|
Piłka nożna
Dania - Polska: Nieudany debiut Beenhakkera
Meczem z Danią rozpoczął swą przygodę z reprezentacją Polski, holenderski szkoleniowiec Leo Beenhakker. O debiucie chciałby chyba jak najszybciej zapomnieć, gdyż jego podopieczni po dość przeciętnej grze ulegli Duńczykom 0:2. Przed spotkaniem wiele dyskusji poświęcono powołaniom, które wysłał nowy trener piłkarzom. Zamiast spodziewanego "odświeżenia" kadry, zobaczyliśmy starych wyjadaczy z
Dudkiem i Bąkiem w rolach głównych.
Z rozmów dziennikarzy z trenerem dowiedzieliśmy się, że mamy dobrych piłkarzy do których trzeba zgrać "idealną" taktykę. Poza tym Beenhakker stwierdził również, że w tej chwili chce wymazać z głowy uczestnikom Mundialu słaby występ na tej imprezie. Właśnie to miało być powodem powołania
jedynego debiutanta, Pawła Golańskiego z Korony Kielce. Początek meczu był udany w wykonaniu Polaków. W
4 minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Krzynówka, piłka poleciała na długi słupek, gdzie stał niepilnowany Ebi Smolarek. Niestety futbolówka była zagrana ciut za wysoko, przez co nasz pomocnik nie trafił czysto w piłkę, i ta przeleciała nad poprzeczką. Minutę później groźną akcję przeprowadzili gospodarze, jednak tylko swojej nieporadności mogą "zawdzięczać" fakt, że nie strzelili w tej sytuacji gola. W 12 minucie bardzo ładną kontrą popisali się Polacy, jednak zagranie Żurawskiego do wbiegającego w pole karne "Franka" przechwyciła
duńska obrona.
|
| Szymkowiak w pojedynku z Gravesenem | źródło: AFP |
Mniej więcej w tym momencie skończyła się przyzwoita gra naszych reprezentantów, którzy zaczęli popełniać błędy, a przede wszystkim nie grali z pierwszej piłki, ułatwiając tym samym pressing Duńczykom. W 13 minucie bardzo ładny strzał Kahlenberga wypiąstkował na rzut rożny Dudek. Kilka minut później najlepszą w meczu okazję do zdobycia bramki mieli Polacy. Szymkowiak bardzo dobrze rozegrał piłkę do Smolarka, który urwał się na
prawym skrzydle i dograł piłkę w pole karne, do wbiegającego Tomasza Frankowskiego, któremu centymetry zabrakły, aby dotknąć piłki i wpakować ją do siatki. Stare porzekadło mówi, że "niewykorzystane sytuacje lubią się mścić", i tak w istocie było w 32 minucie, kiedy to po ziemi w pole karne dośrodkował Gravesen,
a tam zza obrońców wyskoczył młodziutki Bendtner. Piłka odbiła się od niepewnie interweniującego Jurka Dudka, ponownie od Bendtnera i wpadła do siatki! 1:0 dla gospodarzy. Chwilę później mogło być już 2:0, po niefrasobliwej obronie naszych reprezentantów, jednak na szczęście Duńczycy nie zdołali strzelić drugiego gola. W 38 minucie w boczną siatkę bramki Jurka Dudka strzelił Rommedahl, zaś chwilę później straszny błąd przed polem karnym popełnił Jop, na szczęście w porę go naprawiając. Pierwsza połowa obnażyła słabości naszych reprezentantów, którzy przede wszystkim nie umieli zaskoczyć przeciwnika szybkimi, krótkimi podaniami. Bardzo słabą partię rozgrywał Seweryn Gancarczyk, którego zresztą w przerwie Leo Beenhakker zmienił.
Pierwsze 20 minut drugiej połowy to bardzo dobra gra zespołu polskiego, który niemalże zamknął na swojej połowie Duńczyków. Piłkarze grali szybciej, dokładniej - tak jakby włożyli w swoje poczynania więcej serca. Za wspomnianego wyżej Gancarczyka wszedł Paweł Golański. W 48 minucie ładną indywidualną akcją popisał się Jacek Krzynówek. Przeszedł dwóch defensorów Duńskich i strzelił z 20 metrów, jednak piłka poszybowała nad poprzeczką. Dwie minuty
później kolejna znakomita okazja dla Polaków! W polu karnym doskonale znalazł się Żurawski, strzelił z 12 metrów, piłkę odbił jeszcze Sorensen, jednak nie dobiegł do niej Frankowski, uprzedzony w ostatniej chwili przez duńskiego bramkarza. W 53 minucie efektowną bramkę chciał strzelić "Franek". Po dośrodkowaniu Smolarka uderzył z przewrotki, jednak piłka poleciała obok słupka. W 55 minucie kolejną okazje do strzelenie bramki miał Frankowski. W "uliczkę" wypuścił go Krzynówek, jednak Tomek zawahał się i zamiast strzelać z pierwszej piłki wbiegł głębiej w pole karne i wywalczył rzut rożny, gdzie swoją szansę miał Jacek Bąk - uderzając głową w lewą część bramki Duńczyków (gdzie jednak znalazł się bramkarz). W 62 minucie strzał Maćka Żurawskiego z 25 metrów został zablokowany przez obrońców, a w wyniku kontry padła bramka na 2:0 dla gospodarzy. Pięknym prostopadłym podaniem popisał się Gravesen, do piłki dopadł Rommedahl, "kiwnął" sam na sam Dudka, i umieścił piłkę w pustej już bramce. Po strzeleniu drugiej bramki Duńczycy zaatakowali ponownie, zaś z naszych reprezentantów uszło powietrze i zapał do gry z pierwszych 20 minut drugiej połowy. Na boisku oprócz Golańskiego pojawili się również Ireneusz Jeleń i Sebastian Mila. Ten drugi zaprezentował się lepiej niż zwykle, chociaż nie ustrzegł się kilku
"latających" zagrań, w których bardziej przypominał judoke niż piłkarza.
|
|
Polacy przegrali zasłużenie. Duńczycy byli w tym spotkaniu drużyną bardziej poukładaną, nawet mimo braku kilku podstawowych piłkarzy. Optymizmem mogą napawać jedynie pierwsze
minuty drugiej części gry, w których to Polacy zagrali naprawdę dobrze. Czy Beenhakkerowi uda się sprawić, że Polacy będą tak grać nie przez 20, ale 90 minut? O tym przekonamy się - miejmy nadzieję - podczas eliminacji. A pierwsze spotkanie, z Finlandią, już 2 września w Bydgoszczy. Relacja oczywiście w przyszłym numerze (jak i w
serwisie @-Sport)
Dania - Polska 2:0 (1:0)
Bramki: Bendtner (33 min.), Rommedahl (63 min.)
Żółta kartka - Jop. Sędzia - Tony Asumaa (Finlandia).
Dania: Soerensen - Jacobsen, Gravgaard, Agger, N. Jensen - Gravesen, Wuertz (52 min. - Helveg), Kahlenberg (46 min. - C. Jensen) - Rommedahl (75 min. - Lovenkrands), Bendtner (67 min. - Junker), Joergenssen (77 min. - Kristiansen).
Polska: Dudek - Żewłakow, Bąk, Jop, Gancarczyk (46 min. - Golański) - Smolarek (64 min. - Jeleń), Szymkowiak (75 min. - Mila), Radomski, Krzynówek - Żurawski, Frankowski.
po meczu powiedzieli:
Jerzy Dudek: "Ostatnio z Duńczykami było dużo gorzej. Przed trenerem i przed nami jeszcze dużo pracy. To była dla nas dobra lekcja. Trzeba uczyć się od lepszych. Myślę, że trzeba mentalnie podnieść drużynę. Jak najszybciej zapomnieć o MŚ, które ja - choć nie grałem - także przeżywałem. Po meczu z Danią trener będzie miał dobry materiał szkoleniowy"
Leo Beenhakker: "Przed tym meczem zastanawiałem się, jak to jest, że macie dobrych piłkarzy, ale nie dobrą drużynę. Wciąż o tym myślę... Nie będę oceniał graczy. To spotkanie dało mi odpowiedzi na kilka pytań, ale szczegóły zachowam dla siebie. Będę szukał nowych zawodników, szansę ma każdy piłkarz z polskim paszportem. Czy czuję obawę przed meczami z Finlandią i Serbami? Mam nadzieję, że w ciągu dziesięciu dni zgrupowania popracuję z zawodnikami na tyle, że ich gra będzie wyglądała lepiej niż z Danią"
Morten Olsen: "Mogę po tym meczu powiedzieć Polakom: nie bądźcie tak surowymi krytykami dla swojej reprezentacji. Ja na waszym miejscu miałbym wiele powodów do optymizmu. Znam Beenhakkera i wiem, że zadba o atmosferę i taktykę, a piłkarzy to wy już macie dobrych"
Tomasz Frankowski: "Widać, że trener ma ciekawe pomysły na grę. Trzeba je tylko realizować, a przeciw Duńczykom się nie udało. Miałem dwie dobre sytuacje, ale się zawahałem. Za dużo było niedokładnych podań, ale też atakowali nas nie byle jacy piłkarze. Nadzieja w tym, że z Finami i Serbami zagramy u siebie"
Maciej Żurawski: "Od mundialu nasz główny problem się nie zmienił: jak nie walczymy z całych sił, to mamy kłopoty. Może trochę nas usztywniła świadomość, że po raz pierwszy gramy dla tego trenera, często podawaliśmy sobie piłkę niedokładnie. Za duże były odległości między obroną, pomocą i atakiem. Ale najważniejsze, że nie przyjechaliśmy się tylko bronić"
Jerzy Engel: "Mimo porażki jestem zadowolony z postawy drużyny narodowej. Moim zdaniem, we wrześniu w meczach eliminacyjnych Polska będzie już grała dużo lepiej. Nawet obecnie widać już wielką poprawę w naszym zespole. Graliśmy przecież o wiele lepiej niż na mistrzostwach w Niemczech. Nie należy się sugerować nawet niekorzystnym wynikiem. Szczególnie korzystnie biało-czerwoni zaprezentowali się w drugiej połowie we wczorajszym spotkaniu. Uważam, że sędzia popełnił błąd, nie dyktując rzutu karnego dla podopiecznych Leo Beenhakkera. To był decydujący moment meczu"
Zbigniew Boniek: "Niestety ostatni raz wygraliśmy z Duńczykami w 1977 roku. Od tamtego czasu przestaliśmy, a szkoda, bo nie jest to wielki zespół. Czasy się zmieniły i zmienili się piłkarze. Czytałem gdzieś, że ten mecz miał być negatywną selekcją. Pod tym względem większość zawodników stanęła na wysokości zadania"
|
| Nieudany debiut Beenhakkera | źródło: AFP |
Autor: Paweł Talbierz
Skomentuj
na forum >>
| |