strona: 50        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


ME w pływaniu

Szczęśliwa ósemka!


Gdyby ktoś jeszcze kilka lat temu powiedział, że pływanie może stać się polskim sportem narodowym, wyśmiano by go. Akurat w tej dyscyplinie sportu sukcesów w historii mieliśmy jak na lekarstwo. Lata świetności polskiego sportu, czyli 60-80, przynosiły nam w imprezach mistrzowskiej rangi grad medali w: zapasach, ciężarach, lekkoatletyce, kajakarstwie etc. Pływanie natomiast „leżało odłogiem” i nie zmieniło tego nawet „przebudzenie” na początku lat 90, kiedy cieszyliśmy się ze znakomitych wyników: Szukały, Wojdata, Podkościelnego czy Pęczak. Na prawdziwe odrodzenie tego sportu w naszym kraju musieliśmy czekać kolejną dekadę. Dziś po ubiegłorocznych MŚ w Montrealu i zakończonych właśnie ME w Budapeszcie nikt już chyba nie ma wątpliwości, że za dwa lata na Olimpiadzie w Pekinie, trzon naszej reprezentacji na pewno stanowić będą pływacy.

Kiedy nieco ponad rok temu miałem okazję relacjonować dla „@-sport” udane dla polskiego pływania MŚ w Montrealu (4 medale, kilkanaście rekordów kraju), w podsumowaniu napisałem, że za rok na ME z taką formą powinniśmy walczyć o pierwszą trójkę w tabeli końcowej mistrzostw, niewiele się pomyliłem. Nasza reprezentacja wywalczyła na wyspie św. Małgorzaty osiem krążków, z czego aż pięć z najcenniejszego kruszcu. Dało nam to w końcowej klasyfikacji (uwzględniającej tylko pływanie na basenie 50m) piąte miejsce, choć do takich pływackich potęg jak Rosja, Niemcy, czy Włochy straciliśmy bardzo niewiele. 28 osobowa reprezentacja Polski zaprezentowała się na Węgrzech z jak najlepszej strony, choć oczywiście pewien niedosyt pozostał, bo zawsze mogłoby być lepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że ME w Budapeszcie były najbardziej udanymi w historii polskiego pływania. Na dorobek reprezentantów Polski złożyło się osiem medali, w tym pięć złotych, dwa srebrne i jeden brązowy, 13 rekordów kraju, 19 rekordów życiowych i 17 miejsc w finałach.

Obok zawodów na basenie 50m, na imprezach pływackich rangi mistrzowskiej rozgrywa się także pozostałe konkurencje tj.: skoki do wody, pływanie długodystansowe, pływanie synchroniczne, a także turnieje piłki wodnej pań i panów. Tych ostatnich akurat na budapesztańskich zawodach nie rozgrywano. W pozostałych wymienionych konkurencjach rywalizowano w pierwszej części mistrzostw. Niestety Polacy w skokach, czy pływaniu na otwartym basenie, a także pływaniu synchronicznym nigdy się nie liczyli i tak będzie pewnie nadal, bo w odróżnieniu od klasycznego pływania, tamte dyscypliny nie są w naszym kraju popularne, a czasami nawet rozpoznawalne. Podsumowując jednak te mistrzostwa trzeba wspomnieć także o mistrzach „starego kontynentu” w tych nieco egzotycznych dla nas konkurencjach.

| Walka o medal... |


Pływanie synchroniczne
Bezdyskusyjną dominację w tej konkurencji zaznaczyły ponownie zawodniczki rosyjskie. Triumfowały one we wszystkich czterech rozegranych zawodach: jedynkach, duetach, w teamach i w kombinacji (duety + teamy). Ciekawostką jest fakt, że cztery srebrne krążki wywalczyły reprezentantki Hiszpanii, które wydają się być na dzień dzisiejszy najgroźniejszymi konkurentkami dla zawodniczek „Sbornej”. Pozostałe miejsca na podium zajmowały jeszcze przedstawicielki tylko dwóch krajów. W jedynkach i duetach na najniższym stopniu podium stawały Greczynki, a w teamach i kombinacji Włoszki.

Pływanie długodystansowe
W tej konkurencji znowu zabrakło biało-czerwonych, przede wszystkim dlatego, że w naszym kraju nie ma warunków, do uprawiania tego niezwykle wyczerpującego sportu. Trudy treningu w tej konkurencji skutecznie także zniechęcają polskich pływaków, specjalizujących się w klasycznym pływaniu. W dodatku nie mamy w kraju ciepłego, w miarę spokojnego akwenu, na którym można by popływać, a wyjazdy do USA, czy Australii, aby tam trenować do najtańszych nie należą. Tak więc pod nieobecność polskich zawodników, medale zdobywali inni.

Świetną formę potwierdzili niemieccy długodystansowcy, na czele z Thomasem Lurzem i Angelą Maurer, którzy wywalczyli po dwa złote medale, odpowiednio na: 5km i 10km, oraz na: 10km i 25km. Dodatkowo krążki dla niemieckiej ekipy zdobywali także: Christian Hein (srebro na 5km i brąz na 10km), a także Steffanie Biller (brąz na 25km). Dwukrotnie na najniższym stopniu podium na dystansach 5km i 10km stawała reprezentantka naszych południowych sąsiadów- Czechów Jana Pechanova. Po trzy medale wywalczyli także reprezentanci Rosji i Francji.

Skoki do wody
W tej konkurencji mieliśmy swoich przedstawicieli w Budapeszcie. Grzegorz Musiałek i Grzegorz Szczepłek wystartowali w trzech zawodach: trampolin 1m i 3m, oraz trampoliny synchronicznej 3m. We wszystkich startach przepadli jednak już w eliminacjach. Największe szanse awansu do finału mieli w konkurencji trampoliny synchronicznej zajmując 10 miejsce, podczas gdy do finału awansowało najlepszych 8 duetów.

Po raz kolejny największą walkę o medale stoczyły ekipy Rosji i Niemiec, które w 10 konkurencjach skoków do wody, zdobyły po siedem medali. Wśród mężczyzn prym wiedli zawodnicy „Sbornej”, zdobywając pięć medali, w tym trzy złote. Klasą dla siebie byli: Dmitry Sautin, Alexander Dobroskok i Gleb Galperin, którzy dominowali niemal we wszystkich pięciu konkurencjach. Dwa medale: złoty w trampolinie 1m i brązowy w trampolinie 3m zdobył doświadczony Fin Joona Puhakka. W gronie pań swoją wielką klasę potwierdziła Szwedka Anna Lindberg, wygrywając w trampolinie 1m i 3m, tuż za nią w obu tych konkurencjach uplasowała się Niemka Ditte Kotzian, dorzucając jeszcze do tego dorobku medal w trampolinie synchronicznej 3m, wraz z partnerką Heike Fischer. Stawkę medalistek uzupełniły ekipy Ukrainy i Rosji, zdobywając po dwa krążki.

Pływanie- basen 50m
Nie ma co ukrywać, że kibice najbardziej oczekiwali właśnie na zawody z klasycznego pływania. Także i my mocno ściskaliśmy kciuki za polską ekipę. Do Budapesztu wysłaliśmy największą w historii startów na ME, 28 osobową reprezentację. W polskiej kadrze znaleźli się oczywiście tak utytułowani i doświadczeni pływacy jak:
| Bartek Kizierowski zdobył złoto! |
źródło: AFP
Otylia Jędrzejczak- wracająca po wypadku samochodowym do wielkiego pływania, Paweł Korzeniowski, czy Bartosz Kizierowski- weteran polskiego pływania, choć im dłużej pływający, odnoszący więcej sukcesów. Obok tych gwiazd polskiego pływania, w Budapeszcie zaprezentowali się i to z bardzo dobrej strony ci, którzy na zeszłorocznych MŚ rozpoczęli przełom w tej dyscyplinie w naszym kraju, mowa tutaj m.in. o: Katarzynie Baranowskiej, Paulinie Barzyckiej, Beacie Kamińskiej, czy Sławomiru Kuczce, Mateuszu Sawrymowiczu i Przemysławie Stańczyku. ME pokazały, że ci wymienieni przeze mnie pływacy stanowią trzon naszej młodej reprezentacji. Minima na ME w Budapeszcie wypełniło jeszcze kilkanaście bardzo młodych pływaków, którzy przechodzą właśnie z wieku juniora do seniorskiej reprezentacji, choć z wynikami już na wyspie św. Małgorzaty nie było u nich tak dobrze.

Mistrzostwa starego kontynentu pokazały dwa oblicza polskiej reprezentacji: dobre-doświadczonych rutyniarzy, medalistów MŚ w Montrealu i ME w Trieście na krótkim basenie, bijących regularnie rekordy życiowe i rekordy kraju i słabe-zawodników, którzy po MŚ sprzed roku nie zrobili kroku naprzód, mowa tu chociażby o: Katarzynie Staszak, Michale Rokickim, Łukaszu Wójcie, czy Mariuszu Winogrodzkim. Zawody pokazały także, że choć mamy silną, liczącą się w Europie i na świecie kadrę, to nie jesteśmy jeszcze pływackim wunderteamem, co starał się podkreślać po przylocie do kraju trener Słomiński: "Chciałbym mocno podkreślić, że nie jesteśmy pływacką potęgą - powiedział podczas powitania. - Oczywiście cieszymy się z sukcesów i medali, ale musimy także pamiętać o słabszych stronach ekipy". Słomiński podziękował wszystkim zawodnikom za zaangażowanie podczas przygotowań.



Te słabsze strony o których mówił trener reprezentacji to przede wszystkim brak klasowych zawodników i zawodniczek w stylu grzbietowym - daje się to nam we znaki nie tyle w startach indywidualnych, co w sztafetach w stylu zmiennym, gdzie nasi zawodnicy płynący „grzbietem” zaprzepaszczają szanse „czwórek” na dobry wynik. Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, aby choć jeden z reprezentantów w tym właśnie stylu awansował regularnie do finału wielkiej międzynarodowej imprezy. Oprócz tego słabo wypadają starty Polaków na dystansach 100m niemal w każdym ze stylów, co może dziwić, gdyż już na 200m nasi zawodnicy należą do ścisłej czołówki światowej (z wyjątkiem stylu grzbietowego). Jest to jednak zupełnie inny dystans, wymagający odrębnego treningu i przygotowania, który zwyczajnie Polakom nie leży. Oceniając starty Polaków trzeba też wspomnieć o nienajlepszych wynikach pływaków w stylu klasycznym (honor obronił Kuczko), a także sztafet w stylu zmiennym.

| Sylwetka pływaka w wodzie wygląda
imponująco | źródło: AFP


Jeśli chodzi o największą gwiazdę tych mistrzostw, to została nią bez wątpienia fenomenalna Francuzka Laure Manaudou, która zdobyła 4 złote medale (400 i 800m stylem dowolnym, 100m stylem grzbietowym, 200m stylem zmiennym) i 2 brązowe medale (200m stylem dowolnym, sztafeta 4x200 m stylem dowolnym). To w tym momencie zdecydowanie najwszechstronniejsza pływaczka globu. Fantastycznie pływały też niemieckie sprinterki: Britta Steffen pobiła rekord świata na 100m stylem dowolnym, a wraz z koleżankami ze sztafet także na dystansach 4x100m i 4x200m stylem dowolnym. Wśród mężczyzn na uwagę zasłużyli Rosjanin Arkadi Wiatczanin, który dwukrotnie zwyciężył w stylu grzbietowym na 100m i 200m, a także zawodnik gospodarzy, znakomity zmiennista Laszlo Cseh, zdobywając dwa złote krążki na 200m i 400m.

Styl dowolny
W ostatnim dniu mistrzostw mogliśmy się cieszyć ze złotego medalu na 50m, zdobytego przez Bartosza Kizierowskiego, który w pięknym stylu rozprawił się z rywalami i został uznany najszybszym pływakiem tych mistrzostw, bijąc przy okazji rekord ME. Kizierowski tym samym potwierdził, że mimo „30” na karku nie zamierza jeszcze rezygnować z pływania i jak zapowiedział spróbuje z taką formą dotrwać do Pekinu. W tym stylu do gry po długiej absencji powrócił także znakomity Holender Pieter van den Hoogenband (brąz na 100m, złoto na 200m). Najlepszym długodystansowcem okazał się Rosjanin Jurij Priłukow zwyciężając zarówno na 400m, jak i na 1500m. Na obu tych dystansach liczyliśmy po cichu na medale Polaków. Najbliżej tego celu był Przemysław Stańczyk, który minimalnie przegrał brąz na 400m z Francuzem Rostoucherem. Na 1500m o podium miał powalczyć Sawrymowicz, ale wyraźnie tego dnia prezentował dużo słabszą dyspozycję, kończąc wyścig na 6 miejscu z czasem 15m10s, gorszym od jego rekordu życiowego o ponad 10s.

Gwiazdą sprintów okazała się Niemka Britta Steffen, zwyciężając na 50m i 100m. Na dystansie 200m fantastycznie rywalizowały Otylia Jędrzejczak, Manaudou i Niemka Annika Liebs. „Królowa polskiego pływania” potwierdziła swój powrót do znakomitej formy, wygrywając ten wyścig w ostatnim dniu zawodów. Pokazała również, że z powodzeniem może walczyć o medale nie tylko w swoim ulubionym stylu motylkowym, ale także dowolnym. Trzeba wspomnieć, że ten medal był trzecim krążkiem dla Otylii na tych ME (złoto na 200m delfinem i srebro w sztafecie 4x200m dowolnym), nasza pływaczka zrezygnowała ze startów na 100m delfinem i 400m stylem dowolnym, aby lepiej przygotować się do dystansów 200 metrowych, choć śmiało można przypuszczać, że za rok na MŚ zdecyduje się wystartować w czterech indywidualnych konkurencjach.

Styl grzbietowy
U panów prawdziwą gwiazdą był Wiatczanin (złoto na 100m i 200m). Wśród kobiet dominację potwierdziły Niemki: Antje Buschschulte (brąz na 50m, srebro na 100m) i Janine Pietsch (złoto na 50m, brąz na 100m). W finałach w tym stylu nie wystąpił ani jeden reprezentant Polski.

Styl klasyczny
W finale 200m oglądaliśmy Sławomira Kuczkę. Polak po wspaniałym finiszu przypłynął jako drugi, ale po dyskwalifikacji Włocha Lorisa Facciego (nieprawidłowe dotknięcie ścian basenu przy nawrocie), został mistrzem Europy. Tym samym piąty zawodnik MŚ w Montrealu potwierdził, że tamten wynik nie był przypadkowy, a on sam zalicza się do ścisłej światowej czołówki na tym dystansie. W sprintach na 50m i 100m Polacy wypadli blado, ani Kuczko, ani jego koledzy: Winogrodzki, Wolniak i Gałka, nie zdołali awansować, choćby do jednego finału. Liczyliśmy także na dobry występ naszych pań, szczególnie: Beaty Kamińskiej i Katarzyny Dulian. Ta druga na ME przyjechała zupełnie bez formy, Kamińskiej udało się awansować tylko do finału na 200m, w którym zajęła siódmą pozycję. Gwiazdą tego stylu okazała się Brytyjka Balfour (złoto na 200m, srebro na 100m).

Styl motylkowy
Wspaniały wyścig i złoty medal Pawła Korzeniowskiego na 200m, a także Otylii Jędrzejczak na tym samym dystansie, to najważniejsze dla nas osiągnięcia w tym stylu. Tym samym Oti i Paweł potwierdzili, że nie ma na nich mocnych przynajmniej w Europie. Miejmy nadzieję że z taką formą, a może jeszcze lepszą obronią już w marcu przyszłego roku tytuły mistrzów świata z 2005 r.

Styl zmienny
Wśród mężczyzn nie było mocnych na Węgra Cseha (dwa złota na 200m i 400m). My mogliśmy cieszyć się z dwóch medali Katarzyny Baranowskiej, która na 400m wywalczyła brąz, a na 200m minimalnie uległa tylko rewelacyjnej Manaudou. To kolejna zawodniczka z polskiej ekipy, która systematycznie się rozwija, robi coraz większe postępy, a przypomnijmy że ma dopiero 19 lat.

Sztafety
W stylu dowolnym dwukrotnie triumfowali Włosi (4x100m i 4x200m). Na tym drugim dystansie z dobrej strony pokazała się nasza sztafeta, płynąca w składzie: Korzeniowski, Rokicki, Gimiński i Stańczyk, która uplasowała się na szóstym miejscu. Jeszcze lepiej spisały się na tym samym dystansie nasze pływaczki, które niespodziewanie zdobyły srebrne medale, bijąc przy okazji o ponad 15s rekord Polski. Polki płynące w składzie: Jędrzejczak, Budzis, Zwiejska, Barzycka, przegrały tylko z Niemkami, które pobiły rekord świata. Niezwykłą postawę w naszej „czwórce” pokazały przede wszystkim młodziutkie Budzis i Zwiejska, które cały czas utrzymywały sztafetę na miejscu medalowym. Paulina Barzycka na ostatniej zmianie także udowodniła, że jest kluczową postacią polskich sztafet (także w stylu zmiennym), zaciekle broniąc się przed atakiem Manaudou.

Medale Polaków:

Otylia Jedrzejczak

I - 200 dow
I - 200 mot
II - 4x200

Bartłomiej Kizierowski
I - 50 dow

Paweł Korzeniowski
I - 200 mot

Sławomir Kuczko
I - 200 klas

Katrzyna Baranowska
II - 200 zm
III - 400 zm

Paulina Barzycka
II - 4x200

Joanna Budzis
II - 4x200

Agata Zwiejska
II - 4x200


Autor: Marek Mirek

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>