:: Krajobraz sam się nie zmienia

Łaskoczący pomruk spadających kamieni 
to tylko efekty specjalne. Leżymy 
z zamkniętymi oczami ja 
i dwadzieścia lat. Dla śniegu 
jej stopy są czymś nowym. 
Ręce uniesione nad milionami. Idzie 
od pięt do rzęs dziewczyna 
wciąż. Trzyma za rękę 
przepowiadając piękną zdradę 
by utonąć bez brzytwy. W pobliżu jeziora 

ścieram oddech z szyby 
i ofiarowuję siebie. Pointę bez igieł 
listy upychane pod prześcieradłem 
wymyślone sny bezrobotne 
sierpniowe poranki niezmiennego 
pragnienia a stokrotki łąki i lasy 
zostawię dla Byrona i Keatsa 
pewnie nieśmiertelnych 
ale Mozarta zagrają w radiu.

- Ewan_McTeagle


Kontakt periodyk-poetycki@epf.pl - Strona On-Line (www.periodyk.prv.pl)
Layout & GFX: Urimourn - urimourn@vp.pl