Przejdź do spisu treści...

T#M "Going Postal" - komentarz

   Jak wspominałem w ostatnim komentarzu do opowiadania T#M'a lubię czytać jego opowieści. W sumie to początkowo nie wiedziałem dokładnie, dlaczego zawsze po odpaleniu kącika patrzę, czy znajdę tam jakąś historię tego autora. Teraz, po lekturze kolejnego tekstu pod tytułem "Going Postal", umiem już odpowiedzieć sobie na to pytanie. Głównym powodem wydaje się być to, że T#M nie popada w samouwielbienie i ciągle się rozwija, co zdecydowanie wychodzi na plus w kolejnych jego pracach. Dodatkowym atutem jest na pewno tematyka, która bywa zróżnicowana i jak najbardziej potrafi zaciekawić. Trzeci powód to ciekawość, co też nam tym razem zaserwuje.

W swoim najnowszym dziele opowiada historię Mike'a Redmonda, który jest mieszkańcem Hollow Beak. Bohatera poznajemy podczas oglądania telewizji i towarzyszymy mu dalej w poczynaniach. Dowiadujemy się o tym, że jego całe życie było pomyłką - nic nie układało mu się tak, jak powinno: żona z córką go opuściły, stracił prace, został napadnięty i ciężko ranny. W końcu nie wytrzymuje i postanawia zrobić z tym porządek, czyli zaopatruje się w broń, ruszając na wojnę przeciwko innym ludziom, chcąc im nieco przemówić do rozumu.

Moje streszczenie jest dosyć pobieżne, ale tak w skrócie prezentuje się punkt wyjścia fabuły opowiadania. Całość stanowi drugi pod względem długości tekst w numerze 39 i na pewno na bark rozwinięcia pomysłu nie można narzekać, lecz niestety znalazłem kilka błędów, do których po prostu musze się przyczepić - ale spokojnie, pochwały będą później.

Pierwszy i najbardziej rzucający się w oczy, to błąd w interpunkcji zdań aparycji dialogu (po ludzku chodzi o opisy przy wypowiedziach). U T#M'a wygląda to na przykład tak: "Pan Michael Redmond? Klinika weterynaryjna z tej strony. - głos należał do młodego mężczyzny, pewnie niedawno po studiach.". Według przyjętych w Polsce standardów powinno być tak: "Pan Michael Redmond? Klinika weterynaryjna z tej strony - głos należał do młodego mężczyzny, pewnie niedawno po studiach.", albo ewentualnie: "Pan Michael Redmond? Klinika weterynaryjna z tej strony. - Głos należał do młodego mężczyzny, pewnie niedawno po studiach.". W całym opowiadania takich "pomyłek" występuje naprawdę dużo, więc niezbędna jest korekta. Kolejną rzeczą, do której się przyczepie, to scena kupowania broni przez bohatera. Trochę trudno było mi uwierzyć w wymianę kupiec-handlarz na parkingu, gdzie praktycznie każdy mógł ich zauważyć. Ja rozumiem brak lęku oraz zrezygnowanie w postawie Mike'a, ale profesjonalny handlarz bronią raczej wybrałby mroczny zaułek, albo miejsce poza miastem. Oprócz tego jedno, pojawiające się dosyć często zdanie - to o jeszcze nie do końca pustej lodówce - jest według mnie zbędne i... dziwne?? Ostatnimi rzeczami do jakich się mogę przyczepić, to brak wyjaśnienia skąd bohater znał się z Deanem oraz łatwość z jaką ten drugi dostał się do budynku poczty - on mógł, a policja nie?? Co do broni występującej w opowiadaniu, to zdaje mi się, że nie ma takiego modelu Magnum kaliber 44, ale specjalistą nie jestem w tej dziedzinie, więc mogę się mylić.

To byłoby na tyle, jeśli chodzi o jakieś moje zastrzeżenia. Kilka ich jest, ale nie są to "pomyłki", których nie można poprawić. Teraz pora przejść do plusów, a tych mogę wyliczyć naprawdę sporo. Przede wszystkim sposób rozbudowania całej opowieści jest świetny, dzięki czemu tekst nie kończy się szybko i dokładnie przedstawia popadanie w obłęd. Podczas komentowania "W zamknięciu" pisałem o tym, jaki T#M postęp zrobił w sposobie pisania i w tym opowiadaniu jeszcze bardziej się to uwidacznia. To już nie jest prosta historyjka, jak na przykład "Trzy godziny z życiorysu", czy "Teatrzyk kukiełek". Styl jest rozbudowany, obrazowy, aż w pewnym momencie zastanawiałem się czy to aby na pewno ten sam autor:) Dzięki temu wyobraźnia pracuje i wydarzenia nabierają zdumiewającej realności. Dialogi też musze pochwalić, ponieważ stoją na bardzo wysokim poziomie - nie licząc tych błędów, które wspomniałem na początku. Nie ma w opisach do nich przysłówków (jeśli są to w niewielkiej ilości). Autor bardzo dobrze przedstawił rozpad osobowości bohatera, który na dodatek wydaje się nam realny niczym zwykły człowiek. Całość czyta się szybko, bez zbędnych spowolnień. Opowiadanie obfituje w niezłą ilość krwi i to, co lubię najbardziej, czyli niejednoznacznie zakończenie.

Tak patrzę na ten komentarz i zaczyna do mnie docierać, że się rozrasta coraz bardziej, więc należy teraz podsumować. "Going Postal" to opowieść bardzo dobra, warta polecenia każdemu czytelnikowi Opowiadań. Znajdziecie w niej plastyczne opisy, realnych bohaterów i akcje. Do tego czyta się świetnie, przez co popełniane przez T#M'a błędy schodzą na bok. Według mnie najlepsze opowiadanie 39 wydania kącika i odsyłam wszystkich do lektury. Czekam na kolejne prace, ponieważ zaczyna robić się coraz ciekawiej, tym bardziej, że chyba T#M ma teraz dobry "okres" w swojej twórczości - mam nadzieję, że "krwawisz" tylko słowami :)

Minusy:
- kilka błędów technicznych
- brak rozwinięcia wątku z przeszłością Deana i Mike'a
- mało realna scena sprzedaży broni

Plusy:
+ b. dobrze napisane
+ dobrze się czyta
+ ciekawy pomysł
+ długość tekstu
+ sporo mocnych scen (co się stało z małą dziewczynką??)
+ niebanalne zakończenie



T#M:   Serdecznie dziękuję za komentarz! Naprawdę, aż budująca taka opinia jest dla człowieka. Nie wiedząc, od czego zacząć, zacznę od początku (a co! Trzeba się, uhm, bronić na zarzuty? Heh)

„Błędy w interpunkcji zdań aparycji dialogu” ...Przyznam się szczerze – JA o tym pojęcia nie miałem. Naprawdę! Błąd owy wynika z niewiedzy, nie z ignorancji...

Scena kupowania broni... I wiele innych scen... Dla mnie TERAZ to wszystko jest niedopracowane. Całe opowiadanie jest dla mnie niedopracowane. Należałoby je napisać od nowa i w ogóle, jeśliby coś miało z tego wyjść „dopracowanego”. Ale cóż, mądry człowiek po fakcie. Może za bardzo się śpieszyłem z ukończeniem tego opowiadania? Nie, inaczej... Może za bardzo chciałem je ukończyć... Tak, chyba raczej to. Pośpiech to naprawdę wielki wróg przy pisaniu opowiadań...

Pusta lodówka... No, miała mieć jakieś znaczenie. Ba! Sam je obmyśliłem doskonale! Lecz, do czego chyba nie powinienem się przyznawać, spartoliłem robotę idealnie, nie przekazując tego, co na początku miałem zamiar przekazać (pośpiech, pośpiech... Gdzie mi się tak śpieszyło?).

Magnum kaliber 44 jest taka broń. Muszę przyznać, że podchodząc do pisania „Going postal” odrobiłem zadanie – wszystkie bronie występujące w opowiadaniu istnieją naprawdę, a ich opisy oraz działanie zaczerpnąłem, oczywiście, z internetowych stron poświęconych tego typu wynalazkom :).

Ja wiem, że wątek przyjaźni Dana z Mikem nie jest rozbudowany w wystarczającym stopniu. Tak samo wątek szeryfa jest „zaniedbany”. To wszystko było celowe. O co chodzi? Czytałeś „W zamknięciu”, prawda? To teraz sprawdź, co w „Going postal” Mike mówi o swoim sąsiedzie, szefie pewnej firmy... :) Powiązania z „W zamknięciu” jak najbardziej celowe i zamierzone. A te wszystkie „niedokończone”, czy „nierozwinięte” wątki? „Going postal” skupia się na postaci Mike’a, na tym, jak sobie nie radzi z rzeczywistością, w której MUSI żyć, w której MUSI sobie radzić, co mu właściwie nie wychodzi. To nie jest powieść, to opowiadanie i chciałem, aby takim zostało. Ja sobie tylko układałem fundamenty pod inne, nowe opowiadania, które jedynie będą nawiązywać do innych moich opowiadań (wiem, pokręcone, ale ważne, że ja wiem o co mi chodzi :) ).

Naprawdę, bardzo dziękuję za miłe słowa odnośnie mojego stylu pisania itd... Chciałbym jeszcze kiedyś zaskoczyć czytelników czymś... Czymś dobrym :)...

A co do Twojego ostatniego zdania...Cóż - „it’s our burden to bleed” :).

No i jeszcze raz – WIELKIE DZIĘKI! Pozdrawiam.




Ogór: Naprawdę nie masz mi za co dziękować. Lubię czytać prace innych autorów i oceniać, jak rozwijają się w kolejnych opowiadaniach. To, co napisałem w komentarzu jest jak najbardziej zgodnie z tym, co myślałem po przeczytaniu Twojego opowiadania.
Jeśli chodzi o Twoją obronę na moje zarzuty, to ja wcale nie uważam "Going Postal" za tekst niedopracowany. Faktycznie istnieje kilka niedopowiedzeń, ale jak dla mnie mieści się to w normie, tym bardziej jeśli ma to mieć jakieś nawiązanie w innych opowiadaniach. Motyw z sąsiadem (i wydarzeniami z jego firmy) podobał mi się (lubię powiązania bo z Kingiem mi się kojarzą:), ale zapomniałem o nim w komentarzu napisać. Sam czasami stosuje coś takiego (na przykład akcja dzieje się w tym samym miejscu, albo bohaterowie mówią o postaciach z innych moich opowiadań - w AM#O wiele takich zabiegów mojego autorstwa nie znajdziesz, ale przecież nie wysyłam do kącika wszystkich tekstów...).
Błędy w zapisie dialogów można poprawić ("zdania aparycji dialogu" - ładna nazwa, no nie?). Co jeszcze? aha, mi osobiście "Going Postal" nie wydaje się być napisany zbyt szybko - w miarę czytania tego pośpiechu nie widać. To tylko odczucie towarzyszące każdemu pisarzowi - im dłużej żyjemy z jakimś projektem, tym bardziej chcemy go ukończyć i odczuwamy przy tym stale rosnące podniecenie (już wiecie czemu moje teksty bywają długie:) Niech nie przychodzi Tobie do głowy tylko myśl, aby przepisywać tekst od nowa! Możesz mi wierzyć, że go to zabije... odbierze mu cząstkę ukochanego dziecka. Taki zabieg stosuje się tylko (przynajmniej ja tak robie) w przypadku tekstów utraconych. Nigdy nie brałem się za przepisywanie jakiegoś opowiadania, bo inaczej grozi to zatrzymaniem się w miejscu, co wiąże się poprawianiem kolejnych opowiadań i tak w kółko. Trzeba iść dalej, a skończone opowiadanie zostawić w formie takiej, w jakiej przyszło na świta - oczywiście poprawiając w nim błędy, ale nie przepisując! Wierz mi, że w przypadku następnych opowieści będziesz bardziej się starał, a jak zabierzesz się za powieść, to dbałość o dopracowanie będzie Cię wykańczać!
Co do broni to zwracam honor. Ja znam tylko Magnum 357. (chyba taki miało numer??). Dobra, kończę już. Życzę jak najowocniejszej weny i coraz lepszych opowiadań; nie krwaw zbyt obficie:D. Pozdrawiam, Ogór!


Ogór [ gaau@wp.pl ]

Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści