|
Piłka nożna
Klinsi i Lippi odchodzą
O takim odejściu marzy każdy trener. W blasku chwały i glorii sławy, jako wielki zwycięzca, a nie przegrany. Ale nie każdy szkoleniowiec ma to szczęście, by w ten sposób żegnać się z posadą. Ale oni takiego zaszczytu dostąpili. Jurgen Klinsmann i Marcello Lippi w lipcu ogłosili, że przestają pełnić funkcję opiekunów swoich reprezentacji, ku rozpaczy milionów kibiców z Niemiec i Włoch.
Obu więcej dzieli niż łączy. Klinsmann obejmując funkcję selekcjonera reprezentacji Niemiec był kompletnym żółtodziobem, Lippi wręcz przeciwnie. Pięć tytułów mistrza Włoch z Juventusem Turyn, Puchar Ligi Mistrzów, Puchar Interkontynentalny i Superpuchar Europy. Gdzie niebo, a gdzie ziemia. Ale z MŚ obaj wracali z podniesioną głową. Mimo krytyki ze strony mediów, kibiców i działaczy ze związku osiągnęli sukces. Klinsi z gospodarzami MŚ zdobył brąz, zaś Lippi po 24 latach wywalczył dla Italii Puchar Świata. Nastawienie rodaków zmieniło się w mgnieniu oka. Ale obaj powiedzieli stanowcze "dość".
Klinsmann od pierwszych dni pracy na stanowisku selekcjonera, nie miał dobrej prasy. Wypominano mu wiele rzeczy. Przede wszystkim fakt, że na co dzień mieszka w Kalifornii, raz w miesiącu tylko pojawiając się w ojczyźnie, ściągnięcie z USA całego sztabu odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne czy kontrowersyjne decyzje
personalne, jak np. szybka zmiana szkoleniowca bramkarzy, forowanie młodych i mało znanych piłkarzy jak Thomas Hitzspelsberger, Robert Huth czy Per
Mertesacker. Ale już prawdziwym mistrzostwem świata był pomysł, by dyrektorem technicznym reprezentacji został Bernard Puetters, trener niemieckiej kadry...w hokeju na trawie. 42- letni Klinsmann robił dosłownie wszystko, byle tylko znaleźć się w centrum uwagi. Nie interesowało go to, że w kraju nie miał żadnego wsparcia ze strony kibiców, krytyka wybitnych postaci niemieckiej piłki (jak choćby Franz Beckenbauer) czy groźby trenerów z Bundesligi, że jeśli nie zaprzestanie swoich praktyk, wkrótce straci pracę. Klinsi jak często tylko mógł, to pędził pod prąd. Chciał by prowadzona przez niego reprezentacja grała futbol zarówno efektowny jak i efektywny. Ale nie od dziś wiadomo, że Niemcy i porywająca gra to jak woda i ogień. A najciekawsze jest to, że pomóc w realizacji celu miały...czerwone koszulki, które jego piłkarze zaczęli nosić
od listopadowego meczu towarzyskiego z Kamerunem, rozegranego w 2004 r. DFB wiele ryzykowała stawiając na Klinsmanna, który owszem był wybitnym
reprezentantem Niemiec. Ze swoim krajem został mistrzem świata w 1990 r. we Włoszech i mistrzem Europy w 1996 r. w Anglii. Grał w wielkich klubach, takich jak VfB Stuttgart, Inter Mediolan, AS Monaco, Bayern Monachium i Tottenham Hotspur i w niemal każdym był wiodącą postacią. Ale praca z niemiecką kadrą była jego debiutem jako trenera. Po nieudanych dla Niemców finałach EURO 2004 w Portugalii, zwolniono Rudi Voellera. A później zaczęły się poważne kłopoty z jego następcą. Kandydatem numer jeden do posady selekcjonera był Otto Reahagell, ale ten za nic nie chciał ruszać się z Grecji, z którą zdobył przecież tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu, na tej samej imprezie, w której jego rodacy się wręcz
skompromitowali. Odmówił też Ottmar Hitzfeld. Ten, po mało udanym dla Bayernu Monachium
sezonie (tylko wicemistrzostwo Niemiec) został zwolniony z klubu, ale pracy z reprezentacją podjąć nie chciał. Zwłaszcza, że Hitzfeld opuścił Stadion
Olimpijski przed wygaśnięciem umowy, dzięki czemu stał się najbogatszym bezrobotnym w kraju naszych zachodnich sąsiadów. Nawet niemiecki związek nie był w stanie zapewnić mu takich zarobków, jak
te w którym ów trener już nie pracował. Zrezygnowana DFB postanowiła, wzorem Holandii, również dać szansę szkoleniowcowi młodego pokolenia.
Przez dwa lata ta organizacja musiała nasłuchać tysięcy skarg za swoją decyzję, ale jak się później okazało, to ona postawiła na
właściwego konia. MŚ były popisem gospodarzy, którzy grali jak nigdy. Niemcy prezentowali się wspaniale, grając z polotem od pierwszej do ostatniej minuty. W życiowej formie był duet napastników Miroslav Klose- Lukas Podolski. Nie gorzej prezentowali się Bernd Schneider, Bastian Schweinsteiger, Philip Lahm czy Torsten Frings. O tym ostatnim Klinsi powiedział po meczu 1/2 finału z Włochami (za bójkę z Maxi Rodriguezem po spotkaniu 1/ 4 finału z Argentyną został zawieszony), że gdyby w tej potyczce wystąpił to niemiecka ekipa na pewno awansowałaby do wielkiego finału. Tego celu zrealizować się co prawda nie udało, ale dla całych Niemiec, brąz to paradoksalnie większy sukces niż wicemistrzostwo wywalczone przed czterema laty w Korei Płd. i Japonii. Wtedy Niemcy grali bez ładu i składu, z wielkim trudem przechodząc do kolejnego etapu azjatyckiej imprezy. Cztery lata później byli już zupełnie inną reprezentacją, która oczarowała cały świat.
|
|
Zupełnie inaczej rzecz się miała z Marcello Lippim. On nie miał wyboru, musiał zostać selekcjonerem Italii. Ze swoim ukochanym Juve zdobył wszystko co tylko się dało, zaś reprezentację Włoch trzeba było w błyskawicznym tempie reanimować, po olbrzymich ranach jakie zadał jej poprzedni opiekun, Giovanni Trapattoni. Zasługi Trapa dla włoskiej i zagranicznej piłki klubowej są nie do przecenienia,
lecz ten trener jako szkoleniowiec kadry włoskiej kompletnie się nie sprawdził. 1/8 finału MŚ i faza grupowa EURO 2004, to wyniki poniżające dzisiejszych mistrzów świata. Co sprawiło, że Lippi szybko, bo już po dwóch latach pracy z reprezentacją osiągnął sukces? Przede wszystkim nie poszedł śladami Trapattoniego, który był przywiązany do nazwisk. Obecność w pierwszym składzie takich piłkarzy jak Christian Vieiri, Alex Del Piero czy Antonio Cassano na pewno nie była mądrym ruchem w sytuacji, gdy drzwami i oknami do składu Squadra Azzura dobijali się młodzi, ale nie mniej utalentowani piłkarze. Lippi znany ze swojego
niesamowitego nosa potrafił z nich umiejętnie skorzystać. Nie bał się postawić na takich
zawodników jak Luca Toni, Alberto Gilardino, Fabio Grosso, Andrea Barzagli czy Massimo Oddo. Nie bał się też odstawić na bok graczy do tej pory wydawać się mogło nietykalnych i przy okazji w taki sposób, że Ci zupełnie się nie burzyli. Ale jeszcze przed inauguracją MŚ okazało się, że firma menedżerska GEA, w której pracuje syn Marcello, Davide miała zmuszać selekcjonera do powołań konkretnych zawodników. Z obecnych na MŚ piłkarzy tylko niewielka część należała do tejże stajni, ale z dnia na dzień zaufanie do kadry Lippiego zmalało. Przed pierwszym meczem w Niemczech włoskie dzienniki posunęły się nawet do tego, by zaapelować do fanów, by nie byli sercem za Italią. Na Półwyspie Apenińskim
zaoponowała moda na nie kibicowanie Włochom, ale jak zgrabnie określił to Gennaro Gatusso, taka sytuacja tylko jemu i jego kolegom pomogła. Włosi grali w sposób porywający od pierwszego gwizdka arbitra. Świetnie spisywali się przede wszystkim boczni obrońcy- Gianluca Zambrotta na lewej i Fabio Grosso na prawej stronie, nie tylko będąc niezrównanymi w odbiorach i przechwytach, ale również mając niesamowity ciąg na bramkę. Klasą samą w sobie był Fabio Cannavaro, zaś u jego boku opinię brutala starał się zmazać Marco Materazzi.
Defensorowi Interu prawie się to udało, gdyby nie mecz w 1/8 finału z Australią i "czerwień". Ale chyba najlepszą decyzją Lippiego było wymyślenie
bezprecedensowego ustawienia Andrei Pirlo, który na papierze był pomocnikiem tylko defensywnym, podobnie jak Gatusso. Ale tylko na papierze, bowiem na boisku to Pirlo rozgrywał, dając
nieograniczoną ilość miejsca na działanie Francesco Tottiemu, który na papierze z kolei był rozgrywającym, ale na murawie ustawiał się za najbardziej wysuniętym graczem Italii- Tonim będąc jakby cofniętym atakującym.
|
| Brąz Niemców na tegorocznym Mundialu, jest paradoskalnie większym sukcesem niż srebro 4 lata wcześniej | |
Dziś obaj Ci wspaniali trenerzy są na zasłużonym urlopie, bo obaj, mniej więcej w tym samym czasie zrezygnowali z pracy ze swoimi reprezentacjami. Lippi przyznał oficjalnie, że dalszej współpracy z kadrą nie wytrzymałby nerwowo, Klinsmann zaś swoje odejście tłumaczył brakiem motywacji. Obaj jednak nie zamierzają długo odpoczywać. Lippi chce pracować teraz z jakimś klubem, ale w grę wchodzi tylko liga włoska i hiszpańska, bo tylko te dwa języki zna Lippi. Biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie ważniejsze miejsca w La Liga są już
zajęte, zostaje chyba Serie A. Klinsi prawdopodobnie przejmie reprezentację USA. Teraz swoje pięć minut mają ich następcy- odpowiednio Roberto Donadoni i Joachim Loew. Doświadczenie w pracy co prawda mają niewielkie, ale...Z takimi wzorcami, trudno o klęskę.
Autor: Maciej Kańczak
Skomentuj
na forum >>
| |