:: Tryptyk, cz. 2. Mam nadzieję...

Ego sum Iob. Codziennie wieczorem grzesznie prosisz Boga, by następna 
noc, tak jak pragniesz, nie przyniosła końca. Czemu zniszczyły się całe 
moje plony z tego roku?
Córka na onkologii wciąż wpatruje się zawiedzionym 
wzrokiem w wiszący na ścianie krucyfiks. Dlaczego Pan Jezus nie ma jednej 

stopy?
Jak zawsze pięknie potrafiłeś milczeć - diabli mogli wziąć tylko piętę. 
Z czasem bielone ściany przyniosły echem historię pacjenta, który uciekł 
w ciężkim stanie, żeby zobaczyć ukochaną, a nie mając pod ręką czegoś, 
czym mógłby ogłuszyć lekarza, postanowił użyć figurki Zbawiciela. To taka 

lokalna odmiana teologii wyzwolenia - na chłopski rozum, bez broni palnej, 
wściekłych karabinów miotających zgubiony sens wolności. Podobno im 
więcej żelaza, tym bardziej ucieka nam między strzałami cel naszej walki. 
Boże, jeśli nie chcesz mnie zabić, spraw, żebym był jak ten wariat od krzyża. 

Może kiedyś zrozumiesz, że to tylko zwykły test i zwieńczysz go śmiechem. 
Podczas niedzielnego kazania ksiądz proboszcz mówił o tym, że jedyną 
prawdziwą nadzieją dla ludzkości jest krzyż Chrystusa. To okrutne. Gwoździe 
wbijane w Boga-Człowieka mają nastrajać pozytywnie. 



Rydzynki, 7-9 lipca 2006 r.

- Kacper Van Wallendael


Kontakt periodyk-poetycki@epf.pl - Strona On-Line (www.periodyk.prv.pl)
Layout & GFX: Urimourn - urimourn@vp.pl