Październik 2006      


|:  RECENZJA  :|

Garth Nix  - Sabriel, Lirael, Abhorsen (trylogia)
BlackDog

Rzadko zdarza mi się czytać taką książkę, od której nie mogę się oderwać. Nigdy też bym nie przypuszczał, że przeczytam jakąś trylogię w niecałe cztery dni, a jednak! Nix napisał tak ciekawe, intrygujące książki, że po prostu nie sposób się od nich oderwać, co zresztą można było zauważyć na lekcjach, na których przebywałem (niemal na każdej miałem w rękach któryś z tomów trylogii).

O czym w zasadzie są te książki? Ano, jest to ponad tysiąc dwieście stron znakomitej prozy, utrzymanej w klimatach fantasy, z domieszką realizmu (graniczące ze Starym Królestwem Ancelstierre jest bardzo dokładną kopią naszego, znanego nam wszystkim świata). Pierwszy tom to opowieść o córce Abhorsena - Sabriel, która będzie musiała stoczyć bój o los świata z potężnym, odradzającym się czarnoksiężnikiem. Po drodze dowiaduje się wielu rzeczy o Starym Królestwie oraz spotyka Touchstona, z którym spędzi wiele chwil w życiu. Tom I jest napisany bardzo dobrym językiem, nie można powiedzieć, że istnieją tutaj jakieś ciężkie opisy, czy koszmarne dialogi, jest spokojnie, czasami śmiesznie oraz co najważniejsze nad wyraz ciekawie. W zasadzie przez całą książkę jest niesamowicie i niespotykanie ciekawie. Nie odczuwałem tutaj mego odwiecznego znużenia lekturą, po prostu Nix napisał to w taki sposób, że grzechem jest mówienie o "topornym czytaniu", czy czymś podobnym. Niezwykle mało jest powieści, książek, które by mnie w tak perfidny sposób wciągały.

Drugi tom nazwany "Lirael" był dla mnie niemałym zaskoczeniem, a to z tego powodu, że opowiada o zupełnie innych osobach i wydarzeniach (chociaż to drugie to oczywiste w zasadzie jest) niż tom I. Rzecz dzieje się osiemnaście lat po tomie pierwszym i mówi nam o Lirael, córce Clayrów oraz Samie - synu Sabriel, przyszłym Abhorsenie. W skrócie poznajemy dotychczasowe życie obojga, a potem śledzimy przygody dwójki młodych ludzi, w końcu dochodzi do ich spotkania, okazuje się, że mają wspólny cel i od tej pory działają razem wespół z Podłym Psiskiem i Moggetem, wytworami wolnej magii. To właśnie Mogget w czasach Sabriel jest moją ulubioną postacią tej trylogii. Nix przypisał mu iście moje cechy tj. odwieczny sarkazm, wkurzająca wszystkich złośliwość i znużenie życiem. Czytając opisy tegoż wytworu miałem wrażenie, że czytam bardzo dokładny mój opis, ale nie chcę przecież zbaczać z tematu...

Trzeci tom to ostateczna rozgrywka z siłami zła, które planują nieść zniszczenie na cały świat. Wszyscy poznani w poprzednich tomach bohaterowie muszą stawić czoła Niszczycielowi. Książka jest jednak głównie o Lirael i Samie, a to dobrze, ponieważ są to najciekawsi ze wszystkich bohaterów tejże trylogii, nie licząc Moggeta ofkorz ;)

Wszystko składa się na wspaniałą całość, ja muszę powiedzieć, że jest to najlepsza rzecz, jaką w życiu czytałem i najbardziej ciekawy styl pisania, jaki uświadczyłem. Wszystko dzieje się szybko, nie ma czasu na jakieś dziwne zabawianie się w długaśne opisy drzew, czy populacji mrówek. Dialogi są ciekawe, przemyślane, każdy bohater ma swój styl wypowiedzi, nikt nie jest idealny, nie sposób uświadczyć tutaj podobnych osób, różne osobowości towarzyszy są niezwykle ważnym i jakże dobrze odbieranym elementem przez czytelnika. Osobiście nie kręci mnie perspektywa czytania powieści, gdzie wszyscy są do siebie podobni. Trylogia Nixa jest idealnym zaprzeczeniem wcześniej wydanej przeze mnie tezy, i to jest w niej dobre.

Czasami jest śmiesznie, ale tylko wtedy, kiedy pozwala na to chwila. Nie dzieje się to zbyt często, ponieważ towarzysze są nękani licznymi zastępami zmarłych (których dowódcą jest podstępny nekromanta Hedge) oraz różnymi przykrościami, związanymi z bliskimi im osobami.

W zasadzie głównymi bohaterkami trylogii są - pierwszej części - Sabriel, drugiej i trzeciej - Lirael, a więc przedstawicielki płci pięknej. Niby są jeszcze Touchstone i Sam, jednak całość jest napisana ze zwróceniem większej uwagi na te dwie kobietki. Niby wolę książki gdzie to mężczyźni dominują, jednakże w tym przypadku uważam, że takie ruch Nixa jest bardzo dobry, a to dlatego, że potrafił to tak napisać, że nie zwracamy uwagi na to, czy mowa jest o kobiecie, czy mężczyźni. Jest to swego rodzaju kolejna zaleta tejże trylogii.

  Sabriel, Lirael, Abhorsen
  science fiction
  brak

 


Chyba najsłabsze momenty powieści to początkowe historie o Lirael, jej młodociane lata. Garth Nix nie wyciągnął chyba z tej rzeczy wszystkiego, co mógł, a możliwości miał naprawdę multum. Jednakże nie przeszkadza to zbytnio, bo ta cała opowieść o młodych latach głównej bohaterki jest krótka i szybko się przez nią przebrnie.

Po głębszym wejrzeniu w książkę zauważyłem również, że druga część trylogii została wydana aż siedem lat po wydaniu pierwszej. Wydaje mi się, nie mogłem tego sprawdzić, że Nix nie zamierzał robić z tej historii całej serii, ale w końcu doszedł do wniosku, że warto napisać kontynuację. Jeżeli było tak, jak myślę, to uważam, iż była to znakomita decyzja, bo kolejne tomy są coraz to ciekawsze i zasługują na największe uznanie, co nie oznacza iż uważam pierwszy tom za zły. Jednakże następne, szczególnie trzeci, są lepsze.

Wypadałoby chyba już zakończyć to lanie wody. Na zakończenie chciałbym tylko powiedzieć, iż liczę na to, że Nix nie zakończył jeszcze przygody ze Starym Królestwem i, że uświadczę jeszcze książki na ten temat.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!