|
Kuba Waczyński
Sportowiec
Natchnienia na napisanie tego tekstu dostałem po przeczytaniu tekstu Michała
Chmielewskiego ,,Michał Chmielewski”. On pisał, że jest zapalonym czytelnikiem
książek. Ja taki nie jestem. Czytam co miesiąc z jedną książkę. Czasem zdarzają
się wyjątki na przykład wtedy, kiedy muszę przeczytać lekturę szkolną. Wszystkie
są z biblioteki i zawsze są to części przygód Tomka Wilmowskiego. Czytam każdą
część, co miesiąc, żeby mieć co później czytać. A powieść typu fantasy, horror,
detektywistyczne, sensacja albo chociaż Paulo Coelho? Na to pytanie przytoczę
dialog między mną, a bibliotekarką:
Ja: Dzień dobry!
Bibliotekarka: Dzień dobry!
Ja: Jest ,,Władca Pierścieni’’?
Bibliotekarka: W tej bibliotece można znaleźć tylko po jednej książce z każdej
części ,,Władcy Pierścieni”, a te akurat są wypożyczone.
Łatwo więc się domyśleć, że Harry'ego Pottera się nie znajdzie, a o „Alchemiku”
już nie wspomnę. Nie jestem pewny, czy są nawet wszystkie części Jeżycjady. No
cóż…I jak tu być entuzjastą książek? „Wszystkie teksty o temacie swoich przygód
z książką były pod jednym względem takie same-autorzy zaczynali czytelnicze
przygody jeszcze w czasach dzieciństwa. ”(cytat z tekstu Michała
Chmielewskiego). Jak byłem małym berbeciem, czytanie książek traktowałem jako
najgorszą karę. Zmieniło się to we mnie w 4 klasie podstawówki. Było to po
przeczytaniu ,,Idy sierpniowej” Musierowiczowej. Wtedy, jak to fajnie napisał
Michał Chmielewski ,,obluzowała się jedna komórka w mózgu, tworząc coś na
kształt mentalnej zmiany”. Wtedy dużo chodziłem do biblioteki. Na dziesięć
wizyt- wypożyczyłem ZERO KSIĄŻEK. Ani jednej. Pytałem, czy są ,,Opowieści z
Narnii”; ,,Harry Potter”, ,,Władca Pierścieni”. Żadnej części nie było. O inne
książki nie pytałem, bo w bibliotece panuje zasada ,,po jakąś książkę, albo
wypad” (teraz już nie ma tej biblioteki). Na kupno książek mnie nie stać. Jakbym
miał kupować po jednej książce miesięcznie, to bym wydał rocznie 360 złotych.
Licząc, że jedna książka będzie kosztować 30 złotych (a miesięcznie idzie
uzbierać 20 złotych). Przecież tekst książki można skopiować do ,,programu
mówiącego” i po sprawie.
 |
|
Zamiast psuć oczy przy czytaniu e-book’ów- po prostu je słucham. Są podobno
audio book’i- książki czytane przez znanych i (nie)lubianych aktorów. Słuchałem
kiedyś tak Krzyżaków. Dałem za to 15złotych w kiosku, lecz o innych tytułach na
płytach nie słyszałem. Do czasu, gdy usłyszałem reklamę tych ,,słuchadeł” w
radiu. Wiem, że czyta je Piotr Fronczewski. Najnowszy Potter był nagrany na 50
płytach(w końcu audio). Nie wiem, ile te ,,słuchadła” kosztują. Fajnie by włożyć
płytę do radia, założyć słuchawki, położyć się wygonie w łóżku i słuchać głosu
człowieka, a nie ,,obrotowego” głosu, prezentowanego we wszystkich syntezatorach
mowy. Ciekawe, ile kosztują? Jeśli 15 złotych-to się opłaca. 30 złotych lub
więcej-lepiej kupić ,,papierową” książkę.
Bardzo znane przez rzesze internetowe są aukcje Allegro. Ja tam nie kupuję i nie
będę sprzedawał. Zapłacę piętnaście złotych za na przykład ,,Władcę Pierścieni”,
a po otwarciu przesyłki widzę komiks o Bolku i Lolku za góra dwa złote. Dziękuje
bardzo. O sprzedawaniu jakieś książki też nie ma mowy. Wygra ktoś aukcję, ja
wyślę temu kolesiowi książkę, a on nie odbierze tej przesyłki i ja będę musiał
zapłacić koszt przesyłki-nie jestem idiotą. Wole kupować w Merlinie, lub w innej
księgarni internetowej, lecz tam wady też są. Jakie? A no takie, że zakup opłaca
się tylko wtedy, kiedy wydasz 150 złotych. (taka kwota jest w Merlinie) - wtedy
odliczają koszt przesyłki. Inaczej lepiej nie kupować. Kiedyś zamawiałem w
sklepie internetowym dwie gry. Myślałem, że przyślą mi je w jednej paczce, ale
przysłali mi w dwóch. Nic nie zaoszczędziłem. Książki z Merlina zamawiam raz na
rok. Tylko jakieś lepsze, które wypada mieć na półce, na przykład „Władcę
Pierścieni” lub jakąś powieść Stephena Kinga-jednym słowem bestsellery.
Poruszyłem w tym tekście wiele zagadnień, a miałem napisać coś podobnego, co
napisał Michał Chmielewski w dziewiątym numerze AMK. Strasznie długi jest ten
tekst (w zeszycie zajął mi sześć kartek) Mam nadzieje, że was strasznie nie
zanudziłem.
|