|
Mogę się mylić, ale chyba wcześniej nie było w AM#Opowiadaniach tekstu tego autora? Sprawdzałem od numeru 30 do obecnego - z powodu dawnej awarii komputera więcej nie mam na dysku, a nie chciało mi się szukać płyt z nimi:) - i nie widziałem innych opowiadań Bezimiennego Grzegorza, lecz znając moją umiejętność szukania czegokolwiek, to możliwe jest, że coś ominąłem. Ale dosyć tego gadania. W każdym razie, jeśli jest to debiut, to witam w skromnych progach kącika:)
Na ogół czytam wszystkie opowiadania po kolei i nie inaczej było w tym wypadku. Po przebrnięciu przez "Going Postal" przyszła więc pora na opowieść o bardzo sympatycznym tytule, autorstwa właśnie Bezimiennego Grzegorza. Tekst jest o wiele krótszy niż opowiadanie T#M'a, ale nie ujmuję mu to chwały, że tak powiem.
W "Dlaczego miś musi odejść?" poznajemy losy pewnego pluszaka oraz jego właściciela - małego chłopca, który nie może pogodzić się z tym, że zabawka musi "odejść". Od samego początku "uderzyła" mnie tematyka tej opowieści. Jeszcze czegoś o zabawkach w takiej konwencji nie czytałem - nie licząc kilku opowiadana grozy Kinga, na przykład "Gryziszczęka". Całość, jak dla mnie, jest po prostu magiczna, a ja uwielbiam takie historie. Już sam wstęp sprawił, że uśmiech pojawił się na mojej twarzy, w szczególności dzięki tekstom misia o "jego misiowym obowiązku":) Widać, że autorowi pisanie musiało sprawić dużo radości, a oto chyba wszystkim twórcą chodzi, tym bardziej jeśli umieją te pozytywne wibracje przelać na puste kartki.
Co do stylu Bezimiennego Grzegorza, to może nie jest wybitnie obrazowy, ale dobrze spełnia swoje zadanie, czyli sprawia, że pokój chłopca - razem z bohaterami - wydaje się "realny", przez co bez problemu wyobrażałem sobie całą scenę. Nie uświadczymy w treści zbyt wielkiej głębi postaci, ponieważ "Dlaczego miś musi odejść?" nie należy do tego typu opowieści. I bardzo dobrze, że autor nie pofolgował sobie z nadmiernym opisem tego, co odczuwa chłopiec z misiem, gdyż zepsułoby to odbiór. Samego zobrazowania miejsca akcji nie jest zbyt dużo. Przez mniej więcej 85% opowiadania przewija się dialog, z którego dowiadujemy się treści fabuły. Samą rozmowę napisano ciekawię i naprawdę dobrze. Na duży plus zasługuje również zakończenie, które stanowi pewną refleksie, która nikomu nie będzie obca. Za minus opowiadania można uznać kilka przysłówków przy dialogach, ale tak poza tym nie mogę się za bardzo do niczego przyczepić.
Podsumowując chciałbym powiedzieć, że tekst po prostu urzekł mnie swoją magią i przesłaniem. Może nie jest to coś super odkrywczego, ale w obecnych czasach coraz rzadziej zastanawiamy się nad urokami dzieciństwa i tym, co straciliśmy bezpowrotnie, gdy minęło. Nawet smutno mi się zrobiło podczas sceny, jak miś "opuszczał" chłopca. Czułem się tak, jakbym to ja był na miejscu tego dzieciaka, tym bardziej, jak przypomniałem sobie ile moich zabawek gnije gdzieś w ostępach piwnicy lub strychu.
Zachęcam wszystkich do przeczytania "Dlaczego miś musi odejść?" - tego opowiadania nie można ominąć! Moim zdaniem jest to historia tak samo dobra jak opowieść T#M'a, pomimo różnicy w tematyce i objętości. Po prostu stanowią przykład prozy na wysokim poziomie. Gdybym to ja miał wybierać opowiadanie numeru, to wahałbym się między tymi pracami - choć w ostateczności wskazałbym "Going Postal", głównie dlatego, że jest to praca pełniejsza, lepiej wykonana. Bardzo cieszy mnie to, iż Shiro wrzucił ten test zaraz po opowiadaniu moim i T#M'a, ponieważ skutecznie potrafi zmienić nastrój czytającego. Oby tak dalej! Czekam na kolejne opowiadania Bezimiennego Grzegorza!
Minusy:
- trochę przysłówków przy dialogach
- więcej nie stwierdziłem:)
Plusy:
+ magia opowieści
+ rzadko spotykana tematyka
+ bardzo dobre dialogi
+ ciekawe refleksie
+ zabawne momentami ("misiowy obowiązek" rządzi:)
+ zakończenie
Bezimienny Grzegorz: Tak, jest to pierwsze opowiadanie Bezimiennego Grzegorza w AM#O, choć tak naprawdę jako pierwsze napisałem i wysłałem "O dziewczynce...". A co do samego komentarza, dzięki, że ktoś w ogóle to przeczytał i jeszcze mu się podobało... Nie mogę się chyba jeszcze szczycić jakąś przeolbrzymią poczytalnością moch prac, ale cóż... być może z czasem i sława przyjdzie :)
A propos samego opowiadania. Cóż, można na nie dziewczyny podrywać, o ile mają - te dziewczyny - w sobie choć odrobinę romantyzmu (a dziś - w czasach techno-papki naprawdę bardzo żadko się takie spotyka)... Przyznaje otwarcie, że męskie opowiadanie to, to nie jest ;) Miło mi jednak, że facetowi się podobało - wnioskuje po dość dwuznacznej ksywie... :)
Ogór
[ gaau@wp.pl ]
|