|
Piłka nożna
Chora polityka
Może utalentowanych piłkarzy w krajowej piłce jak nam nie brakowało, tak nam nie brakuje, ale co z tego, kiedy po prostu mało kto decyduje się na nich postawić. Zresztą wystarczy spojrzeć na ostatnie powołania Leo Beenhakeera, a tam na próżno szukać młodych zawodników.
Dlatego z taką przychylnością i życzliwością patrzę na ostatnią politykę transferową Widzewa, czy powolny proces odmładzania zespołu Dyskoboli, jak choćby zatrudnienie 21-letniego Tomasza Jodłowca. Przecież młodzi nie muszą być gorsi od reszty! Słusznie zauważył to Zbigniew Boniek w swojej motywacyjnej przemowie - „w lidze nie ma lepszych od was, są jedynie lepiej wypromowani” - powiedział do młodych wilczków Widzewa. Mało tego, często młodzi piłkarze pałają rządzą sukcesu, wzniesienia się na wyżyny własnych możliwości i grają z o wiele większym zaangażowaniem niż Ci, którzy pojawiają się w klubach by dorobić sobie na piłkarską emeryturę. Dlaczego zatem tak mało ludzi w Polsce to rozumie? Trenerom brakuje odwagi i wyobrażają sobie, że bezpieczniej jest dać szansę starym wyjadaczom, którzy już z nie jednego pieca chleb jedli. W identyczny sposób postępują włodarze, kupując piłkarzy z łapanki, ale mimo to, z nazwiskiem. Ot, takie alibi. A ja pytam się po co? Przecież piłkarz po 30, czy na miesiącach jej oczekujący nie stanie się już lepszym. Mało to, często są to zawodnicy którzy w swojej „bogatej karierze, albo nic nie zdobyli, albo w gruncie rzeczy są już „wypaleni”. Oczywiście, nie każdy zespół w Polsce musi wyglądać tak jak Widzew, ale chodzi mi raczej o pojedyncze i odważne ruchy szkoleniowców czy prezesów.
To jednak nie jedyny przykład chorej polityki polskich klubów. Brazylijska kolonia na polskich boiskach ma się dobrze i jest pomysłem trafionym tylko wówczas, kiedy wyszukują jej skauci tej klasy co Mariusz Piekarski. Niestety raz, że jemu podobnych jest jak na lekarstwo, dwa - panuje fałszywy stereotyp, iż kopacz z kraju samby o klasę przewyższa rodzimego. A nasze kluby grzeszyły i wciąż grzeszą naiwnością na tego typu przyjęte „filozofie futbolu”. Apogeum tego problemu to towarzystwo Brazylijczyków w Szczecinie... sorry - w Gutowie Małym niedaleko Łodzi (notabene mecz z ŁKS-em prawie u siebie) . Postawa drużyny skomponowanej przez kontrowersyjnego szefa klubu Antoniego Ptaka jest śmieszna, zabawna i niestety irytująca. Istna kpina z tamtejszych kibiców.
|
|
Ptak teraz będzie miał, niezwykle ciężko rozwiązać „kanarkową zabawę” , jeśli w ogóle miałby to na celu. Dezaprobata fanów raczej na nic się jednak zda. Jeśli tak ma wyglądać inwestowanie w futbol to ja dziękuję. Dam sobie głowę uciąć, że „polska Pogoń” nie przegrałaby aż 4-0 na inaugurację. Co więcej, młodzież grając przy jednej z lepszych publiczności w Polsce mogłaby tylko doskonalić swoje umiejętności.
|
|
| Leo Beenhakker | |
Podobnie sprawa ma się z zatrudnianiem Serbów czy Bóg wie kogo jeszcze. Tyle, że tu z kolei mówi się, że Ci mniej „pożerają” pieniędzy z kasy klubu. Wychodzi na to, że 20-latkowie z kraju grają tylko za kosmiczne pieniądze. Bzdura. Dowodem na to, że jednak można inwestować w naszych kopaczy, kosztem zaciągu z zagranicy, jest już od kilku lat Odra Wodzisław. Klub z Górnego Śląska, a przede wszystkim jego menedżer Edward Socha, na tyle wzorcowo przeszukują ligowe rozgrywki, że wystarczy choćby podać nazwiska Grzegorza Rasiaka, czy Łukasza Sosina, by nie mieć co do tego wątpliwości. Można? Jeśli tylko ma się odrobinę odwagi i chęci jak najbardziej. Że umiejętnie można wyszukać obcokrajowców, postawić na młodzież pokazała w zeszłym sezonie warszawska Legia. Więc te rzeczy wykluczać się wcale nie muszą, muszą jednak mieć „ręce i nogi” , a robione powinny być z głową.
Same powołania na mecz reprezentacji również mnie zszokowały. Bo o ile, małe obeznanie selekcjonera reprezentacji na ligowych boiskach(!) z trudem strawię, to już w jaki sposób jego doradcy nie przeforsowali pomysłu na grę Łobodzińskiego, Iwańskiego bądź też Szałachowskiego zrozumieć nie potrafię. Czyżby pojawiał się tu ten sam problem co wyżej? Przecież mamy zdolnych piłkarzy, bez kompleksów, postawmy na nich. Ile razy mieliśmy już zdolne drużyny olimpijskie, których członkowie potem gdzieś znikli. Faktem jest, że szkolenie w naszym kraju dalekie jest od ideału, że infrastruktura jeśli w ogóle jest, to kuleje, ale nie uwierzę w to, że w 40-milionowym kraju nie ma kilku zdolnych kopaczy, którzy przy odpowiedniej opiece i zaufaniu mogą zaistnieć nie tylko w polskiej, ale i europejskiej piłce.
Autor: Mateusz Kornas
Skomentuj
na forum >>
| |