| ||||||||||||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
Strona - 19 - Venom...
Venom – Black MetalPowiało siarką, i nie bez powodu, ponieważ mam dla Was recenzje czegoś, co jest absolutnym kultem wśród muzyki metalowej, dzieło, od którego wzięła się nazwa najmroczniejszej i najbardziej klimatycznej dziedziny metalu. Panie i Panowie, przed Wami recenzja drugiego albumu brytjskich heretyków: Black MetalNie wiem, od czego zacząć żeby oddać prawdziwą wspaniałość tego wydawnictwa, jest ono, bowiem jedną z najwspanialszych rzeczy, jaką słyszałem i, jak uważam, pozycją obowiązkową dla każdego, kto słucha ekstremalnych odmian metalu. Dla tych, którzy o krążku tym nie słyszeli nigdy wcześniej (są tacy??): mimo swej nazwy muzyka zawarta na płycie to thrash metal o surowym brzmieniu a wszystkie teksty zawarte na niej opowiadają o szatanie itp. Świetny prezent dla babci z okazji 78 urodzin.
Na płycie znajduje się 11 (właściwie to, 10 ale o tym później) utworów, co daje prawie 40 minut muzyki, może się wydawać, że to niewiele, ale zapewniam, że panowie z Venom nie dadzą wam się nudzić, ich muzyka bowiem jest bardzo brutalna, szybka i surowa, co powtórzę w tej recenzji zapewne jeszcze wiele razy. W muzyce zawartej na krążku można usłyszeć prawdziwą pasje, co powoduje, że słucha jej się baaardzo przyjemnie, można odczuć, że nie jest to kawał komercyjnego ścierwa, co niełatwo odszukać w dzisiejszym świecie mandaryn, dod elektrod (świadomie z małej litery) czy innych śpiewających z playbacku pseudo-gwiazd – jest to na pewno dużym plusem dal płyty.
O utworach słów kilka: Pierwszym utworem na płycie jest utwór tytułowy – po prostu magia! Świetna piosenka, którą trzeba usłyszeć, obok Welcome to Hell i In League With Satan z poprzedniego krążka zespołu pozycja obowiązkowa!
|
Po utworze tytułowym nadszedł czas na To Hell And Back nie jest może tak dobry jak poprzednik, ale i tak to kawał solidnej roboty. Kolejnym utworem jest Buried Alive rozpoczynająca się ponad minutowym(!) wstępem nieco powolny kawałek z ciężkim zacięciem. Kolejny kawałek to Raise the Dead szybki z ciekawą melodią, nie wiem, dlaczego, ale kojarzy mi się z Welcome To Hell. Przyszedł czas na Teacher’s Pet, po utworze tytułowym mój ulubiony kawałek na płycie – bardzo ciekawy wstęp i cała reszta niezgorsza, bez tego kawałka płyta dużo by straciła. Następne utwory: Leave Me in Hell, Sacrifice i Heaven’s On Fire to po prostu kawał dobrej roboty: szybkość, brutalność, surowość wykonania. Przyszedł czas na kolejny kultowy utwór na krążku – Contess Bathory jak sam tytuł wskazuje opowiada o najsłynniejszej dla metalowej społeczności szlachciance – Hrabinie Bathory i o jej mrocznych praktykach (kto nie wie, o czym mowa powinien się dokształcić w tej kwestii). Ostatnim kawałkiem na krążku jest Don’t Burn The Wich - szybki i rytmiczny, podobnie jak reszta płyty solidny! Zaraz, zaraz – zapytacie – a gdzie jedenasty kawałek??? Otóż na płycie jest pewna ciekawostka w postaci zapowiedzi następnego krążka Venom – Fragment utworu At War With Satan z płyty pod tym samym, która ukazała się dwa lata po wydaniu Black Metal. Mała rzecz a cieszy – oby więcej takich smaczków. Ocena:10/10 (jak to mawiał Palownik: kult jak corne knieje™, jeśli nie przesłuchałeś/aś nie przyznawaj się do tego w towarzystwie, bo to będzie wstyd i brak taktu)
P.S. mam nadzieje, że ktoś napisze do mnie coś po opublikowaniu jednej z moich recenzji, czekam na Wasze komentarze, polemiki, bluzgi, cokolwiek…
Autor: the_corpse oleyek@o2.pl | |||||||||||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||