Październik 2006      


|:  VARIA  :|

RE: Pieprząc słowo pisane
Adam "Iselor" Wojciechowski
 

Początkowo miałem wysłać dwa teksty: pierwszy o moich początkach z literaturą, a drugi o tym co myślę o stanie czytelnictwa i literatury w Polsce. Fakt, temat oklepany, ale zauważyłem że wciąż "na topie" :). Jednak po przeczytaniu "Pieprząc słowo pisane" Dusqmada stwierdziłem, że lepiej będzie połączyć to w jedną całość, przy okazji odpowiadając na tekst kolegi. Nie żebym ogólnie się nie zgadzał, jest jednak kilka "ale"...

Zacznijmy od początku. Czytałem książki chyba jeszcze zanim poszedłem do przedszkola, moją pierwszą był "Plastusiowy Pamiętnik" Marii Kownackiej. Przeczytałem tą książkę chyba z cztery razy i mam do niej duży sentyment. Troszkę później były baśnie Andersena oraz (wtedy wyżej przeze mnie cenione) niektóre z "Baśni Tysiąca i Jednej Nocy" w wydaniu dla dzieci ("Lampa Alladyna", "Podróże Sindbada Żeglarza" itp.). W pewnym momencie moje zainteresowanie książkami przygodowymi, baśniami etc. zmalało, zacząłem się interesować zwierzętami, zarówno tymi współczesnymi jak i dinozaurami co zaowocowało posiadaną przeze mnie do dziś sporą kolekcją książek o tej tematyce (i- co za tym idzie - dosyć sporą wiedzą, którą ku mej radości mogłem wykorzystać na lekcjach). Nie pamiętam kiedy przeczytałem "Przygody Mikołajka" (nawet nie wiem czy tytuł jest dobry, bo książki już nie mam), ale było to gdzieś w "okolicy" 3 klasy podstawówki. Później książki zniknęły z mojego życia. Zacząłem grać na komputerze, poza lekturami (z których najmilej - jeśli chodzi o szkołę podstawową - wspominam "Chłopców z placu broni" oraz "Szatana z siódmej klasy") nic nie czytałem. Tak do piątej klasy . I w piątej klasie, prawie że przypadkiem w moje ręce wpadł "Władca Pierścieni" Tolkiena. Zakochałem się w tej książce i książki zacząłem czytać prawie hurtowo:) Ta sytuacja trwa do dnia dzisiejszego. W mojej kolekcji znajduje się 100 (słownie sto) książek. Dla jednych to baaaardzo dużo, inni mają w domu biblioteczkę składającą się z tysiąca tytułów i moja nie robi na nich wrażenia. Ale ja tam ze swojej jestem dumny. O moich gustach literackich będę pisał za chwileczkę odpowiadając na wybrane fragmenty tekstu Dusqmada.

Dusqmad: "(...) moje zdanie na temat książek ledwie sporadycznie uzyskuje akceptację w dobie komputerów, tępego obrazu społeczeństwa narzucanego przez media i wpływu ojca Rydzyka na politykę. Lubię mieć indywidualne poglądy, każdy lubi. Nie ma wielu bardziej cieszących rzeczy, niż pokazanie środkowego palca tym, którzy ubóstwiają daną kapelę, film, aktorkę. Nie powiem, książkę, o tym nie bardzo jest z kim podyskutować."

Tu się zgodzę. Kiedy poszedłem do nowej szkoły (liceum) na pytanie polonistki kto czyta książki dla przyjemności ręce podniosły dwie osoby + ja. O książkach więc w klasie mowy być nie mogło, a lektur znaczna część osób nie czytała. Tzn. czytali opracowania albo w ogóle. Co do znajomych spoza szkoły, nie jest tak źle, większość czyta, ale nie w jakichś większych ilościach (jedna na miesiąc tak średnio, ale dobre i to).

Dusqmad: "Nie jest trudno znaleźć instytucję odpowiedzialną za ten wizerunek, więc bez będącego tu zupełnie nie na miejscu odkrywczego entuzjazmu napomknę o szkole. To ona sprawia, że myśląc o książce przeciętny młody człowiek dostaje odruchów wymiotnych. Już w wieku gimnazjalnym zaczynamy być faszerowani Mickiewiczami, Żeromskimi, Sofoklesami, czy innymi Słowackimi i Prusami oraz ich dziełami, które wciągają tak ostro jak sześćdziesięcioletnia staruszka."

Jestem za, a nawet przeciw. Co do Mickiewicza to uważam "Dziady" za jedno z największych arcydzieł polskiej literatury, ale odkryłem to dopiero wówczas, gdy czytałem książkę po raz drugi w ramach przygotowań do matury. Podobne zdanie mam o "Panu Tadeuszu", ale przerabianie tej książki w gimnazjum czy nawet w liceum jest jakąś pomyłką. To książka zbyt złożona aby wciągnęła przeciętnego nastolatka. Nawet jeśli już ją przeczyta, nic z niej nie wyniesie. To utwór przeznaczony dla dojrzałego, obeznanego z literaturą czytelnika. Zgodzę się z przykładami Żeromskiego jak i Słowackiego bo większość ich utworów nudzi jak cholera. Sofokles jednak nie pisał nic na tyle długiego ani trudnego w odbiorze, czego nie mógłby zrozumieć co bardziej tępy członek osiedlowej bandy dresów. Nieznajomość "Króla Edypa i "Antygony" uważam za brak kultury. No i znajomość tych dwóch tekstów pomogła w tym roku wielu maturzystom (także mi). Chciałbym wiedzieć co masz do Prusa? Co prawda (przyznaję bez bicia) z jego dzieł czytałem tylko "Lalkę", ale chyba nie jest on tak złym pisarzyną skoro zarówno ja, jak i moi nieczytający nic koledzy z klasy uznaliśmy "Lalkę" za jedną z najciekawszych lektur szkolnych! Co mnie dziwi i zarazem cieszy, bo "Lalka" to jedna z najdłuższych lektur w szkole średniej.

Dusqmad: "Co z tego, że w międzyczasie, jako przerywnik, dojdzie taki „Hobbit” – czy ktoś łudzi się, że po przejściu z romantyzmem, tragedią i marnymi kilkustronnymi nowelami ma się jeszcze ochotę na kolejną ryzykowną próbę obcowania z narzuconą nam powieścią? – niemiłosiernie wątpliwe."

Od kiedy to „Hobbit” jest w spisie lektur? Ja tam tego w gimnazjum nie miałem. I jestem stanowczo PRZECIWNY obecności literatury fantasy w spisie lektur! Dlaczego? Ponieważ straci ona wtedy posmak tej... unikalności. Stanie się czymś powszechnym i o zgrozo! nudnym. Literatura fantasy jest dla wybrańców. Powinno się ją odkrywać samemu, bez pomocy szkoły.

Dusqmad: "Moja propozycją jest reforma - nowy, przemyślany spis lektur skierowany do szkół podstawowych i gimnazjów. Trzeba zastąpić "Syzyfowe prace", "Dziady" i wszystko w tym guście czymś sprawdzonym, co sprawia, że nawet ci, którzy na co dzień jadą na jedynkach i dwójkach wezmą się za daną pozycję bez żadnych uprzedzeń. Proponuję przykładowo "Harry’ego Pottera", "Władcę Pierścieni", "Artemisa Fowla", bo są to bez dwóch zdań powieści, za które tacy książkowi abstynenci potrafili się wziąć."


 



I znów: jestem za a nawet przeciw. O "Dziadach" już pisałem, w przypadku "Syzyfowych Prac" zgadzam się zupełnie. "Harry’ego Pottera" w spisie lektur widzieć nie chcę. Nie dlatego że to książka fantasy - bo nie zasługuje ona na tak zaszczytne miano. Nie widzę w tej książce nic niezwykłego, zastanawiam się co w niej ludzie widzą? Fakt - przeczytałem "tylko" pierwsze cztery tomy, ale właśnie po to by zobaczyć czemu ludzie to czytają. I nic nie wymyśliłem... Książki o Potterze są puste, dobrze się czyta, ale po skończonej lekturze pozostaje uczucie....właśnie pustki :) Mają banalnie prostą fabułę, czasem wręcz epatują nielogicznością, w dodatku nie wnoszą do żadnego gatunku nic nowego. O ich wartościach natury... hmm... moralnej lepiej nie mówić (nieważne czyś dobry czy zły, bo dobro i zło tak naprawdę nie istnieją, tłucz wszystkich po ryjach, łam zasady, bo ty jesteś poza dobrem i złem, poza wymiarem sprawiedliwości, jesteś nadczłowiekiem - tak wygląda moralność i zachowanie pana Pottera i wartości wpajane przez panią Rowling młodym dzieciom - od razu zastrzegam że ja nie jestem fanatykiem religijnym, nie należę do LPR - u ani innej Młodzieży Wszechpolskiej; po prostu dostrzegam to czego inni widzieć w tej książce nie chcą). O "Artemisie Fowl" wypowiadać się nie będę, bo nie znam. Co do "Władcy..." to: po pierwsze pisałem już o mojej opinii zamieszczenia literatury fantasy w spisie lektur, a po drugie: to książka nie tylko mimo wszystko dosyć złożona ale i długa. Dla większości ZBYT długa...

Dusqmad: "A co z książkami, które obowiązywały dotychczas? Moją propozycją jest upchnąć je do licealnego repertuaru. Przynajmniej wszyscy pieprzyć będą nie słowo pisane, lecz ograniczą się do samych lektur - to oznacza już duży postęp. Zresztą psu na buty obowiązujący obecnie w takim gimnazjum spis lektur."

To ja już jednak wolę pozostawienie wszystkiego takim jakim jest teraz. Dusqmad powoływał się tylko na książki z gimnazjum, mam więc powody by twierdzić że właśnie skończył ów przybytek rozkoszy :P Jeśli się mylę to przepraszam. Ja tam właśnie skończyłem LO i o lekturach w tymże mogę się wypowiedzieć. Są one o wiele ciekawsze od tego co dostajemy w gimnazjum. "Zbrodnia i Kara" Dostojewskiego to dzieło wybitne, jak ktoś się nie zgadza niech idzie do diabłów! Na mojej półce zajmuje zaszczytne miejsce, większość klasy na książkę nie marudziła mimo sporej długości. O "Lalce" Prusa już się wypowiadałem i ta lektura także jest w mojej biblioteczce i prezentuje się bardzo ładnie:) I znów: brak narzekań ze strony większości klasy. W liceum lekturą obowiązkową jest także "Potop". Długie to, ale mnie wciągnęło jak cholera! I zauważyłem że Sienkiewicza (mój ulubiony pisarz polski z tych niepiszących fantasy) wysoko cenią sobie osobnicy płci męskiej, nie lubią zaś dziewczyny. Książka mimo ogromnej długości spodobała się klasie i przerobiliśmy ją szybko. "Potop" również stoi u mnie na półeczce. Fakt zdarzają się książki nudnawe, które, jak sam zauważyłeś, są dla koneserów. I ja chyba stałem się takim koneserem, co nie pozwala mi na całkowicie obiektywną opinię. Nie oznacza to jednak że klękałem przed "Granicą" Nałkowskiej czy "Nad Niemnem" Orzeszkowej (o ile jednak "Nad Niemnem" da się przeczytać pomijając opisy i dużo z niej zrozumieć, o tyle "Granica" to książka nudna do... granic niemożliwości). A cóż znajduje się u mnie na półce? Z tzw. klasyki literatury to oprócz ww. "Potopu", "Lalki" i "Zbrodni i Kary" posiadam także: "Hamleta", "Romea i Julię" oraz "Makbeta" Szekspira (osobiście bardzo lubię Szekspira, a wy drodzy gimnazjaliści przygotujcie się, bo "Makbet" będzie waszą lekturą obowiązkową). Co do Sienkiewicza to mam "Krzyżaków" (zawsze bardzo pozytywnie wyrażałem się o tej książce) oraz "W Kręgu Trylogii: Niewola Tatarska, Na Polu Chwały, Zagłoba Swatem" - zbiór trzech noweli i szkoda że nie ma go w spisie lektur. Bardzo żałuję braku "20 000 mil podmorskiej żeglugi" Juliusza Verne'a w spisie lektur, a jest to dzieło wybitne i jestem bardzo zadowolony z faktu posiadania go. Teraz czas na "Kobietę trzydziestoletnią" Balzaka. Chociaż fajnie jest pochwalić się tą książką przed znajomymi (ładnie się prezentuje a i sam tytuł obecnie trudny do zdobycia) jest to książka przeznaczona mimo wszystko głównie dla kobiet. Fakt, gdy nie miałem co czytać wchłonąłem i ją, ale nie pozostała ona w mojej pamięci na długo. Z lektur nadobowiązkowych posiadam dwa arcydzieła: "Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa oraz "Proces" Kafki. Dwie wybitne książki, niezwykle trudne w odbiorze, o różnych możliwościach interpretacji (to się tyczy zwłaszcza "Procesu") i wbrew pierwszemu wrażeniu, mające ze sobą wiele wspólnego jeśli chodzi o tematykę. Do niedawna posiadałem (w całości) też "Fausta" Goethego (w liceum jest omawiany zazwyczaj we fragmentach), ale nie podobało mi się wydanie, więc go sprzedałem - teraz szukam ładnego wydania w twardej oprawie. No a tak przy okazji to świetna książka:). Obok tych książek na półeczce mam też dwa dialogi Platona pt. "Timaios" i "Kritias". To są te słynne dialogi o Atlantydzie. Ale nudne to jak cholera i trudne w odbiorze.
Jako że moja przygoda z książkami zaczęła się od fantastyki, z tego gatunku książek mam najwięcej i wciąż zaopatruje się w nowe tytuły. Ale tu już streszczę. Moimi ulubionymi autorami są (kolejność losowa - w nawiasach podaję najważniejsze dzieła): Tolkien, Ursula K. Le Guin (Cykl "Ziemiomorze" - pierwszy tom: "Czarnoksiężnik z Archipelagu"), Jacek Piekara ("Sługa Boży", "Młot na Czarownice", Miecz Aniołów"," Arivald z Wybrzeża"), Terry Goodkind ("Pierwsze Prawo Magii"), Fred Saberhagen ("Pierwsza Księga Mieczy"), Andre Norton ("Świat Czarownic"), Frank Herbert ("Diuna"), Roger Zelazny ("Kroniki Amberu" - tom pierwszy: "Dziewięciu Książąt Amberu") oraz R.A. Salvatore ("Trylogia Mrocznego Elfa"). Posiadam także książki Leibera, Furrey, Knaaka, Golden (genialny "Wampir z Mgieł") trzy książki ze świata Dragonlance i 33 ze świata Forgotten Realms (w tym wszystkie 21 autorstwa Salvatore'a) i coś tam jeszcze. Spoza fantastyki, oprócz tego co wymieniłem przy okazji lektur to nic nie jest jakoś specjalnie warte uwagi, za wyjątkiem "Imienia Róży" Umberto Eco.

A teraz do Dusqmada: twój artykuł jest naprawdę dobry i zgadzam się niemal ze wszystkim co napisałeś, a z tym z czym się nie zgadzam, to już wiesz :) Jeśli jednak Ty lub ktoś z Czytelników ma odmienne zdanie niż ja, to zapraszam do polemiki :)

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!