N U M E R :
9
październik 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 08 - SKALPEL...

SKALPEL - Konfusion

Wytwórnia Ninja Tune założona przez muzyków słynnego już zespołu Coldcut bardzo szybko wyrobiła sobie markę poprzez wydawanie naprawdę doskonałych płyt z różnych części świata. Dzięki właśnie tej wytwórni na szerokie wody wypłynęli między innymi Amon Tobin, Funki Porcini, Cinematic Orchestra, DJ Food, czy UNKLE. W tej międzynarodowej plejadzie doskonałych muzyków także i my mamy swojego przedstawiciela – niezawodny wrocławski Skalpel tworzony przez Marcina Cichego i Igora Pudło.

Zespół zadebiutował swoją doskonałą EP-ką „Sculpture” i był to debiut jak na polskie realia naprawdę całkiem głośny. Nie można się temu specjalnie dziwić – Skalpel od początku brzmiał intrygująco, mrocznie, nowatorsko, był znakomitym połączeniem elektroniki z jazzem. O ile na „Sculpture” elektroniki było znacznie więcej to na kolejnych albumach wrocławskiego duetu można było usłyszeć coraz więcej elementów jazzowych. Doskonały album „1958 Breaks” był jeszcze raczej skrętem w kierunku elektroniki, wielkim zaskoczeniem okazał się dopiero album „Konfusion”. Praktycznie wszyscy oczekiwali po Skalpelu pójścia w inną stronę – członkowie zespołu pokazali jednak swoje nowe – naprawdę ciekawe wcielenie.


Album zaskakuje absolutnie od początku. Wszystkie utwory są naprawdę bardzo jazzowe i widać tutaj wyraźną ewolucję, to już nie jest Skalpel znany ze swoich poprzednich wydań. Niewątpliwie trzeba już na początku podkreślić, że płyta w jeszcze większym stopniu niż „1958 Breaks” tworzy muzyczną całość. Kolejne utwory są jakby kolejnymi puzzlami w cudownej, jazzowej opowieści. Igor Pudło, oraz Marcin Cichy pokazali nam nagrania, które mimo, iż posiadają wspólny styl, są utworami zdecydowanie nie będącymi kopiami poprzednich. Absolutnie każde nagranie aż od tytułowego „Konfusion” po (nawiasem mówiąc – najlepsze na całej płycie) „Deep Breath” jest pełne innych środków wyrazu. Skalpel stworzył coś naprawdę niesamowitego – album tworzący całość niczym książka, ale jednocześnie album w którym kolejne utwory budzą naprawdę skrajne odczucia i słuchane osobno także wzbudzają duże emocje. Sztuka ta ostatnio kompletnie nie udała się choćby takim zespołom jak Goldfrapp, czy Stereolab – wrocławski duet zdecydowanie pokazał tutaj klasę i muzyczną dojrzałość.


Trzeba też wspomnieć o tym, że „Konfusion” jest albumem zdecydowanie trudniejszym w odbiorze niż „1958 Breaks”, czy „Sculpture”. Nie ma tutaj pozytywnych brzmień w stylu nagrania „Voice of Reason” – zamiast tego od samego początku jesteśmy przygniatani dość ciężką, mroczną, ale jednocześnie naprawdę intrygującą atmosferą. Nie mam wątpliwości odnośnie tego, że wielu tej płyty nie pokocha tak szybko jak poprzednich dokonań zespołu. Oczywiście nie jest do końca tak, że wszystkie elementy są w stosunku do poprzednich płyt zostały zmienione – pozostał pewien muzyczny klimat, specyfika – tym razem została osiągnięta po prostu całkiem innymi środkami.

Po pierwszych przesłuchaniach najnowszej płyty Skalpela możemy odnieść wrażenie, że kolejne nagrania wcale nie są – tak jak wspomniałem – skrajnymi elementami tej jazzowej układanki. Ten album musi być słuchany w całkowitym skupieniu, najlepiej nocą – dopiero wtedy można w pełni docenić jego ogromne walory i faktyczną indywidualność kolejnych nagrań. Oczywiście nie każdy fan poprzednich dokonań tego zespołu będzie zadowolony. „Konfusion” to album będący dość zdecydowanym i odważnym skrętem Skalpela z oczekiwanej przez wielu do obrania ścieżki – siłą rzeczy musi wzbudzać skrajne reakcje. Zamiast bardziej elektronicznego, przystępnego albumu otrzymaliśmy płytę, która jest jazzowa i znacznie bardziej mroczna. Trzeba też koniecznie wspomnieć o wielkiej pomysłowości dwójki muzyków tworzących Skalpel – cały czas bawią się konwencjami i mimo bardzo licznych inspiracji jazzowych nie dają się zamknąć w jednym stylu muzycznym. Mieszają sample, tną je, składają, dodają rozmaite elementy – wszystko to jest zrobione naprawdę po mistrzowsku i wiele rozwiązań jest tutaj naprawdę godnych uznania je za niebanalne i odkrywcze. Bardzo chwali się też ogromny dystans twórców do własnej muzyki. Słychać to momentami zarówno w samej muzyce, jak i w licznych wywiadach z dwójką tworzącą Skalpel. Widać wyraźnie, że to co robią nie jest pełne nadęcia, mamy tutaj zabawę dźwiękiem dwójki prawdziwych pasjonatów i profesjonalistów – to także wyraźnie słychać.

Prawdę mówiąc ciężko cokolwiek napisać tutaj potencjalnemu odbiorcy – „Konfusion” – co pokazały liczne recenzje – budzi skrajne odczucia. Jedni krytykują ten album za zbyt podobne do siebie nagrania i mniej interesujący klimat – drudzy ripostują i twierdzą, że album jest naprawdę udany i godny zapoznania się z nim. Ja uważam, że zdecydowanie warto dać mu szansę i poznać go jak najlepiej. Celowo uniknąłem tutaj słowa – „przesłuchać”. Jak już wspominałem ten album początkowo może budzić całkiem inne reakcje niż po sporej ilości odtworzeń. Jeśli lubicie muzykę eksperymentalną – a przede wszystkim – niebanalny i pomieszany z dozą elektroniki jazz – powinniście spróbować. Ta płyta pokazuje, że Polacy naprawdę mają się czym „muzycznie pochwalić” przed resztą świata. Pozostaje teraz czekać na kolejne dokonanie dwójki tworzącej Skalpel – mam nadzieję, że kolejny raz wybiorą nieoczekiwaną drogę i pozytywnie mnie zaskoczą.

Autor:Jakub „CYPHER” Pietrusiak 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)