|
Komentarz do "Wieczornej wichury" obiecałem autorowi chyba z pół roku temu. Miałem przyjemność przeczytać ten tekst znacznie wcześniej niż pozostali czytelnicy/autorzy, a także obecny naczelny Opowiadań (tak mi się przynajmniej wydaje:). Opowiadanie to dostałem od Piotra Piątaka na swoją pocztę jakoś zaraz po tym, jak wysłałem jemu, oraz Sethowi, komentarz do "Rachunku sumienia". Do czytania "Wieczornej wichury" zabrałem się od razu, po czym wyskrobałem swoją prywatną opinie i wysłałem ją autorowi. Wówczas obiecałem mu także bardziej konstruktywną krytykę, ale jak widać musiało upłynąć trochę wody w Odrze zanim zabrałem się do tego. Pewną winę ponosi na pewno za to okres, w którym kącik się nie ukazywał oraz (w większym stopniu) moje lenistwo. W każdym bądź razie mam nadzieję, że autor nie ma mi za złe, iż tak długo musiał czekać.
A teraz przejdźmy do sedna, bo za niedługo całkiem od tematu odejdę:D
"Wieczorna wichura" jest drugim opowiadaniem Piotra Piątaka w kąciku i liczy sobie znaczniej mniej stron niż "Rachunek sumienia". Pozwolę sobie zacząć od tego, co mi się w tym utworze nie podobało. Nie wiem czemu, ale w opowiadaniach oraz powieściach "gryzą" mnie przysłówki w opisach do dialogów i w niniejszej opowieści uświadczyłem ich trochę (na przykład "Dokąd teraz podróżniku? - zapytał siebie retorycznie." itp.). Dzieję się tak głównie dlatego, że potrafią one z dobrego dialogu zrobić pośmiewisko. Oto mały przykład:
- Zabiję cię! - warknął groźnie Adam.
- Ale dlaczego? - spytała potulnie Joanna.
- Uspokoicie się - wtrącił Marcin z rozwagą.
A teraz, aby uzyskać pełny obraz moich wywodów przeczytajcie powyższy dialog bez przysłówków. Od razu lepiej, prawda? Wyznacznikiem dobrej prozy jest to, że autor nie musi pisać jakim tonem coś zostało powiedziane - powinno to wynikać samo z siebie przez wcześniejsze opisy zaistniałej sytuacji etc. Dobrzy pisarze przysłówków powinni się wystrzegać (choć ich obecność wcale nie jest wyznacznikiem, że ten i ten pisarz są źli, pozbawieni talentu), stosując czasowniki powiedział/powiedziała i wszelkie pochodne jakie tylko istnieją. Ktoś może mi zarzucić, iż taka proza jest w jakiś sposób bezosobowa, ale spójrzcie na prace noblistów. W powieściach Marqueza w ogóle przysłówki w dialogach się nie pojawiają (no może w "Złej godzinie" jest ich trochę). To samo tyczy się Goldinga i wielu innych.
W sumie tylko to mi przeszkadzało w odbiorze opowiadania Piotra Piątaka, choć niektóre osoby mogą kręcić jeszcze nosem na bardzo dużą ilość niedopowiedzeń. Ale mi one nie przeszkadzały.
Dobra, skończyłem z wytykaniem błędów. Teraz pora przejść do zalet "Wieczornej wichury", a tych widzę całe morze:) Jestem pełen podziwu dla stylu autora. Już w "Rachunku…" zauważyłem, że nie gubi się w opisywanych sytuacjach i konsekwentnie brnie do przodu. Tak samo jest w tym opowiadaniu. Styl jest taki, jaki lubię: w miarę szczegółowy, a jednocześnie przyjemny w czytaniu, obfitujący w opisy oraz przeżycia bohatera. Patrząc na sygnaturę na końcu opowiadania zastanawiam się jak Piotr Piątak pisze obecnie, bo obydwa zamieszczone w AM#O teksty pochodzą z początku obecnego stulecia. Jakby nie patrzeć minęło już kilka lat i ciekawią mnie postępy, przez co czekam na jakieś nowe opowiadanie tego autora… i doczekać się nie mogę:( Jak już pisałem na pochwałę zasługuję warsztat, ale oprócz niego sama tematyka opowieści także mi się podobała. "Wieczorna wichura" jest moim zdaniem tekstem narkotycznym, a wręcz onirycznym, ocierającym się o istotę smutku, a także cierpienia człowieka. Mamy w niej co najmniej dwa światy, z których dowiadujemy się o obecnych i dawnych losach bohatera. Jednocześnie liczba niedopowiedzeń i symboli pozostawia wiele miejsca na domysły, co czyni tekst nietuzinkowym - nie da się go zapomnieć i nawet w kilka miesięcy po lekturze zdarza mi się o nim myśleć. Wiem, że nie wszystkim to odpowiada, ale z niedopowiedzeniami jest jak z przysłówkami: jedni je lubią i je stosują, a inni nie:) Dodatkowo "Wieczorna wichura" posiada specyficzny klimat, który mnie urzekł w pewien osobliwy sposób. Ostatnim plusem jest na pewno to, że sam tekst (podobnie jak "Rachunek…") zawiera w sobie sporą ilość rozważań, co daje mniemanie, iż autor to osoba inteligenta o wyrobionych poglądach, które są równocześnie interesujące. Ciekawa musi być z nim rozmowa…
Na zakończenie przydałoby się podsumować. Za minus uważam przysłówki w opisach do dialogów, a na plusy bardzo dobry styl, oryginalny pomysł, klimat, a także liczne niedopowiedzenia i rozważania ukryte między wierszami. Zanim skończę chciałem podziękować Piotrowi Piątakowi za prywatną opinię do "Niezapominajki", jaką przesłał mi po ukazaniu się jej w AM#O. Każde pochwały i słowa krytyki są dla mnie cenniejsze niż skarb. To właśnie dzięki komentarzom się rozwijam i staram się nie popełniać niektórych błędów. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miał przyjemność przeczytania jakiejś pracy Piotra Piątaka (nawet gdyby tylko prywatnie by ją/je przesłał), ponieważ stanowią one przykład prozy na wysokim poziomie i rokują ciekawą przyszłość autora. Odsyłam wszystkich do jego tekstów!
Minusy:
- Przysłówki przy dialogach (nie dużo ich jest ale do czegoś się przyczepić musiałem żeby zbyt pięknie nie było, prawda?:)
- Niektórym może się wydać zbyt zagmatwane
Plusy:
+ Bardzo dobry styl
+ Oryginalny pomysł
+ Niedopowiedzenia
+ Rozważania ukryte między wierszami
+ Możliwość własnej interpretacji treści
Ogór
[ gaau@wp.pl ]
|