|
Garth Nix - Sabriel, Lirael,
Abhorsen (trylogia)
BlackDog
Rzadko zdarza mi się czytać taką książkę, od której
nie mogę się oderwać. Nigdy też bym nie przypuszczał, że przeczytam jakąś
trylogię w niecałe cztery dni, a jednak! Nix napisał tak ciekawe, intrygujące
książki, że po prostu nie sposób się od nich oderwać, co zresztą można było
zauważyć na lekcjach, na których przebywałem (niemal na każdej miałem w rękach
któryś z tomów trylogii).
O czym w zasadzie są te książki? Ano, jest to ponad tysiąc dwieście stron
znakomitej prozy, utrzymanej w klimatach fantasy, z domieszką realizmu (graniczące
ze Starym Królestwem Ancelstierre jest bardzo dokładną kopią naszego, znanego
nam wszystkim świata). Pierwszy tom to opowieść o córce Abhorsena - Sabriel,
która będzie musiała stoczyć bój o los świata z potężnym, odradzającym się
czarnoksiężnikiem. Po drodze dowiaduje się wielu rzeczy o Starym Królestwie oraz
spotyka Touchstona, z którym spędzi wiele chwil w życiu. Tom I jest napisany
bardzo dobrym językiem, nie można powiedzieć, że istnieją tutaj jakieś ciężkie
opisy, czy koszmarne dialogi, jest spokojnie, czasami śmiesznie oraz co
najważniejsze nad wyraz ciekawie. W zasadzie przez całą książkę jest
niesamowicie i niespotykanie ciekawie. Nie odczuwałem tutaj mego odwiecznego
znużenia lekturą, po prostu Nix napisał to w taki sposób, że grzechem jest
mówienie o "topornym czytaniu", czy czymś podobnym. Niezwykle mało jest powieści,
książek, które by mnie w tak perfidny sposób wciągały.
Drugi tom nazwany "Lirael" był dla mnie niemałym zaskoczeniem, a to z tego
powodu, że opowiada o zupełnie innych osobach i wydarzeniach (chociaż to drugie
to oczywiste w zasadzie jest) niż tom I. Rzecz dzieje się osiemnaście lat po
tomie pierwszym i mówi nam o Lirael, córce Clayrów oraz Samie - synu Sabriel,
przyszłym Abhorsenie. W skrócie poznajemy dotychczasowe życie obojga, a potem
śledzimy przygody dwójki młodych ludzi, w końcu dochodzi do ich spotkania,
okazuje się, że mają wspólny cel i od tej pory działają razem wespół z Podłym
Psiskiem i Moggetem, wytworami wolnej magii. To właśnie Mogget w czasach Sabriel
jest moją ulubioną postacią tej trylogii. Nix przypisał mu iście moje cechy tj.
odwieczny sarkazm, wkurzająca wszystkich złośliwość i znużenie życiem. Czytając
opisy tegoż wytworu miałem wrażenie, że czytam bardzo dokładny mój opis, ale nie
chcę przecież zbaczać z tematu...
Trzeci tom to ostateczna rozgrywka z siłami zła, które planują nieść zniszczenie
na cały świat. Wszyscy poznani w poprzednich tomach bohaterowie muszą stawić
czoła Niszczycielowi. Książka jest jednak głównie o Lirael i Samie, a to dobrze,
ponieważ są to najciekawsi ze wszystkich bohaterów tejże trylogii, nie licząc
Moggeta ofkorz ;)
Wszystko składa się na wspaniałą całość, ja muszę powiedzieć, że jest to
najlepsza rzecz, jaką w życiu czytałem i najbardziej ciekawy styl pisania, jaki
uświadczyłem. Wszystko dzieje się szybko, nie ma czasu na jakieś dziwne
zabawianie się w długaśne opisy drzew, czy populacji mrówek. Dialogi są ciekawe,
przemyślane, każdy bohater ma swój styl wypowiedzi, nikt nie jest idealny, nie
sposób uświadczyć tutaj podobnych osób, różne osobowości towarzyszy są niezwykle
ważnym i jakże dobrze odbieranym elementem przez czytelnika. Osobiście nie kręci
mnie perspektywa czytania powieści, gdzie wszyscy są do siebie podobni. Trylogia
Nixa jest idealnym zaprzeczeniem wcześniej wydanej przeze mnie tezy, i to jest w
niej dobre.
Czasami jest śmiesznie, ale tylko wtedy, kiedy pozwala na to chwila. Nie dzieje
się to zbyt często, ponieważ towarzysze są nękani licznymi zastępami zmarłych (których
dowódcą jest podstępny nekromanta Hedge) oraz różnymi przykrościami, związanymi
z bliskimi im osobami.
W zasadzie głównymi bohaterkami trylogii są - pierwszej części - Sabriel,
drugiej i trzeciej - Lirael, a więc przedstawicielki płci pięknej. Niby są
jeszcze Touchstone i Sam, jednak całość jest napisana ze zwróceniem większej
uwagi na te dwie kobietki. Niby wolę książki gdzie to mężczyźni dominują,
jednakże w tym przypadku uważam, że takie ruch Nixa jest bardzo dobry, a to
dlatego, że potrafił to tak napisać, że nie zwracamy uwagi na to, czy mowa jest
o kobiecie, czy mężczyźni. Jest to swego rodzaju kolejna zaleta tejże trylogii.
|
|
|
|
|
Sabriel, Lirael, Abhorsen |
|
|
science fiction |
|
|
brak |
|
|


 |
|
|
|
Chyba najsłabsze momenty powieści to początkowe historie o Lirael, jej
młodociane lata. Garth Nix nie wyciągnął chyba z tej rzeczy wszystkiego, co
mógł, a możliwości miał naprawdę multum. Jednakże nie przeszkadza to zbytnio, bo
ta cała opowieść o młodych latach głównej bohaterki jest krótka i szybko się
przez nią przebrnie.
Po głębszym wejrzeniu w książkę zauważyłem również, że druga część trylogii
została wydana aż siedem lat po wydaniu pierwszej. Wydaje mi się, nie mogłem
tego sprawdzić, że Nix nie zamierzał robić z tej historii całej serii, ale w
końcu doszedł do wniosku, że warto napisać kontynuację. Jeżeli było tak, jak
myślę, to uważam, iż była to znakomita decyzja, bo kolejne tomy są coraz to
ciekawsze i zasługują na największe uznanie, co nie oznacza iż uważam pierwszy
tom za zły. Jednakże następne, szczególnie trzeci, są lepsze.
Wypadałoby chyba już zakończyć to lanie wody. Na zakończenie chciałbym tylko
powiedzieć, iż liczę na to, że Nix nie zakończył jeszcze przygody ze Starym
Królestwem i, że uświadczę jeszcze książki na ten temat.
|
|