strona: 40        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Sporty motorowe

Żużlowy DPŚ 2006



Zakończyła się kolejna edycja Drużynowego Pucharu Świata na żużlu. Edycja niezwykła i poniekąd historyczna. W tym roku wiele zdarzeń miało miejsce po raz pierwszy od czasu, gdy zwycięzcom rywalizacji drużynowej zaczęto przyznawać trofeum imienia Ove Fundina. My, Polacy, z pewnością zapamiętamy te zawody na długo, choć będą one przez nas wspominane raczej ze smutkiem. O tym jednak później.

1/2 FINAŁU - RYBNIK (16.07.2006)

Organizowane w Rybniku przez zarząd WTS Wrocław zawody miały przynieść reprezentacji Polski bezpośredni awans do finału w Reading. Lecz już od początku zawody nie układały się po naszej myśli. W pierwszym biegu obejrzeliśmy piękny pojedynek między Ryanem Sullivanem i Piotrem Protasiewiczem, który zakończył się zwycięstwem Australijczyka. Za plecami zawodnika z Polski dojechał do mety Richardson, wyprzedzając uprzednio Fina Hautamaekiego. Również w kolejnych trzech wyścigach naszym nie szło najlepiej. Najpierw Sebastian Ułamek przegrał ze Steadem i Nieminenem, a mało brakowało, by dojechał na metę jako ostatni, wyprzedzony przez Australijczyka Schleina. Z kolei w trzecim wyścigu triumfował Chris Harris, drugi zaś był Wiesław Jaguś. Jeden punkt wywalczył kapitan Australijczyków - Leigh Adams, zaś Finowie po raz kolejny nie zdobyli ani jednego "oczka". Czwarty bieg to upadek Tomiego Reimy, wykluczenie Fina i powtórka, w której rywalom nie dał szans Jason Crump. Za plecami Australijczyka o drugą pozycję walczyli Hampel i Nicholls, przy czym zwycięsko z batalii wyszedł Polak. Natomiast wyścig zamykający pierwszą serię startów przyniósł pierwsze zwycięstwo dla Polski - Tomasz Gollob wygrał z Wiltshirem, Loramem i Makelą.

Wyścigi od szóstego do ósmego to pasmo zwycięstw Australijczyków i czarna seria Polaków. Hampel i Gollob wygrywali jedynie z zawodnikami fińskimi, zaś Protasiewicz został prześcignięty nawet przez Kauko Nieminena. W dziewiątym wyścigu triumfował Nicholls, na drugim miejscu zaś uplasował się Ułamek. W ostatnim biegu drugiej serii trzy punkty zainkasowali, za sprawą Marka Lorama, Anglicy. Startujący w tym wyścigu Jaguś dojechał na metę trzeci, za sobą przywożąc jedynie Reimę. Po dziesięciu wyścigach największe szanse na bezpośredni awans do finału mieli Anglicy i Australijczycy - obie te drużyny posiadały na koncie po 21 punktów.

Jedenasty bieg wciąż nie zapowiadał przebudzenia Polaków. Wygrał niepokonany jak dotąd Crump, przed Richardsonem, Jagusiem i Nieminenem. Jednak już dwa następne wyścigi to popis Hampela i Golloba, którzy pewnie wyprzedzali rywali, zapewniając Polsce sześć punktów w dwóch startach. Również Protasiewicz pokazał w swoim biegu "lwi pazur", gdy do końca walczył o trzy punkty ze Scottem Nichollsem. W ostatnim wyścigu Ułamek ambitnie walczył o zwycięstwo z Leigh Adamsem, jednak doświadczony Australijczyk poradził sobie lepiej od Polaka. I tak, po trzech seriach startów Australijczycy wciąż mieli tyle samo punktów, co Anglicy, a i polska ekipa miała jeszcze spore szanse na przejście do finału bez konieczności udziału w barażu. Zgodnie w przypuszczeniami, w stawce kompletnie nie liczyli się Finowie.

| Jacon Crump - najlepszy z Australijczyków |
Fot. S. Stankiewicz


Czwarta seria startów stała się kolejnym pojedynkiem australijsko-angielskim. Więcej indywidualnych zwycięstw zaliczyli jeźdźcy z Antypodów i to oni, z jednopunktową przewagą nad Wyspiarzami, prowadzili po dwudziestym wyścigu. W tej serii Polacy nie spisywali się najlepiej. Zawiedli Gollob (wygrał tylko z Rory Schleinem) i Hampel (przywiózł za sobą jedynie Nieminena, czego nie można uznać za wielkie osiągnięcie). Jaguś także nie stanął na wysokości zadania, w dziewiętnastym wyścigu dowożąc do mety zaledwie jeden punkt. Pretensji nie można mieć za to do Protasiewicza i Ułamka, którzy przegrywali jedynie z Australijczykami ze światowej czołówki - Crumpem i Adamsem.

Po czwartej serii nastąpiła przymusowa przerwa, bowiem nastąpiły problemy z maszyną startową i awaria prądu. Po półgodzinie udało się zażegnać problemy i można było przystąpić do rozegrania piątej, jak się później okazało - najbardziej emocjonującej, serii startów. Pierwsze trzy wyścigi bezapelacyjnie należały do Polaków. Ułamek pokonał Richardsona, startującego jako joker Laukkanena i Wiltshire'a, który w ferworze walki upadł na tor. W dwudziestym drugim biegu startujący za Jagusia jako joker Tomasz Gollob w znakomitym stylu wygrał z Sullivanem, Steadem i Makelą. W następnym biegu triumfował Hampel, podnosząc jednocześnie szanse Polaków na awans do finału. Po dwudziestu trzech wyścigach mieliśmy 45 punktów, tyle samo co Anglicy i o dwa więcej od Australijczyków. Jednak do finału awansowali właśnie ci ostatni, a zwycięstwo w półfinale zapewniły im zwycięstwa Adamsa i Crumpa w dwóch ostatnich wyścigach. Polacy zajęli drugie miejsce, ex aequo z Anglikami, do zwycięzców tracąc zaledwie jeden punkt. Wobec tego nasi żużlowcy mieli szukać swojej szansy w barażu w angielskim Reading.

Końcowe wyniki:

1. Australia - 49 punktów
Najskuteczniejszy zawodnik: Jason Crump - 15 punktów

2-3. Polska - 48
Najskuteczniejszy zawodnik: Tomasz Gollob - 16

2-3. Wielka Brytania - 48
Najskuteczniejsi zawodnicy: Scott Nicholls, Mark Loram i Lee Richardson - po 10

4. Finlandia - 9
Najskuteczniejszy zawodnik: Kai Laukkanen - 5

1/2 FINAŁU - MALILLA (18.07.2006)

Faworytów drugiego półfinału upatrywano przede wszystkim w gospodarzach. Solidna drużyna, oparta na sile dwóch uczestników Grand Prix - Antonio Lindbaecku i Andreasie Jonssonie - miała dominować, pomimo braku sześciokrotnego mistrza świata, Tony'ego Rickardssona. Jednak w pierwszym, arcyciekawym zresztą, wyścigu niespecjalnie było widać ową dominację. Wygrał pewnie Greg Hancock, przed Lindbaeckiem, Nickim Pedersenem i Tomasem Suchankiem. Tak więc stosunkowo wiekowa reprezentacja USA stała się pierwszym liderem turnieju. Drugi wyścig wygrał Charlie Gjedde, jednak na skutek zauważonego błędu sędzia zawodów nie uznał zwycięstwa Duńczyka i zarządził powtórkę biegu. Tym razem emocje sięgnęły zenitu, a chcący jak najszybciej wystartować kapitan Czechów - Bohumil Brhel - dotknął taśmy i został wykluczony. Wreszcie udało się rozegrać powtórkę, w której triumfował Fredrik Lindgren przed Billym Janniro i Charliem Gjedde. Następny wyścig również musiał być powtarzany - na łuku wywrócił się najpierw Sam Ermolenko, potem zaś Adrian Rymel. W rezultacie punkty zdobyli tylko zwycięzca - Andreas Jonsson - oraz drugi na mecie Niels Kristian Iversen. Przedostatni bieg pierwszej serii również należał do gospodarzy - tym razem triumfatorem był Mikael Max, który wyprzedził Andersena, Simotę i Wernera. Z kolei piąty wyścig ponownie należał do Amerykanów - wygrał go bowiem Billy Hamill. Dwa punkty zainkasowali, dzięki Bjarne Pedersenowi, Duńczycy, jedno "oczko" zaś przypadło Peterowi Karlssonowi ze Szwecji. Zgodnie z przypuszczeniami, po pierwszych pięciu wyścigach prowadzili gospodarze, na drugim miejscu natomiast byli ex aequo Duńczycy i Amerykanie. Najsłabiej spisywali się Czesi, którzy jak dotąd uzbierali jedynie jeden punkt!

Druga seria rozpoczęła się od kolejnego zwycięstwa Hancocka. Amerykanin w pięknym stylu pokonał Karlssona, Iversena i Simotę. Kolejny wyścig to kontratak Szwedów w osobie Antonio Lindbaecka. Dwudziestojednoletni ciemnoskóry reprezentant ekipy "Trzech Koron" wygrał pojedynek z Hansem Andersenem. Trzeci na mecie był Billy Janniro, zaś Josef Franc po raz kolejny nie zdobył punktu. Następny wyścig zakończył się zwycięstwem Bjarne Pedersena, który okazał się lepszy od Lindgrena, Ermolenki i Suchanka. Jednak już w kolejnym wyścigu znów triumfował Szwed - Jonsson - pokonując Nickiego Pedersena, Bohumila Brhela i Brenta Wernera. Także ostatni bieg drugiej serii należał do gospodarzy. Mikael Max dzielnie rozprawił się z Hamillem, Rymelem i Gjedde. Po dwóch seriach startów najbliżej bezpośredniego awansu nadal byli Szwedzi. Najgorzej za to spisywali się Czesi - w dziesięciu biegach zdobyli trzy punkty.

W pierwszym biegu trzeciej serii - tradycyjnie już - triumfował Hancock, przed Andersenem, Lindgrenem i Rymelem. Bieg dwunasty z kolei wygrał kapitan Szwedów, Andreas Jonsson. Na drugim miejscu znalazł się reprezentant Danii, Bjarne Pedersen, który wyprzedził Billy'ego Janniro i Zdenka Simotę. Natomiast w trzecim wyścigu trzeciej serii pierwszy raz w tych zawodach triumfował Nicki Pedersen, który dodatkowo jechał jako joker. Dzięki niemu drużyna Danii odrobiła trochę punktów do nadal prowadzących Szwedów. Drugi na mecie zameldował się Mikael Max, wyprzedzając Sama Ermolenkę i Josefa Franca. W następnym wyścigu zobaczyliśmy kolejnego jokera - tym razem w tej roli pojawił się kapitan Amerykanów, Greg Hancock. Pewnie wygrał, inkasując sześć punktów. Za nim na mecie pojawili się: Charlie Gjedde, Peter Karlsson i Tomas Suchanek. Piętnasty bieg to kolejny triumf Lindbaecka, który pokonał Hamilla, Iversena i Brhela. Po tej serii Szwedzi mieli już sporą przewagę nad drugimi Duńczykami, którzy z kolei wyprzedzali Amerykanów tylko o jeden punkt.

Szesnasty bieg dał jeźdźcom zza oceanu szansę na zrównanie się punktami z reprezentacją Danii. Greg Hancock wprawdzie nie zdołał wygrać z Andreasem Jonssonem, jednak wyprzedził Charliego Gjedde i dzięki temu Amerykanie znów byli na drugim miejscu. W stawce kompletnie nie liczył się Franc. Jednak już kolejny wyścig należał do Duńczyków, którzy tym samym zepchnęli Amerykanów z drugiego miejsca. Wygrał Bjarne Pedersen, wyprzedzając Maxa, Janniro i Suchanka. Passę Duńczyków kontynuował w następnym biegu Hans Andersen, który pokonał trzech bardziej doświadczonych zawodników - Karlssona, Ermolenkę i Brhela. Z kolei w dziewiętnastym wyścigu znów pokazał się na torze Bjarne Pedersen, lecz tym razem musiał uznać wyższość "brazylijskiego Szweda" - Antonio Lindbaecka. O jeden punkt walczyli Rymel i Werner, przy czym zwycięsko z tego pojedynku wyszedł Czech. Ostatni bieg czwartej serii to kolejne duńskie zwycięstwo - tym razem w wykonaniu Nickiego Pedersena. Wyprzedził on Hamilla, Lindgrena i Simotę. I tak po czterech seriach startów w dalszym ciągu prowadzili Szwedzi, dystans do nich wciąż zmniejszali Duńczycy, z kolei Amerykanie coraz mniej liczyli się w stawce. Kompletnie zawiedli Czesi, którzy jednak mogli tłumaczyć słabą postawę drużyny brakiem braci Drymlów.

| Gospodarze nie zawiedli... |
Fot. community.webshots.com


Wyścig dwudziesty pierwszy był dla Grega Hancocka szóstym startem w tych zawodach. Amerykanin po raz kolejny pokazał plecy rywalom i nie pozostawił żadnych złudzeń co do swojej dominacji na torze. A za przeciwników miał Bjarne Pedersena, Mikael Maxa i Bohumila Brhela. Natomiast kolejny bieg to trzecie zwycięstwo Nickiego Pedersena, który dojechał na metę przed Adrianem Rymelem, Peterem Karlssonem i Billym Janniro. Następne dwa wyścigi należały do Szwedów - Lindbaecka i Lindgrena. Drugie miejsca zdobywali Duńczycy - Gjedde oraz Iversen. Po jednym "oczku" natomiast uzyskali dla swoich drużyn Ermolenko i Franc. W ostatnim biegu Andersen pokonał Jonssona, Hamilla i Suchanka. Zawody zakończyły się zwycięstwem Szwedów, drugie miejsce zajęli Duńczycy, do triumfatorów tracąc jedynie trzy punkty. Fatalnie spisali się Czesi, którzy zdobyli jedynie siedem punktów, a w całym Drużynowym Pucharze Świata zajęli ostatnią, ósmą lokatę.

Końcowe wyniki:

1.Szwecja - 56 punktów
Najskuteczniejsi zawodnicy: Antonio Lindbaeck i Andreas Jonsson - po 14 punktów

2. Dania - 53
Najskuteczniejszy zawodnik: Nicki Pedersen - 15

3. USA - 39
Najskuteczniejszy zawodnik: Greg Hancock - 20

4. Czechy - 7
Najskuteczniejszy zawodnik: Adrian Rymel - 4

BARAŻ - READING (20.07.2006)

Już dawno baraż Drużynowego Pucharu Świata nie wydawał się tak wyrównany! Przynajmniej przed zawodami, okiem bukmacherów. Do końca trwały spekulacje, kto wejdzie do finału. Wielu przepowiadało zaciętą walkę między Duńczykami - młodą i żądną sukcesów reprezentacją - Anglikami - bądź co bądź, gospodarzami barażu i finału - oraz Polakami - obrońcami trofeum im. Ove Fundina. Jednak zawody zweryfikowały wszystkie prognozy.




| Brytyjscy kibice nie zawiedli |
Fot. community.webshots.com


Zaczęło się od triumfu Hancocka, którego wielu niezależnych ekspertów uważało za jedyny mocny punkt reprezentacji USA. Jako drugi na mecie zameldował się Bjarne Pedersen, trzeci był Scott Nicholls, Nicholls czwarty, niestety, Krzysztof Kasprzak. W następnym biegu wygrał Harris, wyprzedzając Nickiego Pedersena, Sebastiana Ułamka i Ronnie Correy'a. Dwa kolejne biegi to dwa zwycięstwa reprezentantów gospodarzy - Richardsona i Lorama - przed Duńczykami - Charliem Gjedde i Nielsem Kristianem Iversenem. W trzecim biegu zaliczył upadek Kołodziej, w czwartym zaś Hampelowi udało się wyprzedzić jedynie Brenta Wernera i zdobyć jeden punkt. W piątym wyścigu sytuację Polaków poprawił nieco Tomasz Gollob, zdobywając dwa punkty i przegrywając jedynie z Hansem Andersenem. Tak więc po pierwszej serii startów nasi rodacy mieli zaledwie cztery punkty i zajmowali trzecią lokatę, ex aequo z Amerykanami. Dwie czołowe lokaty zajmowali Duńczycy i Anglicy, mając po 11 punktów.

Druga seria startów upłynęła pod znakiem zaciętej rywalizacji gospodarzy z żużlowcami z Półwyspu Jutlandzkiego. Szósty bieg wygrał Lee Richardson, zaraz za nim na metę przyjechał Niels Kristian Iversen. Na wysokości zadania znów nie stanął Kasprzak, który przyjechał ostatni. Następne trzy wyścigi to dominacja Duńczyków - Andersena oraz dwóch Pedersenów - i kolejne słabe występy Polaków. Jedynie Hampelowi udało się wywalczyć jeden punkt, wyprzedzając Billy'ego Hamilla. W wyścigu zamykającym drugą serię triumfował Chris Harris, Tomasz Gollob był drugi. Po dziesięciu biegach Polacy zajmowali ostatnią lokatę, mając na koncie siedem punktów i tracąc punkt do Amerykanów. Prowadzili Duńczycy z 23 punktami i "oczkiem" przewagi nad Anglikami.

W jedenastym wyścigu Tomasz Gollob wystartował jako joker. Pech chciał, że podobnego manewru dokonali Amerykanie, w roli jokera wystawiając Hancocka. Reprezentant USA wygrał, inkasując 6 punktów, Gollob natomiast dojechał na trzeciej pozycji, wyprzedzony jeszcze przez Charliego Gjedde. Pomimo dość rozczarowującego występu naszego najlepszego zawodnika, od tego momentu przez całą trzecią serię naszej kadrze narodowej szło bardzo dobrze. Ułamek i Hampel wygrywali swoje biegi, Gollob Gollob kolejnym starcie przyjechał za plecami Hancocka, a przed Nickim Pedersenem i Lee Richardsonem. Jedynie Janusz Kołodziej nie spisał się najlepiej i zdobył tylko jeden punkt, wyprzedzając Brenta Wernera. Po trzech seriach startów w dalszym ciągu prowadzili Duńczycy, mając na swoim koncie już 32 punkty. Drudzy byli Anglicy z dorobkiem 27 "oczek" i przewagą 9 punktów nad naszymi rodakami. Żużlowcy zza oceanu do Polaków tracili jeden punkt.

Czwarta seria startów rozpoczęła się od zwycięstwa Andersena nad Hamillem, Hampelem i Harrisem. W dwóch następnych wyścigach triumfowali Anglicy - Richardson i Loram - przed Duńczykami - dwoma Pedersenami. W tych biegach reprezentantom Polski udało się uzbierać zaledwie jeden punkt - wywalczony przez Ułamka. Jednak w dwóch kolejnych startach nasi żużlowcy zdobyli komplet punktów. Warto odnotować, że w dziewiętnastym wyścigu Anglicy wystawili Richardsona jako jokera. Manewr kompletnie się nie udał, zawodnik gospodarzy przyjechał bowiem ostatni. I tak po dwudziestu wyścigach przewaga Duńczyków nad Anglikami powiększyła się do 6 punktów, a strata Polaków do gospodarzy nadal wynosiła 8 punktów. Praktycznie nie liczyli się już Amerykanie, mając na koncie 22 "oczka", o 13 mniej od zajmujących drugie miejsce Anglików.

Ostatnie pięć wyścigów przyniosło dość zaskakujące rozstrzygnięcia. Dwukrotnie wygrywali Polacy (Ułamek w dwudziestym pierwszym i Gollob w dwudziestym piątym wyścigu) i Duńczycy (Gjedde w dwudziestym drugim i Andersen w dwudziestym czwartym biegu), oprócz nich trzy punkty zainkasował Greg Hancock. Upadali Ułamek i Nicki Pedersen, defekt zaliczył Billy Janniro. Końcowa klasyfikacja przedstawiała się dość nieciekawie dla Polaków. Zajęli oni trzecie miejsce, co oznaczało, że nie wejdą do finału, a tym samym tracą szanse na obronienie wywalczonego przed rokiem na wrocławskim torze pucharu.

| Polacy walczyli... |
Fot. M. Imiolek


Końcowe wyniki:

1. Dania - 49
Najskuteczniejszy zawodnik: Hans Andersen - 15 punktów

2. Wielka Brytania - 42
Najskuteczniejszy zawodnik: Scott Nicholls - 12

3. Polska - 35
Najskuteczniejszy zawodnik: Tomasz Gollob - 14

4. USA - 28
Najskuteczniejszy zawodnik: Greg Hancock - 19

FINAŁ - READING (22.07.2006)

Po obsadzie tegorocznego finału DPŚ można było spodziewać się jednego - zawodów na naprawdę wysokim poziomie. Patrząc na wyrównaną stawkę, nawet bukmacherzy mieli kłopot z określeniem faworyta do tytułu. Postawili na Australijczyków, niesłusznie, jak się potem okazało. Duże szanse mieli również Duńczycy i Szwedzi, głównie ze względu na mocne składy. Anglicy za to dysponowali atutem własnego toru.

Rozpoczęło się dobrze dla Szwedów - w pierwszym biegu Jonsson dojechał przed Richardsonem, McGowanem i Iversenem. W następnym wyścigu, dzięki trzem punktom Nickiego Pedersena, Duńczycy odrobili nieco straty do reprezentacji "Trzech Koron". Na końcu, z jednym "oczkiem" w dwóch startach plasowali się Australijczycy. Kolejne dwa biegi to zdecydowane zwycięstwa dwóch kapitanów - angielskiego i duńskiego. Natomiast w ostatnim wyścigu pierwszej serii nie dał szans rywalom Jason Crump i pewnie zgarnął trzy punkty. Drugi był Charlie Gjedde, trzeci Peter Karlsson. Punktu nie zdobył Chris Harris. Po pięciu wyścigach prowadzili ex aequo Duńczycy i Szwedzi, mając po dziewięć punktów. Anglicy i Australijczycy posiadali na koncie po sześć "oczek".

Pierwsze dwa wyścigi drugiej serii bezapelacyjnie należały do Duńczyków - Bjarne Pedersena i Hansa Andersena. Drugie miejsca zdobywali Australijczycy - Travis McGowan i Ryan Sullivan. Bieg ósmy i dziewiąty to triumfy Szwedów, znów przed Australijczykami. Z kolei ostatni wyścig drugiej serii znów należał do Crumpa. Żużlowiec z Antypodów przyjechał na metę przed Nickim Pedersenem, Chrisem Louisem i Fredrikiem Lindgrenem. Po dziesięciu startach Duńczycy z 18 punktami objęli prowadzenie, wyprzedzając Australijczyków o jedno, a Szwedów o dwa "oczka". Na szarym końcu byli Anglicy, mając w dorobku zaledwie dziewięć punktów.

W trzeciej serii straty zaczęli odrabiać Anglicy - najpierw Loram w biegu jedenastym przegrał tylko z Andersenem, w kolejnym wyścigu wygrał Scott Nicholls. Gospodarze poszli za ciosem i w trzynastej gonitwie także wystartował Nicholls, tym razem jako joker. Dojechał drugi, przegrywając z Toddem Wiltshirem, a przywożąc za sobą Karlssona i Iversena. W kolejnym biegu jednak Anglicy nie odrobili dystansu do wyprzedzających ich ekip. Chris Harris dojechał ostatni, a wygrał Nicki Pedersen. Wyścig zamykający trzecią serię, tradycyjnie już, należał do Jasona Crumpa. Tym razem Australijczyk pokonał Lee Richardsona, Bjarne Pedersena i Antonio Lindbaecka. I tak po piętnastu startach Duńczycy nadal prowadzili, jednak z zaledwie dwupunktową przewagą nad Australijczykami. Po dwadzieścia punktów mieli Szwedzi i Anglicy.

Czwartą serię można z pewnością określić mianem najciekawszej w całych tych zawodach. Zaczęło się już w szesnastym biegu, kiedy walkę na pograniczu faulu stoczyli Nicki Pedersen i jadący jako joker Andreas Jonsson. Zwycięsko z tego boju wyszedł Duńczyk i to on zainkasował dwa punkty, przegrywając jedynie ze Scottem Nichollsem. Po zakończeniu wyścigu obaj zawodnicy, niecałą minutę wcześniej tak ostro ze sobą walczący, podjechali do siebie. Kto liczył na podnoszącą ciśnienie bójkę, musiał jednak obejść się smakiem. Skończyło się wyłącznie na rozmowie. W następnym wyścigu Jonsson nie dał już szans rywalom - Bjarne Pedersenowi, Sullivanowi i Louisowi - i pewnie wygrał. Następny start miał należeć do Hansa Andersena, jednak w ferworze walki upadek zaliczył Chris Harris. Sędzia dopatrzył się kontaktu między tymi zawodnikami i wykluczył kapitana Duńczyków. Wywołało to spore protesty, lecz czeski arbiter, Milan Spinka, nie zmienił swojej decyzji. W powtórce triumfował Harris, przed Wiltshirem i Lindbaeckiem. Następne dwa wyścigi należały do Australijczyków - Adamsa i Crumpa. Po dwa punkty zdobywali w nich Anglicy, po jednym zaś Duńczycy. Po dwudziestu startach na prowadzenie wyszła Australia, mając jeden punkt przewagi nad Danią. Na trzecim miejscu, z dorobkiem 30 punktów byli Anglicy. Stawkę zamykali Szwedzi, mając na koncie 26 punktów.

Ostatnia seria zaczęła się od triumfu Lindbaecka i wykluczenia McGowana. Australijczycy nie wiedzieli jeszcze, że oto zaczyna się ich czarna seria. W dwóch następnych startach zdobyli zaledwie jeden punkt, wywalczony przez Todda Wiltshire'a. Wiltshirem obu tych biegach triumfowali Duńczycy - najpierw Niels Kristian Iversen, potem zaś Nicki Pedersen. Gdy w dwudziestym czwartym wyścigu Bjarne Pedersen dowiózł do mety dwa punkty, a Leigh Adams przyjechał ostatni, już wiadomo było, komu przypadnie w tym roku trofeum imienia Ove Fundina. Zwycięska drużyna nie miała wiele czasu na świętowanie - czekał ich bowiem jeszcze jeden bieg. I choć złota Duńczykom nikt już nie mógł odebrać, pozostawała kwestia dwóch pozostałych krążków. Na starcie pojawili się: Andersen, Crump, Jonsson i Nicholls - wszyscy czterej znakomici i tak samo żądni zwycięstwa. Od początku prowadził ten, któremu nie robiło zbyt wielkiej różnicy, czy dojedzie pierwszy, czy ostatni - Hans Andersen. Kapitan Duńczyków chciał jednak pokazać się z jak najlepszej strony. Za nich jechał Crump, startujący jako joker. Australijczykowi wyraźnie nie podobało się, że pierwszy raz w DPŚ 2006 musi uznać czyjąś wyższość. Wściekle atakował Andersena, aż wreszcie na ostatnim łuku przeszarżował i wpadł w bandę. Nie opłacało się już przerywać wyścigu. Drugi do mety dojechał Nicholls, trzeci natomiast Jonsson. Oznaczało to, że srebrny medal zdobędą Szwedzi, a brązowy - Anglicy. Faworyzowani Australijczycy sensacyjnie zakończyli pojedynek na ostatnim miejscu!

| Zwycięscy Duńczycy |
Fot. community.webshots.com


W taki sposób pierwszy raz od prawie dziesięciu lat na najwyższym stopniu podium rywalizacji drużynowej stanęli żużlowcy z Półwyspu Jutlandzkiego. Zasłużenie. Mieli zdecydowanie najmocniejszy skład, z liderami w osobach Nickiego Pedersena i Hansa Andersena.

Końcowe wyniki:

1. Dania - 45
Najskuteczniejszy zawodnik: Nicki Pedersen - 13 punktów

2. Szwecja - 37
Najskuteczniejszy zawodnik: Andreas Jonsson - 14

3. Wielka Brytania - 36
Najskuteczniejszy zawodnik: Scott Nicholls - 15

4. Australia - 35
Najskuteczniejszy zawodnik: Jason Crump - 12

Na zakończenie tegorocznej edycji Drużynowego Pucharu Świata na żużlu można powiedzieć, że był to bardzo zacięty i wyrównany turniej. Nikt nie odpuszczał. Gratulacje należą się wszystkim drużynom, które wystartowały - nawet Finom (chociaż nie mieli szans, starali się zdobywać punkty) i Czechom (w końcu była to drużyna osłabiona brakiem dwóch najsilniejszych zawodników). Oby każda edycja DPŚ była równie emocjonująca, a każdy finał - taki jak ten, wprost wymarzony, wyrównany, aż do ostatniego biegu trzymający w napięciu. Oglądania takich właśnie zawodów życzę wszystkim kibicom żużla!


Autor: Lill

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>