strona: 11        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Siatkówka

Liga Światowa: Rywalizacja w pozostałych grupach


Przed ostatnim weekendem fazy interkontynentalnej LŚ, tylko jeden zespół z czterech grup pozostaje niepokonany, a mianowicie ekipa „canarihnios”. Brazylijczycy imponują formą, nie dość że zgromadzili komplet punktów, to jeszcze oddali zaledwie cztery sety. Choć grupa w której występują mistrzowie olimpijscy z Aten nie jest może imponująca (Argentyna, Finlandia, Portugalia), to obiektywnie trzeba stwierdzić, że to właśnie Brazylia jest na najlepszej drodze, aby obronić tytuł w tych elitarnych rozgrywkach sprzed roku z Belgradu.

Grupa A
Ze zrozumiałych względów, ta właśnie grupa interesuje nas najbardziej. Dwa ostatnie zwycięstwa nad USA w katowickim Spodku sprawiły, że wciąż mamy realne szanse na wygranie grupy. Z walki o moskiewski finał nie rezygnują także Serbowie, którzy na swoim terenie, choć nie bez trudu dwukrotnie uporali się z Japończykami. Początek rywalizacji był udany dla biało-czerwonych, dzięki dwóm wyjazdowym zwycięstwom nad ekipą „kowboi”. Pierwszy weekend LŚ, przyniósł sporą niespodziankę, w postaci przegranej Serbów w pierwszym meczu w dalekiej Japonii. Ta wpadka, jednego z faworytów imprezy pozwoliła Polakom objąć prowadzenie w grupie A. Kolejne mecze przyniosły jednak polskim kibicom nieco smutnych chwil. Nasi siatkarze po raz kolejny potwierdzili, że „serbski kompleks” w naszej reprezentacji trwa. Najpierw „plavi” dwukrotnie ograli nas u siebie, by za tydzień wydrzeć podopiecznym trenera Lozano zwycięstwo przed polską publicznością w Łodzi. Drugie spotkanie w hali MOSiRu należało już jednak do biało-czerwonych, ale po zwycięstwach USA nad Japonią, Polska spadła w tabeli na trzecie miejsce. W kolejnym tygodniu zmagań Polacy dostarczyli nam sporą dawkę adrenaliny. Mecze z Japończykami w Funabashi należały do tych z gatunku horrorów. Przede wszystkim pierwsze spotkanie w „kraju kwitnącej wiśni” było niezwykle dramatyczne. Niedoceniani Japończycy ze stanu 0:2 w setach, potrafili wyciągnąć na 2:2, by w końcówce minimalnie oddać zwycięstwo w tie-breaku naszej drużynie. Drugi mecz Polacy wygrali już bez straty seta, co nie znaczy że bez walki. Smaczku rywalizacji w tej grupie dodało jedno zwycięstwo Amerykanów nad Serbami, co spowodowało, że Polacy zrównali się punktami z tymi ekipami. Przed ostatnim weekendem zmagań nie pozostaje nam nic innego jak liczyć na dwa zwycięstwa z Japonią, a także na potknięcie Serbów z Amerykanami, choć ci ostatni stracili już raczej szanse na awans. W innym przypadku o awansie Polaków mogą decydować tzw. małe punkty, a w nich lepsi są jak na razie Serbowie.

Grupa B
Od początku zmagań w tej grupie swoją dominację zaznaczyli Brazylijczycy, którzy na dzień dobry nie dali żadnych szans swojemu odwiecznemu rywalowi Argentynie, oddając jej w czterech meczach zaledwie jednego seta. Świetny początek mieli za to Finowie, uważani za jednego z outsiderów całych rozgrywek. Niedoceniani Skandynawowie, aż trzykrotnie pokonali Portugalię, tę samą ekipę z którą tak zaciekle rywalizowali Polacy o awans do IO w Atenach. Jak się okazuje Portugalia jest cieniem tego zespołu, jaki pamiętamy jeszcze sprzed dwóch lat, wygrała zaledwie jeden mecz z Finlandią, a w ostatnim tygodniu zmagań raczej nie powiększy swojego dorobku, gdyż gra z... Brazylią. 



Po sromotnej lekcji z Brazylią, w kolejnych meczach od dna odbiła się Argentyna, dwukrotnie na wyjeździe gromiąc Finów, którzy nie sprostali jeszcze później Brazylii. Rodacy trenera Lozano nie bez trudu pokonali w kolejnym tygodniu Portugalię dwukrotnie w tie-breaku. Ostatnie jak do tej pory mecze w tej grupie znów zakończyły się podwójnymi zwycięstwami „canarihnios” nad Finlandią i „albi-celeste” nad Portugalią. Bez względu na wyniki ostatnich meczy, awans z tej grupy uzyskała już ekipa Brazylii. Także pozostałe miejsca są już przesądzone, Argentyna zajmie drugą lokatę, Finlandia trzecią, a Portugalia ostatnie czwarte miejsce.

Grupa C
Po losowaniu grup tegorocznej LŚ, tę właśnie grupę uznano za najtrudniejszą, obok grupy „polskiej”. Bez względu na końcowy wynik, awans z tej grupy i tak uzyskali by Rosjanie - gospodarze turnieju finałowego. O prawo startu w najlepszej szóstce imprezy, obok ekipy „sbornej” walczą: Włosi, Francuzi i Chińczycy. W pierwszym tygodniu Francuzi zaskoczyli dobrą grą i wyjazdowym zwycięstwem nad Rosjanami, a Włosi dwukrotnie uporali się z Chińczykami. W kolejnych meczach dotychczasowy lider Włosi, musieli przełknąć gorzką pigułkę w postaci dwukrotnej przegranej z ekipą „trójkolorowych” przed własną publicznością, co zaraz zostało okrzyknięte jako rewanż za finał niemieckiego mundialu. Tymczasem Rosjanie gładko rozgromili Chiny. W następnym weekendzie rywalizacji, kolejnych dwóch przegranych u siebie doznali Włosi, grając z faworytem całych rozgrywek ekipą Rosji. Te przegrane przez „azurri” pojedynki sprawiły że finał LŚ znacznie się od nich oddalił. Włosi w niczym nie przypominali mistrzów Europy sprzed roku i ani na moment nie zagrozili Rosjanom. Czary goryczy wśród Włoskich fanów siatkówki przelało jeszcze jedno przegrane spotkanie z Francją, tym razem na wyjeździe, które ogranicza ich szanse awansu praktycznie do zera. W ostatnich meczach punktami podzieliły się ekipy Francji i Rosji, Włochom nie pomogło już nawet dwukrotne zwycięstwo nad reprezentacją „kraju środka”. Przy takim układzie tabeli do moskiewskiego finału awansuje zapewne Rosja i Francja.

Grupa D:
Już przed rozpoczęciem zmagań w tej grupie niemal pewne było że o awans będą walczyć tylko dwie ekipy: Kuba i Bułgaria, bowiem ani ekipa Korei Południowej, ani Egiptu - prowadzonej przez Grzegorza Rysia, nie prezentują nawet zbliżonego do tych dwóch drużyn poziomu. Outsider grupy Egipt nie zdołał wygrać ani jednego spotkania, ulegając nawet czterokrotnie Korei, która w kolejnych spotkaniach z Kubą i Bułgarią gładko przegrywała. Rywalizacja pomiędzy twardo grającymi graczami z Ameryki Środkowej i Europy, trwać będzie do samego końca. W bezpośrednich pojedynkach padł bowiem remis. Na Kubie o jedno zwycięstwo pokusili się Bułgarzy, w odpowiedzi Kubańczycy wygrali w tie-breaku w Bułgarii. Oba zespoły mają po 18 punktów, choć nieco lepszy bilans „małych punktów” należy teraz do Bułgarów. O tym która z tych ekip awansuje do finału zadecydują ostatnie pojedynki grupowe: Bułgarii z Egiptem i Kuby z Koreą.


Autor: Marek Mirek

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis trePci | następna >>