|
Liftangel ::: Nasze akwarium
- Wiesz że życie jest jak akwarium? - zapytała cicho lecz z nieukrywanym zainteresowaniem Anna siedzącego naprzeciwko niej młodego chłopaka, który przeglądał znudzony jakieś babskie czasopismo. Na niskiej ławie ze szklanym blatem stały dwie filiżanki gorącego czekoladowego capucino. Oboje je uwielbiali.
- Jak akwarium? - zdziwił się. Odłożył na bok gazetę i zmrużył oczy. Lubił z nią dyskutować, a jeszcze bardziej lubił słuchać jej słów, dlatego skupił teraz całą uwagę na rozmowie. Anna skuliła się na fotelu i dalej ciągnęła swoje przemyślenia.
- Tak, właśnie akwarium. - zmrużyła oczy i cicho westchnęła - Wyobraź sobie że jesteś rybką...
- Złota rybką? - przerwał jej z uśmiechem, próbując ją zdekoncentrować
- Och, nie śmiej się ze mnie - zmarszczyła groźnie nos i pogroziła mu palcem. Wiedziała dobrze, że nie było to złośliwe, więc jej gniew był tylko udawany. - Posłuchaj...
Pokój wypełniła cisza, przerywana tylko równomiernymi oddechami i tykaniem zegara.
On siedział cicho, wpatrując się w jej usta, jakby próbując z nich wyczytać coś między wersami... Słuchał jej z uwagą do samego końca, nie odzywając się ani słowem.
- Więc jesteś rybką, piękną i kolorową... Gdy byłeś mały włożyli Cię do akwarium, które stało się Twoim domem, jedynym jaki kiedykolwiek miałeś. Masz tam kamienie i roślinki, które tworzą Twój świat. Ludzie Cię karmią, zmieniają wodę, sprawdzają temperaturę... Czasem siadają wieczorami przed akwarium i patrzą na Ciebie, obserwując godzinami, jak pływasz, jesz czy próbujesz coś powiedzieć tym swoim na pól otwartym śmiesznym pyszczkiem. Ruszasz nim i ruszasz, lecz Cię nie słyszą... Nie wiedza, że jesteś taki samotny... Wciąż rozbawieni siedzą i patrzą, co wieczór regularnie się gromadzą i gapią się jak w telewizor. I tak przez tydzień, dwa. Później robią to coraz rzadziej. Nagle ktoś zapomina Cię nakarmić, wymienić wodę. Wyjeżdżają na wakacje a Ty zostajesz sam... Nikogo nie obchodzi, że możesz zachorować, ze jest Ci za zimo czy jesteś głodny. Oni mają swój świat, świat, który Ty nazywasz "Życiem". Bo Ty tylko egzystujesz, trwasz. Spędzając samotnie wiele dni masz czas by pomyśleć nad sobą. Jednak te refleksje są niezbyt miłe. Nie masz nikogo, żyjąc samotnie w akwarium, które znasz od podstaw. Które jest jedyną rzeczą którą masz, lecz także i je mogą Ci odebrać. Nie znasz innego świata, trzymany jak w klatce. Nie znasz nic innego, tylko to co możesz ujrzeć przez szybę swojego więzienia, a zarazem domu. Kiedyś przypadkiem zobaczyłeś w telewizorze program o rybach w oceanie, takich wolnych i swobodnych. Mogły robić co chciały, miały wolna wolę, jakiś wybór, kilka możliwości. Ty nie masz nic. Jesteś poddany woli innych, jesteś ograniczony. I w tej chwili czujesz to przeraźliwie mocno. Zaczynasz mieć tego dosyć, brak Ci już ochoty do życia, w którym pływasz tylko wzdłuż ścianek, chcesz się z tego wydostać, chociaż nie wiesz co Cię czeka. I zaryzykujesz...
Ania zamilkła na chwilę i sięgnęła po filiżankę z przestudzonym już napojem. Upiła kilka łyków i otarła usta z pysznej pianki. Na jej twarzy już nie malował się uśmiech, była podekscytowana lecz też bardzo zasmucona. W jej oczach było widać to wyraźnie...
- Rozpędzasz się i wyskakujesz z akwarium. Bierzesz głęboki wdech napotykając po raz pierwszy powietrze. Masz dwie możliwości. Pierwsza to ta lepsza - wpadasz do ogromnego akwarium z innymi rybkami. Początkowo jesteś zdezorientowany, lecz gdy widzisz co się stało - uśmiechasz się. Masz okazję poznać nowy świat, masz towarzyszy. Pośród gąszczu roślin znajdujesz swoje miejsce, znajdujesz przyjaciół, którzy Cię akceptują i chcą, byś został. Opowiadają Ci o sobie, o tym, co znają. Wymieniacie się spostrzeżeniami. I teraz wiesz, że warto było... Druga możliwość - to ta z pozoru gorsza. Wyskakujesz i upadasz na podłogę. Boleśnie odczuwasz ten upadek, zderzenie z zimna i twardą rzeczywistością. Leżysz tak sam, cierpiąc bez wody i pokarmu, niezdarnie próbujesz się przesunąć w kierunku akwarium, rzucając się i klapiąc ogonkiem. Lecz nie masz tyle sił, by wrócić do swojego więzienia. Teraz już sam nie wiesz czy na prawdę chcesz wracać... Nie żałujesz, bo zaryzykowałeś. Podjąłeś jakąś decyzję - sam. Umierasz. Po powrocie ludzie patrzą do akwarium, lecz Ciebie tam nie ma. W końcu ktoś zauważa zaschniętą rybkę na podłodze. Podnosi ją i wyrzuca. Jutro kupią sobie nową, która zajmie Twoje miejsce.
Po policzku Anny popłynęła łza. Podniosła oczy i spojrzała na swojego chłopaka, który teraz siedział pochylony z głową wspartą na dłoniach. Jego oczy też błyszczały. Wzruszył się.
- To jest jak z ludźmi, dokładnie tak samo... - szepnęła zasmucona i zerwała się z fotela by się do niego jak najszybciej przytulić...
03.08.2006 r
Liftangel
[ liftangel@wp.pl ]
|