|
:: Krajobraz sam się nie zmienia
Łaskoczący pomruk spadających kamieni
to tylko efekty specjalne. Leżymy
z zamkniętymi oczami ja
i dwadzieścia lat. Dla śniegu
jej stopy są czymś nowym.
Ręce uniesione nad milionami. Idzie
od pięt do rzęs dziewczyna
wciąż. Trzyma za rękę
przepowiadając piękną zdradę
by utonąć bez brzytwy. W pobliżu jeziora
ścieram oddech z szyby
i ofiarowuję siebie. Pointę bez igieł
listy upychane pod prześcieradłem
wymyślone sny bezrobotne
sierpniowe poranki niezmiennego
pragnienia a stokrotki łąki i lasy
zostawię dla Byrona i Keatsa
pewnie nieśmiertelnych
ale Mozarta zagrają w radiu.
- Ewan_McTeagle
|