Październik 2006      


|:  RECENZJA  :|

Andrzej Ziemiański  - Zapach szkła
HODLUM

Czy miałeś kiedyś takie uczucie, drogi czytelniku, że właśnie skończyłeś coś wspaniałego i nigdy nie będziesz miał okazji powtórzyć tego wrażenia, a nawet jeśli stanie się to możliwe to nie będzie już tak cudowne? Moje ciało właśnie w tej chwili targane jest takimi uczuciami ponieważ "Zapach Szkła", jest, dosłownie i w przenośni, wspaniały. Na to doskonałe uczucie składa się wiele czynników, takich jak: stopień skomplikowania tekstu, styl, radość z ukończenia lektury, oraz to, że autor nie boi się zakląć aby zaczarować klimat.

Akcja opowiadania zaczyna się standardowo. Wielka szara plama, w kształcie okręgu, która pojawia się na trawie przed ośrodkiem wypoczynkowym w Pieczyskach. Przyjeżdża pogotowie gazowe, które oczywiście nim nie jest, i... zabija wszystkich świadków „efektu”*. My tą akcję „widzimy” z perspektywy „prawie 5-letniego chłopca”. Później to wszystko zaczyna być jeszcze bardziej skomplikowane gdyż ni stąd ni zowąd przenosimy się na rodzinnego grila u państwa Matysiaków i 4 ludzi atakuję 76 letniego dziadka, trzech napastników ma kałachy. Dziadzio jakby nigdy nic wyjmuje Glauberyta (taka tyci-tyci spluwka) z torby i z największym spokojem rozwala uzbrojonych po zęby wrogów, czwartemu nic nie zrobił bo był nieuzbrojony. Ten zaczął uciekać, ale za to wnuk rewolwerowca chwycił kałacha od strupiałego (no co...) napastnika i zaczął pruć w powietrze Wystrzeliwując cały magazynek pocisków z czego trafił tylko jednym i to amatora-mechanika, który siedział przed swoją karetą ( matizem się znaczy) i naprawiał jakiś tam szczegół. „Zwykły niedzielny dzień” – jak rzecze rewolwerowiec. Zazdroszczę luzu.

Jednym z głównych bohaterów jest Marek Hofman, ten „prawie 5-letni chłopiec” którego rola nie jest wyjawiana po samego koniuszki tekstu . Nie wiem czy było to zamierzone, ale w każdym razie dzięki tej nucie bojaźni i nieświadomości Ziemiański osiągnął wspaniały klimat i niewiarygodnie wysoką chęć chłonięcia jego Dzieł. Również ważni są Pan Matysik, oraz Dariusz Tomecki. Co do Ich charakteru pozwolę sobie przytoczyć pewien cytat... „A trzeba było go nie lekceważyć. Nie można lekceważyć Dariusza Tomeckiego – to się nigdy nie opłaca. Tomecki tylko zerknął na leżące ciało (które przed chwilą sam ukatrupił - HODLUM) i wyjął z papierowej torby kanapkę z jajkami. Cholera, no smakowały mu po prostu.” Oprócz tego przewijały się takie postacie jak Big Boss, Dupka, Laska, Towarek, Aneta Bielak, te cztery dziewczyny były asystentkami Big Bossów z różnych miast i służyły do przekazywania informacji między swoimi kumplami i kilka (nie)istotnych duchów. Istnieje też taki mały zombiak który nosi imię Pyskówka i chroni Hofmana przed różnymi niebezpieczeństwami takimi jak zabójcy przed drzwiami (ostrzega), czy chociażby sprawdza czy rejestrator jest wyłączony podczas jakichś ciekawych rozmów. Takie tam standardowe zadania, które obciążają tą duszyczkę.

Opowiadanie jest przednie. Było to moje pierwsze doświadczenie z twórczością Andrzeja Ziemiańskiego i jest nad wyraz pozytywne. Ach chyba nie uda mi się przelać moich uczuć na papier, ponieważ nie wiem jak to nazwać. Euforia? Radość? Głupota? Nie wiem. Jest to wspaniałe uczucie które jest ciągle we mnie.

  Zapach szkła
  fantasy
 

 


Pamiętam też chwilę gdy po raz pierwszy zacząłem to opowiadanie czytać. Po 15 minutach czytania odłożyłem na stół książkę, gdyż chyba trochę za gwałtownie przechodzi to z low story do kryminału i to obficie ociekającego mięsem. Ale to było to. Na początku szok, ale po chwili chwyciłem z powrotem do ręki i zacząłem wczytywać się w coraz to ciekawsze losy Hofmana, Matysika i Tomeckiego. Uświadczyłem tutaj coś w rodzaju podwójnej fabuły, naraz toczą się akcje poszukiwawcze Hofmana i poszukiwania prowadzone przez Matysika i Tomeckiego. Żeby było śmieszniej, szukają się nawzajem, Oczywiście są baaaardzo blisko siebie, ale ciii!
Mam też wrażenie, że opowiadanie nie kończy się do końca. Po przeczytaniu brakuje tego czegoś... Zakończenie, owszem. jest bardzo tajemnicze, ale zamiast kończyć tekst... zaczyna następny. Powiem jedno: Czuję niedosyt, chcę aby to było dłuższe! Tak wiem, to opowiadanie zajmuje 1\3 książki a w środku jest ich 5 ale nie świadczy to o tym że to jest długie... Wręcz przeciwnie, oznacza to że pozostałe są króciutkie! Nie wiem czy pozostałe również spodobają mi się na tyle aby dostać 10\10 ale wiem jedno: Jeśli chcesz się dowartościować literacko musisz to przeczytać.

Jak napisałem jest pięć opowiadań ale w tym miechu się nie wyrobię z napisaniem wszystkiego. Trzy teraz i dwa w następnym numerze. AVE!!!

*- Efekt było to, w opowiadaniu, pojawienie się szarej plamy, które zwiastowało zamienienie się w zombie tych ludzi, którzy mieli aktywny (czyt. Fizyczny) kontakt z szarą plamą.

510151205

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!