|
Andrzej Ziemiański - Zapach szkła
HODLUM
Czy miałeś kiedyś takie uczucie, drogi czytelniku,
że właśnie skończyłeś coś wspaniałego i nigdy nie będziesz miał okazji powtórzyć
tego wrażenia, a nawet jeśli stanie się to możliwe to nie będzie już tak cudowne?
Moje ciało właśnie w tej chwili targane jest takimi uczuciami ponieważ "Zapach
Szkła", jest, dosłownie i w przenośni, wspaniały. Na to doskonałe uczucie składa
się wiele czynników, takich jak: stopień skomplikowania tekstu, styl, radość z
ukończenia lektury, oraz to, że autor nie boi się zakląć aby zaczarować klimat.
Akcja opowiadania zaczyna się standardowo. Wielka szara plama, w kształcie
okręgu, która pojawia się na trawie przed ośrodkiem wypoczynkowym w Pieczyskach.
Przyjeżdża pogotowie gazowe, które oczywiście nim nie jest, i... zabija
wszystkich świadków „efektu”*. My tą akcję „widzimy” z perspektywy „prawie
5-letniego chłopca”. Później to wszystko zaczyna być jeszcze bardziej
skomplikowane gdyż ni stąd ni zowąd przenosimy się na rodzinnego grila u państwa
Matysiaków i 4 ludzi atakuję 76 letniego dziadka, trzech napastników ma kałachy.
Dziadzio jakby nigdy nic wyjmuje Glauberyta (taka tyci-tyci spluwka) z torby i z
największym spokojem rozwala uzbrojonych po zęby wrogów, czwartemu nic nie
zrobił bo był nieuzbrojony. Ten zaczął uciekać, ale za to wnuk rewolwerowca
chwycił kałacha od strupiałego (no co...) napastnika i zaczął pruć w powietrze
Wystrzeliwując cały magazynek pocisków z czego trafił tylko jednym i to
amatora-mechanika, który siedział przed swoją karetą ( matizem się znaczy) i
naprawiał jakiś tam szczegół. „Zwykły niedzielny dzień” – jak rzecze
rewolwerowiec. Zazdroszczę luzu.
Jednym z głównych bohaterów jest Marek Hofman, ten „prawie 5-letni chłopiec”
którego rola nie jest wyjawiana po samego koniuszki tekstu . Nie wiem czy było
to zamierzone, ale w każdym razie dzięki tej nucie bojaźni i nieświadomości
Ziemiański osiągnął wspaniały klimat i niewiarygodnie wysoką chęć chłonięcia
jego Dzieł. Również ważni są Pan Matysik, oraz Dariusz Tomecki. Co do Ich
charakteru pozwolę sobie przytoczyć pewien cytat... „A trzeba było go nie
lekceważyć. Nie można lekceważyć Dariusza Tomeckiego – to się nigdy nie opłaca.
Tomecki tylko zerknął na leżące ciało (które przed chwilą sam ukatrupił - HODLUM)
i wyjął z papierowej torby kanapkę z jajkami. Cholera, no smakowały mu po prostu.”
Oprócz tego przewijały się takie postacie jak Big Boss, Dupka, Laska, Towarek,
Aneta Bielak, te cztery dziewczyny były asystentkami Big Bossów z różnych miast
i służyły do przekazywania informacji między swoimi kumplami i kilka (nie)istotnych
duchów. Istnieje też taki mały zombiak który nosi imię Pyskówka i chroni Hofmana
przed różnymi niebezpieczeństwami takimi jak zabójcy przed drzwiami (ostrzega),
czy chociażby sprawdza czy rejestrator jest wyłączony podczas jakichś ciekawych
rozmów. Takie tam standardowe zadania, które obciążają tą duszyczkę.
Opowiadanie jest przednie. Było to moje pierwsze doświadczenie z twórczością
Andrzeja Ziemiańskiego i jest nad wyraz pozytywne. Ach chyba nie uda mi się
przelać moich uczuć na papier, ponieważ nie wiem jak to nazwać. Euforia? Radość?
Głupota? Nie wiem. Jest to wspaniałe uczucie które jest ciągle we mnie.
|
|
|
|
|
Zapach szkła |
|
|
fantasy |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
Pamiętam też chwilę gdy po raz pierwszy zacząłem to opowiadanie czytać. Po 15
minutach czytania odłożyłem na stół książkę, gdyż chyba trochę za gwałtownie
przechodzi to z low story do kryminału i to obficie ociekającego mięsem. Ale to
było to. Na początku szok, ale po chwili chwyciłem z powrotem do ręki i zacząłem
wczytywać się w coraz to ciekawsze losy Hofmana, Matysika i Tomeckiego.
Uświadczyłem tutaj coś w rodzaju podwójnej fabuły, naraz toczą się akcje
poszukiwawcze Hofmana i poszukiwania prowadzone przez Matysika i Tomeckiego.
Żeby było śmieszniej, szukają się nawzajem, Oczywiście są baaaardzo blisko
siebie, ale ciii!
Mam też wrażenie, że opowiadanie nie kończy się do końca. Po przeczytaniu
brakuje tego czegoś... Zakończenie, owszem. jest bardzo tajemnicze, ale zamiast
kończyć tekst... zaczyna następny. Powiem jedno: Czuję niedosyt, chcę aby to
było dłuższe! Tak wiem, to opowiadanie zajmuje 1\3 książki a w środku jest ich 5
ale nie świadczy to o tym że to jest długie... Wręcz przeciwnie, oznacza to że
pozostałe są króciutkie! Nie wiem czy pozostałe również spodobają mi się na tyle
aby dostać 10\10 ale wiem jedno: Jeśli chcesz się dowartościować literacko
musisz to przeczytać.
Jak napisałem jest pięć opowiadań ale w tym miechu się nie wyrobię z napisaniem
wszystkiego. Trzy teraz i dwa w następnym numerze. AVE!!!
*- Efekt było to, w opowiadaniu, pojawienie się szarej plamy, które zwiastowało
zamienienie się w zombie tych ludzi, którzy mieli aktywny (czyt. Fizyczny)
kontakt z szarą plamą.
510151205
|
|