
Plusy:
+ wielki świat
+ masa zadań
+ grafika
+ system rozwoju postaci
+ 50 godzin dobrej zabawy
Minusy:
- słaby główny quest
- skalowanie potworów i przedmiotów
- monotonność świata
- wymagania
- pewne uproszczenia
- czasami bardziej h'n's niż rpg
Autor: Kamil "Darken" Płoszczyca
www.gameholic.net >>
| |