Przejdź do spisu treści...

Bezimienny Grzegorz "O dziewczynce..."

   Jest to drugie opowiadanie tego autora w numerze 39. Tak samo, jak w przypadku pierwszego i to nie należy do opowieści długich, rozbudowanych ponad miarę. Znajdziemy w nim kilkanaście akapitów treściwej prozy, że tak to ujmę. Różnica w obydwu tekstach jest taka, że dotyczą odmiennych tematów. Oprócz tego w przypadku „Dlaczego…?” całą fabułę poznajemy z dialogów chłopca z misiem. Jeśli chodzi o „O dziewczynkę…” (męczą mnie te długie tytuły:), to w tej opowieści rozmów jest brak.
Jest to historia opowiadająca o pewnym kierowcy samochodu oraz jego rozmyślaniach, które pojawiły się w momencie, gdy zauważył tytułową dziewczynkę. Więcej z fabuły nie zdradzę, ale nie będę ukrywał, że nie jest ona wybitnie zawiła czy innowacyjna – ot taka po prostu. Jednak siłę opowiadania stanowią rozmyślania kierowcy. Dotyczą one wielu nurtujących nas kwestii, tym bardziej, jeśli należymy do osób często zastanawiających się nad tym, co utraciliśmy dojrzewając. Podobały mi się rozważania autora „włożone w usta (ręce)” głównego bohatera. Co do stylu, to nie uległ on poprawie w stosunku do wcześniejszego opowiadania, więc byłoby bezsensem, abym wypisywał te same uchybienia i plusy, co w poprzednim komentarzu.
Podsumowując „O dziewczynce, która stała na drodze” to opowiadanie przyjemne w odbiorze (dobrze się czyta), całkiem nieźle wykonane i niosące ze sobą pewną porcje rozważań. Sam finał i fabuła nie są zaskakujące, ale spełniają swoje zadanie. Czekam na jakieś dłuższe prace tego autora.
Aha, tak na zakończenie chciałem dodać, że opowiadanie „O dziewczynce…” podobało mi się. Może nie tak bardzo, jak to o misiu, ale po jego lekturze byłem całkiem zadowolony. Odsyłam wszystkich czytelników AM#O do prac B. Grzegorza, ponieważ warto spędzić z nimi chwilkę czasu :)

Minusy:
- Mało innowacyjne
- Nie zaskakujący finał
- Trochę krótkie (jak dla mnie)

Plusy:
+ Ciekawe rozmyślania
+ Poprawnie wykonane
+ Dobrze się czyta


Bezimienny Grzegorz: Kiedy przez prawie trzy lata jedną i tą samą drogą chadzasz do szkoły, to w pewnym momencie dochodzisz do wniosku, że od trzech lat powtarzasz dzień. Krajobraz się zmienia (zależnie od pory roku, czy warunków pogodowych), ale droga jest zawsze ta sama... I to mnie przeraziło. Doszedłem do wniosku, że od trzech lat oglądam jakąś powtórkę każdego kolejnego dnia. O tym jest to opowiadanie. O rutynie, która w pewnym momencie życia dopada każdego, ale gdy dochodzisz do wniosku, że w nią popadłeś nie ma już od niej ucieczki, bo pewne schematy kodują ci się w głowie, jak w maszynie i stajesz się robotem...


Ogór [ gaau@wp.pl ]

Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści