strona: 32        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Siatkówka

Zagraniczne posiłki w PLS. Przymus?


b>Rozgrywki Polskiej Ligi Siatkówki z biegiem czasu nabierają coraz większej renomy. Na naszym krajowym „podwórku” pojawia się coraz więcej młodych, zagranicznych talentów, a także graczy z najwyższej światowej półki, którzy naszym rozgrywkom dodają swoistego kolorytu. Niejednokrotnie obcokrajowcy stanowią o sile swoich drużyn, prowadząc ich do wielu sukcesów, nie tylko w naszych rodzimych rozgrywkach.

Niestety, dużą rolę odgrywają również sprawy finansowe, gdyż sprowadzenie gracza z tzw. nazwiskiem, kosztuje, niejednokrotnie krocie. I tutaj pojawia się sugestia, czy nie lepiej w miejsce „stranieri” zatrudnić młody polski talent, który należy oszlifować i przygotować do występów z „Orłem” na piersi? Nie oszukujmy się, że młody gracz, który jedynie z wysokości ławki rezerwowych podpatruje wyczyny swoich doświadczonych kolegów nie nabierze doświadczenia, a gdy już pojawi się na parkiecie, w kulminacyjnym momencie może zawieść oczekiwania kibiców oraz przede wszystkim działaczy. Patrząc trzeźwo na sprawę można rzec, że zamiast „grzać” ławę w elitarnych polskich klubach, które z powodzeniem walczą w europejskich pucharach, można takiego zawodnika wypożyczyć na zaplecze ekstraklasy, bądź do drużyn z „ogona” tabeli.

Czy jednak tędy droga? Zadajmy sobie pytanie, jak wyglądać będzie siatkarskie szkolenie w Polsce, gdy największe kluby sięgać będą tylko i wyłącznie po zawodników spoza granic naszego kraju?



Wiele drużyn na czele z zespołem ze Spały już od dłuższego czasu ze wsparciem finansowym wychowuje młodych zawodników, którzy potem trafiają na parkiety Polskiej Ligi Siatkówki. Niestety, klub ze Spały, określany mianem „kuźni” talentów pozostaje powoli osamotniony w swych staraniach, pozostając krótko mówiąc rodzynkiem.

Dużo ekip na czele z tzw. Wielką trójką powoli zaprzestaje szkolić młodych wychowanków, w zamian za to sięgając po Amerykanów, Rosjan, czy jak w przypadku AZS-u Olsztyn, nawet Turków! Oczywiście, w kadrze tych zespołów znajdują się Polacy, aczkolwiek schodzą oni nieco na drugi plan. I choć nie mam nic przeciwko obcokrajowcom, którzy podnoszą jakby nie patrzeć poziom naszej ligi, ale wyobraźmy sobie, jak wyglądać będzie nasza reprezentacja za 5-10 lat? Wszak Dawid Murek, Sebastian Świderski, czy Paweł Zagumny nie są „niezniszczalni” i kiedyś w końcu ich kariera zostanie zakończona. Niestety, szerszego grona następców nie widać. Na bardzo dobry pomysł wpadli działacze PZPS, którzy nie idąc śladem polskich klubów, stworzyli zaplecze reprezentacji Raula Lozano, gdzie pod okiem dwóch fachowców, Krzysztofa Felczaka i Dariusza Luksa szlifowali swoją formę, biorąc także udział w Memoriale Huberta Wagnera, gdzie zaprezentowali się z dobrej strony. Widać, że ta praca tworzona jest z myślą i przesłaniem, aby ratować powoli tonącą i kulejącą siatkówkę w Polsce. Jednak to za mało.

Reasumując, trudno jednoznacznie określić sens zatrudniania tak licznego grona obcokrajowców w Polskiej Lidze Siatkówki. Fakt, rozgrywki przysparzają wielu emocji, jednak ci zawodnicy kiedyś na pewno odejdą z polskich klubów i kto zapełni po niuch lukę? Trudno ocenić.


Autor: Adrian Heluszka

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis trePci | następna >>