|
RE: Pieprząc słowo
pisane
Adam "Iselor" Wojciechowski
Początkowo miałem wysłać dwa teksty:
pierwszy o moich początkach z literaturą, a drugi o tym co myślę o stanie
czytelnictwa i literatury w Polsce. Fakt, temat oklepany, ale zauważyłem że
wciąż "na topie" :). Jednak po przeczytaniu "Pieprząc słowo pisane" Dusqmada
stwierdziłem, że lepiej będzie połączyć to w jedną całość, przy okazji
odpowiadając na tekst kolegi. Nie żebym ogólnie się nie zgadzał, jest jednak
kilka "ale"...
Zacznijmy od początku. Czytałem książki chyba jeszcze zanim poszedłem do
przedszkola, moją pierwszą był "Plastusiowy Pamiętnik" Marii Kownackiej.
Przeczytałem tą książkę chyba z cztery razy i mam do niej duży sentyment.
Troszkę później były baśnie Andersena oraz (wtedy wyżej przeze mnie cenione)
niektóre z "Baśni Tysiąca i Jednej Nocy" w wydaniu dla dzieci ("Lampa Alladyna",
"Podróże Sindbada Żeglarza" itp.). W pewnym momencie moje zainteresowanie
książkami przygodowymi, baśniami etc. zmalało, zacząłem się interesować
zwierzętami, zarówno tymi współczesnymi jak i dinozaurami co zaowocowało
posiadaną przeze mnie do dziś sporą kolekcją książek o tej tematyce (i- co za
tym idzie - dosyć sporą wiedzą, którą ku mej radości mogłem wykorzystać na
lekcjach). Nie pamiętam kiedy przeczytałem "Przygody Mikołajka" (nawet nie wiem
czy tytuł jest dobry, bo książki już nie mam), ale było to gdzieś w "okolicy" 3
klasy podstawówki. Później książki zniknęły z mojego życia. Zacząłem grać na
komputerze, poza lekturami (z których najmilej - jeśli chodzi o szkołę
podstawową - wspominam "Chłopców z placu broni" oraz "Szatana z siódmej klasy")
nic nie czytałem. Tak do piątej klasy . I w piątej klasie, prawie że przypadkiem
w moje ręce wpadł "Władca Pierścieni" Tolkiena. Zakochałem się w tej książce i
książki zacząłem czytać prawie hurtowo:) Ta sytuacja trwa do dnia dzisiejszego.
W mojej kolekcji znajduje się 100 (słownie sto) książek. Dla jednych to
baaaardzo dużo, inni mają w domu biblioteczkę składającą się z tysiąca tytułów i
moja nie robi na nich wrażenia. Ale ja tam ze swojej jestem dumny. O moich
gustach literackich będę pisał za chwileczkę odpowiadając na wybrane fragmenty
tekstu Dusqmada.
Dusqmad: "(...) moje zdanie na temat książek ledwie sporadycznie
uzyskuje akceptację w dobie komputerów, tępego obrazu społeczeństwa narzucanego
przez media i wpływu ojca Rydzyka na politykę. Lubię mieć indywidualne poglądy,
każdy lubi. Nie ma wielu bardziej cieszących rzeczy, niż pokazanie środkowego
palca tym, którzy ubóstwiają daną kapelę, film, aktorkę. Nie powiem, książkę, o
tym nie bardzo jest z kim podyskutować."
Tu się zgodzę. Kiedy poszedłem do nowej szkoły (liceum) na pytanie polonistki
kto czyta książki dla przyjemności ręce podniosły dwie osoby + ja. O książkach
więc w klasie mowy być nie mogło, a lektur znaczna część osób nie czytała. Tzn.
czytali opracowania albo w ogóle. Co do znajomych spoza szkoły, nie jest tak
źle, większość czyta, ale nie w jakichś większych ilościach (jedna na miesiąc
tak średnio, ale dobre i to).
Dusqmad: "Nie jest trudno znaleźć instytucję odpowiedzialną za ten
wizerunek, więc bez będącego tu zupełnie nie na miejscu odkrywczego entuzjazmu
napomknę o szkole. To ona sprawia, że myśląc o książce przeciętny młody człowiek
dostaje odruchów wymiotnych. Już w wieku gimnazjalnym zaczynamy być faszerowani
Mickiewiczami, Żeromskimi, Sofoklesami, czy innymi Słowackimi i Prusami oraz ich
dziełami, które wciągają tak ostro jak sześćdziesięcioletnia staruszka."
Jestem za, a nawet przeciw. Co do Mickiewicza to uważam "Dziady" za jedno z
największych arcydzieł polskiej literatury, ale odkryłem to dopiero wówczas, gdy
czytałem książkę po raz drugi w ramach przygotowań do matury. Podobne zdanie mam
o "Panu Tadeuszu", ale przerabianie tej książki w gimnazjum czy nawet w liceum
jest jakąś pomyłką. To książka zbyt złożona aby wciągnęła przeciętnego
nastolatka. Nawet jeśli już ją przeczyta, nic z niej nie wyniesie. To utwór
przeznaczony dla dojrzałego, obeznanego z literaturą czytelnika. Zgodzę się z
przykładami Żeromskiego jak i Słowackiego bo większość ich utworów nudzi jak
cholera. Sofokles jednak nie pisał nic na tyle długiego ani trudnego w odbiorze,
czego nie mógłby zrozumieć co bardziej tępy członek osiedlowej bandy dresów.
Nieznajomość "Króla Edypa i "Antygony" uważam za brak kultury. No i znajomość
tych dwóch tekstów pomogła w tym roku wielu maturzystom (także mi). Chciałbym
wiedzieć co masz do Prusa? Co prawda (przyznaję bez bicia) z jego dzieł czytałem
tylko "Lalkę", ale chyba nie jest on tak złym pisarzyną skoro zarówno ja, jak i
moi nieczytający nic koledzy z klasy uznaliśmy "Lalkę" za jedną z najciekawszych
lektur szkolnych! Co mnie dziwi i zarazem cieszy, bo "Lalka" to jedna z
najdłuższych lektur w szkole średniej.
Dusqmad: "Co z tego, że w międzyczasie, jako przerywnik, dojdzie taki
„Hobbit” – czy ktoś łudzi się, że po przejściu z romantyzmem, tragedią i marnymi
kilkustronnymi nowelami ma się jeszcze ochotę na kolejną ryzykowną próbę
obcowania z narzuconą nam powieścią? – niemiłosiernie wątpliwe."
Od kiedy to „Hobbit” jest w spisie lektur? Ja tam tego w gimnazjum nie miałem. I
jestem stanowczo PRZECIWNY obecności literatury fantasy w spisie lektur!
Dlaczego? Ponieważ straci ona wtedy posmak tej... unikalności. Stanie się czymś
powszechnym i o zgrozo! nudnym. Literatura fantasy jest dla wybrańców. Powinno
się ją odkrywać samemu, bez pomocy szkoły.
Dusqmad: "Moja propozycją jest reforma - nowy, przemyślany spis lektur
skierowany do szkół podstawowych i gimnazjów. Trzeba zastąpić "Syzyfowe prace",
"Dziady" i wszystko w tym guście czymś sprawdzonym, co sprawia, że nawet ci,
którzy na co dzień jadą na jedynkach i dwójkach wezmą się za daną pozycję bez
żadnych uprzedzeń. Proponuję przykładowo "Harry’ego Pottera", "Władcę
Pierścieni", "Artemisa Fowla", bo są to bez dwóch zdań powieści, za które tacy
książkowi abstynenci potrafili się wziąć."
|
|
I znów: jestem za a nawet przeciw. O "Dziadach" już pisałem, w przypadku
"Syzyfowych Prac" zgadzam się zupełnie. "Harry’ego Pottera" w spisie lektur
widzieć nie chcę. Nie dlatego że to książka fantasy - bo nie zasługuje ona na
tak zaszczytne miano. Nie widzę w tej książce nic niezwykłego, zastanawiam się
co w niej ludzie widzą? Fakt - przeczytałem "tylko" pierwsze cztery tomy, ale
właśnie po to by zobaczyć czemu ludzie to czytają. I nic nie wymyśliłem...
Książki o Potterze są puste, dobrze się czyta, ale po skończonej lekturze
pozostaje uczucie....właśnie pustki :) Mają banalnie prostą fabułę, czasem wręcz
epatują nielogicznością, w dodatku nie wnoszą do żadnego gatunku nic nowego. O
ich wartościach natury... hmm... moralnej lepiej nie mówić (nieważne czyś dobry
czy zły, bo dobro i zło tak naprawdę nie istnieją, tłucz wszystkich po ryjach,
łam zasady, bo ty jesteś poza dobrem i złem, poza wymiarem sprawiedliwości,
jesteś nadczłowiekiem - tak wygląda moralność i zachowanie pana Pottera i
wartości wpajane przez panią Rowling młodym dzieciom - od razu zastrzegam że ja
nie jestem fanatykiem religijnym, nie należę do LPR - u ani innej Młodzieży
Wszechpolskiej; po prostu dostrzegam to czego inni widzieć w tej książce nie
chcą). O "Artemisie Fowl" wypowiadać się nie będę, bo nie znam. Co do
"Władcy..." to: po pierwsze pisałem już o mojej opinii zamieszczenia literatury
fantasy w spisie lektur, a po drugie: to książka nie tylko mimo wszystko dosyć
złożona ale i długa. Dla większości ZBYT długa...
Dusqmad: "A co z książkami, które obowiązywały dotychczas? Moją
propozycją jest upchnąć je do licealnego repertuaru. Przynajmniej wszyscy
pieprzyć będą nie słowo pisane, lecz ograniczą się do samych lektur - to oznacza
już duży postęp. Zresztą psu na buty obowiązujący obecnie w takim gimnazjum spis
lektur."
To ja już jednak wolę pozostawienie wszystkiego takim jakim jest teraz. Dusqmad
powoływał się tylko na książki z gimnazjum, mam więc powody by twierdzić że
właśnie skończył ów przybytek rozkoszy :P Jeśli się mylę to przepraszam. Ja tam
właśnie skończyłem LO i o lekturach w tymże mogę się wypowiedzieć. Są one o
wiele ciekawsze od tego co dostajemy w gimnazjum. "Zbrodnia i Kara"
Dostojewskiego to dzieło wybitne, jak ktoś się nie zgadza niech idzie do
diabłów! Na mojej półce zajmuje zaszczytne miejsce, większość klasy na książkę
nie marudziła mimo sporej długości. O "Lalce" Prusa już się wypowiadałem i ta
lektura także jest w mojej biblioteczce i prezentuje się bardzo ładnie:) I znów:
brak narzekań ze strony większości klasy. W liceum lekturą obowiązkową jest
także "Potop". Długie to, ale mnie wciągnęło jak cholera! I zauważyłem że
Sienkiewicza (mój ulubiony pisarz polski z tych niepiszących fantasy) wysoko
cenią sobie osobnicy płci męskiej, nie lubią zaś dziewczyny. Książka mimo
ogromnej długości spodobała się klasie i przerobiliśmy ją szybko. "Potop"
również stoi u mnie na półeczce. Fakt zdarzają się książki nudnawe, które, jak
sam zauważyłeś, są dla koneserów. I ja chyba stałem się takim koneserem, co nie
pozwala mi na całkowicie obiektywną opinię. Nie oznacza to jednak że klękałem
przed "Granicą" Nałkowskiej czy "Nad Niemnem" Orzeszkowej (o ile jednak "Nad
Niemnem" da się przeczytać pomijając opisy i dużo z niej zrozumieć, o tyle
"Granica" to książka nudna do... granic niemożliwości). A cóż znajduje się u
mnie na półce? Z tzw. klasyki literatury to oprócz ww. "Potopu", "Lalki" i
"Zbrodni i Kary" posiadam także: "Hamleta", "Romea i Julię" oraz "Makbeta"
Szekspira (osobiście bardzo lubię Szekspira, a wy drodzy gimnazjaliści
przygotujcie się, bo "Makbet" będzie waszą lekturą obowiązkową). Co do
Sienkiewicza to mam "Krzyżaków" (zawsze bardzo pozytywnie wyrażałem się o tej
książce) oraz "W Kręgu Trylogii: Niewola Tatarska, Na Polu Chwały, Zagłoba
Swatem" - zbiór trzech noweli i szkoda że nie ma go w spisie lektur. Bardzo
żałuję braku "20 000 mil podmorskiej żeglugi" Juliusza Verne'a w spisie lektur,
a jest to dzieło wybitne i jestem bardzo zadowolony z faktu posiadania go. Teraz
czas na "Kobietę trzydziestoletnią" Balzaka. Chociaż fajnie jest pochwalić się
tą książką przed znajomymi (ładnie się prezentuje a i sam tytuł obecnie trudny
do zdobycia) jest to książka przeznaczona mimo wszystko głównie dla kobiet.
Fakt, gdy nie miałem co czytać wchłonąłem i ją, ale nie pozostała ona w mojej
pamięci na długo. Z lektur nadobowiązkowych posiadam dwa arcydzieła: "Mistrza i
Małgorzatę" Bułhakowa oraz "Proces" Kafki. Dwie wybitne książki, niezwykle
trudne w odbiorze, o różnych możliwościach interpretacji (to się tyczy zwłaszcza
"Procesu") i wbrew pierwszemu wrażeniu, mające ze sobą wiele wspólnego jeśli
chodzi o tematykę. Do niedawna posiadałem (w całości) też "Fausta" Goethego (w
liceum jest omawiany zazwyczaj we fragmentach), ale nie podobało mi się wydanie,
więc go sprzedałem - teraz szukam ładnego wydania w twardej oprawie. No a tak
przy okazji to świetna książka:). Obok tych książek na półeczce mam też dwa
dialogi Platona pt. "Timaios" i "Kritias". To są te słynne dialogi o
Atlantydzie. Ale nudne to jak cholera i trudne w odbiorze.
Jako że moja przygoda z książkami zaczęła się od fantastyki, z tego gatunku
książek mam najwięcej i wciąż zaopatruje się w nowe tytuły. Ale tu już
streszczę. Moimi ulubionymi autorami są (kolejność losowa - w nawiasach podaję
najważniejsze dzieła): Tolkien, Ursula K. Le Guin (Cykl "Ziemiomorze" - pierwszy
tom: "Czarnoksiężnik z Archipelagu"), Jacek Piekara ("Sługa Boży", "Młot na
Czarownice", Miecz Aniołów"," Arivald z Wybrzeża"), Terry Goodkind ("Pierwsze
Prawo Magii"), Fred Saberhagen ("Pierwsza Księga Mieczy"), Andre Norton ("Świat
Czarownic"), Frank Herbert ("Diuna"), Roger Zelazny ("Kroniki Amberu" - tom
pierwszy: "Dziewięciu Książąt Amberu") oraz R.A. Salvatore ("Trylogia Mrocznego
Elfa"). Posiadam także książki Leibera, Furrey, Knaaka, Golden (genialny "Wampir
z Mgieł") trzy książki ze świata Dragonlance i 33 ze świata Forgotten Realms (w
tym wszystkie 21 autorstwa Salvatore'a) i coś tam jeszcze. Spoza fantastyki,
oprócz tego co wymieniłem przy okazji lektur to nic nie jest jakoś specjalnie
warte uwagi, za wyjątkiem "Imienia Róży" Umberto Eco.
A teraz do Dusqmada: twój artykuł jest naprawdę dobry i zgadzam się niemal ze
wszystkim co napisałeś, a z tym z czym się nie zgadzam, to już wiesz :) Jeśli
jednak Ty lub ktoś z Czytelników ma odmienne zdanie niż ja, to zapraszam do
polemiki :)
|