|
Andrzej Ziemiański - Bomba
Heisenberga
HODLUM
Janowiec, mała miejscowość w powiecie Puławskim.
Dnia 14.06.2006 r. skończyłem czytać opowiadanie „Bomba Heisenberga”. A oto
raport z wrażeń doznanych po wchłonięciu kolejnej śmiesznej opowieści
Ziemiańskiego.
Króciutkie opowiadanko co najwyżej na jedną przerwę obiadową w szkole. Fabuła
jest równie pokręcona jak uzwojenie w zasilaczu od mojego Sagema. Z początkiem
opowiadania widzimy i słyszymy zmysłami Wiśniowieckiego, żołnierza wojska
polskiego, któremu przypadła zaszczytna zasługa obsługi... latryny. Tak nazywali
swoje działko, takie tyci-tyci 300 milimetrów. A to dlatego, że „Obecność
siedmiu wiecznie spoconych mężczyzn i nieśmiertelnego środka odkażającego (produkowanego
chyba z ekstraktu psiego gówna) sprawiały, że w środku można było wytrzymać, nie
wymiotując, tylko po długim treningu.”. Prawda, że zabawne? Mi się ten kawałek
bardzo podoba... Później następują tak nieistotne rzeczy jak handel ludzkimi
uszami i atak na Polskie stanowiska, co ciekawsze atakują nas amerykanie wraz z
Wietnamczykami, a My wzywamy... Niemców. Oczywiście wszystko zgodne z realiami
historycznymi. Po przeczytaniu BH miałem doskonały humor. Najśmieszniejszy
dowcip udał się jednak Ziemiańskiemu z gramofonem... Oto on „Sranie... –
Wiśniowiecki wziął z lodówki puszkę z kwasem chlebowym. „Jeśli wyślesz nam trzy
kapsle, weźmiesz udział w promocji najnowszych gramofonów!””.
Zaraz potem okazuję się, że to wszystko było snem. Bohater opowiada jak to
bierze udział w eksperymencie polegającym na, otóż to, uprzyjemnianiu snów.
Umawia się na kolejną sesję podczas, której ma testować nowy model snu.
Mandżukuo, willa syna zabójcy Bismarcka (Bismarck 1815- 1898 przed chwilą
strzelał do F-16 z 300 milimetrowego działka, Tja...). Wiśniowiecki spotyka się
tam z Albertem Einsteinem, czołowym naukowcem Polskim, który pracuje nad bombą
atomową (zaiste). Ale to nie wszystko, żeby było śmieszniej nasz bohater musi
ożenić się z Córką hitlera (Wybaczcie, z dużej litery napisać nie mogę ), Moniką.
Następnie toczy się rozmowa na temat bomby Heisenberga (atomowej) w której
dowiadujemy się, że tak naprawdę nigdy nie braliśmy udziału w żadnym
eksperymencie naukowym. Ba, co więcej Wiśniowiecki jest uświadamiany, że to co
mu się śniło czyli to, że jest uczestnikiem badania snów było tylko i wyłącznie
snem a teraz rozmowę toczy normalną... Na jawie czyli.
|
|
|
|
|
Bomba Heisenberga |
|
|
science fiction |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
Opowiadanie z pewnością jest zabawne oraz ciekawe aż do ostatniego wersa.
Ziemiański musi być nielada inteligentem ażeby mógł wykreować tak zawiły świat,
oraz wszystko zrobić sprawnie i poprawnie. Wiśniowiecki, głównodowodzący „Pierwszego
Klozetu Rzeczypospolitej” jest, na pierwszy rzut oka, zwykłym człowiekiem. Ale
oczywiście tak nie jest, bo jak tu nazwać normalnym kogoś, kto walczy w 300
milimetrowej, samobieżnej armacie, pieszczotliwie zwanej latryną, i do tego
handluje ludzkimi uszami.
Myślę, że każdy kto ceni dobry humor kreowany przez najwyższe kasty inteligentów
powinien zapoznać się z BH w jak najbliższej przyszłości. Mi najbardziej
podobało się zawikłanie fabuły, oraz nasz młodzieżowy język, którego znajomością
popisał się A. Ziemiański. Jest to jedno z tych tytułów, których ukończenie daje
satysfakcję równą z zakupem najnowszego GF 7800GTX Ultra magnatek.
Polecam!
Na zakończenie chciałem napisać że jest to najśmieszniejsze opowiadanie jakie
dotąd czytałem i ocena 9\10 wydaje mi się być odpowiednią.
|
|