Październik 2006      


|:  RECENZJA  :|

Andrzej Ziemiański  - Bomba Heisenberga
HODLUM

Janowiec, mała miejscowość w powiecie Puławskim. Dnia 14.06.2006 r. skończyłem czytać opowiadanie „Bomba Heisenberga”. A oto raport z wrażeń doznanych po wchłonięciu kolejnej śmiesznej opowieści Ziemiańskiego.

Króciutkie opowiadanko co najwyżej na jedną przerwę obiadową w szkole. Fabuła jest równie pokręcona jak uzwojenie w zasilaczu od mojego Sagema. Z początkiem opowiadania widzimy i słyszymy zmysłami Wiśniowieckiego, żołnierza wojska polskiego, któremu przypadła zaszczytna zasługa obsługi... latryny. Tak nazywali swoje działko, takie tyci-tyci 300 milimetrów. A to dlatego, że „Obecność siedmiu wiecznie spoconych mężczyzn i nieśmiertelnego środka odkażającego (produkowanego chyba z ekstraktu psiego gówna) sprawiały, że w środku można było wytrzymać, nie wymiotując, tylko po długim treningu.”. Prawda, że zabawne? Mi się ten kawałek bardzo podoba... Później następują tak nieistotne rzeczy jak handel ludzkimi uszami i atak na Polskie stanowiska, co ciekawsze atakują nas amerykanie wraz z Wietnamczykami, a My wzywamy... Niemców. Oczywiście wszystko zgodne z realiami historycznymi. Po przeczytaniu BH miałem doskonały humor. Najśmieszniejszy dowcip udał się jednak Ziemiańskiemu z gramofonem... Oto on „Sranie... – Wiśniowiecki wziął z lodówki puszkę z kwasem chlebowym. „Jeśli wyślesz nam trzy kapsle, weźmiesz udział w promocji najnowszych gramofonów!””.

Zaraz potem okazuję się, że to wszystko było snem. Bohater opowiada jak to bierze udział w eksperymencie polegającym na, otóż to, uprzyjemnianiu snów. Umawia się na kolejną sesję podczas, której ma testować nowy model snu.

Mandżukuo, willa syna zabójcy Bismarcka (Bismarck 1815- 1898 przed chwilą strzelał do F-16 z 300 milimetrowego działka, Tja...). Wiśniowiecki spotyka się tam z Albertem Einsteinem, czołowym naukowcem Polskim, który pracuje nad bombą atomową (zaiste). Ale to nie wszystko, żeby było śmieszniej nasz bohater musi ożenić się z Córką hitlera (Wybaczcie, z dużej litery napisać nie mogę ), Moniką. Następnie toczy się rozmowa na temat bomby Heisenberga (atomowej) w której dowiadujemy się, że tak naprawdę nigdy nie braliśmy udziału w żadnym eksperymencie naukowym. Ba, co więcej Wiśniowiecki jest uświadamiany, że to co mu się śniło czyli to, że jest uczestnikiem badania snów było tylko i wyłącznie snem a teraz rozmowę toczy normalną... Na jawie czyli.

  Bomba Heisenberga
  science fiction
 

 

Opowiadanie z pewnością jest zabawne oraz ciekawe aż do ostatniego wersa. Ziemiański musi być nielada inteligentem ażeby mógł wykreować tak zawiły świat, oraz wszystko zrobić sprawnie i poprawnie. Wiśniowiecki, głównodowodzący „Pierwszego Klozetu Rzeczypospolitej” jest, na pierwszy rzut oka, zwykłym człowiekiem. Ale oczywiście tak nie jest, bo jak tu nazwać normalnym kogoś, kto walczy w 300 milimetrowej, samobieżnej armacie, pieszczotliwie zwanej latryną, i do tego handluje ludzkimi uszami.

Myślę, że każdy kto ceni dobry humor kreowany przez najwyższe kasty inteligentów powinien zapoznać się z BH w jak najbliższej przyszłości. Mi najbardziej podobało się zawikłanie fabuły, oraz nasz młodzieżowy język, którego znajomością popisał się A. Ziemiański. Jest to jedno z tych tytułów, których ukończenie daje satysfakcję równą z zakupem najnowszego GF 7800GTX Ultra magnatek.

Polecam!

Na zakończenie chciałem napisać że jest to najśmieszniejsze opowiadanie jakie dotąd czytałem i ocena 9\10 wydaje mi się być odpowiednią.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!