|
Margaret Weis, Tracy Hickman - Smoki
jesiennego zmierzchu
Rubenos
Panie Weis i Hickman dały poznać się światu pisząc
znakomite książki osadzone w świecie Dragonlance. Opisywany przeze mnie utwór
otwiera czterotomowy cykl kronik, które mają renomę jednego z najlepszych cyklów
osadzonych w tymże uniwersum. Nie bezpodstawnie.
Oto starzy przyjaciele po pięciu latach rozłąki spotykają się ponownie w
niewielkiej osadzie Solace, miejscu, które mogą nazwać domem, spotykają się gdyż
przyrzekli to sobie, zresztą nie bez powodu . Nie wszystko jest jednak tak jakby
sobie tego życzyli. W niewielkiej osadzie władzę przejęli kapłani nowych bogów,
za straż mając hobgobliny terroryzujące tutejszą ludność. Przez te pięć lat
wiele zmian zaszło również w bohaterach, jednak nie wszystkie na lepsze… Jedna
osoba nie dotrzymała przysięgi. W gospodzie bohaterowie spotykają parę
barbarzyńców. Kobieta ma w posiadaniu pewną laskę, nad którą niezwykłe, wręcz
chorobliwe zainteresowanie wykazują nowe władze osady. Bohaterowie w wyniku
pewnych wydarzeń, wraz z nowymi barbarzyńskimi towarzyszami muszą uciekać z
miasteczka…
Sama fabuła jest bardzo ciekawa, jednakże tak na dobre to wciągnęła mnie ona
dopiero w połowie książki, gdy zaczęła być bardziej nieprzewidywalna. Znakomity
jest wątek zdrady , gdzie autorki stopniowo wprowadzają czytelnika w coraz
większą niepewność, dodając co chwila nowe wątpliwości. Odpowiedź jest niby
oczywista, ale im dłużej czytamy, tym bardziej zastanawiamy się, czy to na pewno
ta osoba. Po prostu świetne.
Jeśli o styl pisania chodzi, to autorki posługują się prostym językiem, stosują
jednak dokładne opisy, czy to w przedstawianiu terenu, czy opisach uczuć i zmian
zachodzących pod ich wpływem na postaciach. Podobają mi się bardzo dialogi,
dobrze je się czyta, nie raz potrafią rozśmieszyć.
|
|
|
|
|
Dragons of Autumn Twilight |
|
|
fantasy |
|
| |
|
|
 |
|
|
Niewątpliwym atutem powieści są jej bohaterowie. Mogę wręcz stwierdzić, że
nasze drogie pisarki osiągnęły małe mistrzostwo w kreowaniu postaci. Są one
nietuzinkowe, mają własny system wartości i cele, które nimi kierują; nieraz
przeżywają rozterki wewnętrzne. Poza tym cechuje je humor. Na specjalne
wyróżnienie zasługuje tutaj zdziadziały czarodziej... nazwa mówi sama za siebie.
Ciekawa historia, interesujący styl pisma, nietuzinkowi bohaterowie, ponadto
nieraz niezła dawka humoru. Czegóż chcieć więcej? Chciałoby się zakrzyknąć.
Książka jest naprawdę dobra i może zapewnić kawał porządnej rozrywki. Nawet się
nie zorientujesz, kiedy te 600 stron minie… Gorąco polecam.
|
|