|
Tomasz Lis - Nie tylko fakty
Tuxedo
Nie ma chyba w naszym kraju osoby, której nieznane
byłoby nazwisko Lis. Większości kojarzy on się pewnie z prowadzeniem programów
informacyjnych w TVP i TVN i jego autorskim "Co z tą Polską". A więc prezenter.
Ja dodam jeszcze wydawcę, korespondenta zagranicznego, sprawozdawcę sejmowego,
publicystę i wreszcie autora kilku książek. Poprzednia, zatytułowana
identycznie, jak jego obecny program, osiągnęła u nas nakład ponad 100 000
egzemplarzy. Liczba musi budzić respekt, tym bardziej, że "Co z tą Polską" na
pewno nie była lekturą łatwą.
"Nie tylko Fakty" są zupełnie inne. Napisane bardzo sprawnym, przystępnym
językiem, zabarwione anegdotami i ciekawostkami. Z tym, że to również nie jest
lektura dla wszystkich. Lis opowiada w niej o piętnastu latach (1989-2004)
przemian w Polsce, polskich mediach i wreszcie w swoim życiu. Poznajemy drogę na
telewizyjny szczyt człowieka, który w '89 roku dorabiał suszeniem torfu w
Norwegii. Tak, tak - w bardzo ważnym dla naszej historii okresie
dwudziestoparoletni wówczas młodzieniec nawet nie myślał, że zostanie czołowym
dziennikarzem. Od tego czasu zmieniło się wiele - bardzo wiele. Zarówno w naszej
rzeczywistości, jak i rzeczywistości pana Tomka, tej całkiem prywatnej i tylko
czasami naruszanej przez paparazzich. On sam nie zdradza zbyt wielu szczegółów z
życia osobistego - a jeśli już to robi, to raczej wzrusza niż po prostu
informuje. Na mnie największe wrażenie zrobiły dwa opisy tego, jak zwykły
przypadek zadecydował o tym, że dziennikarz w ogóle żyje.
Jedną z fascynacji Lisa są Stany Zjednoczone, a konkretniej mechanizmy rządzące
tamtejszą polityką. W latach '90 miał okazję zobaczyć ją na własne oczy - został
korespondentem Telewizji Polskiej. Traf chciał, że właśnie zbliżała się
amerykańska kampania wyborcza... Obszerne fragmenty książki pokazują, jak może
(i powinna) wyglądać kampania w cywilizowanym kraju. Przy niej to, co dzieje się
u nas, można śmiało przyrównać do zabawy w piaskownicy.
"Nie tylko Fakty" pokazują jeszcze coś - świat mediów od wewnątrz. To, jaki jest
naprawdę - jaki był w okresie po-okrągłostołowym i jak zmieniał się razem
z władzą. Równie ciekawe są strony poświęcone budowaniu przez Lisa programu
informacyjnego w startującej dopiero TVN.

|
|
|
|
|
Nie tylko fakty |
|
|
L |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
Powiedzenie "coś z niczego" miało w tym wypadku głęboki sens, bo startując
właściwie od zera Fakty w stosunkowo niedługim czasie stały się bardzo chętnie
oglądanym "numerem 3" na rynku, depczącym po piętach dotychczasowym liderom.
Wreszcie autor przybliża nam kulisy rozstania ze stacją prezesa Waltera, robi to
jednak z właściwą sobie klasą i wypada tylko współczuć włodarzom TVNu, że
dobrowolnie zrezygnowali ze świetnego dziennikarza.
Tomasz Lis nie jest pisarzem, ale wie, co chce przekazać i potrafi to robić
bardzo dobrze. Nawet nie próbuje stylizować tekstu na bardziej literacki - i
dobrze, bo czytając "Nie tylko Fakty" ma się niemal wrażenie obcowania z
autorem, a to chyba jeden z największych komplementów, jakimi można uraczyć
twórcę. Drogi do porozumienia z czytelnikiem są różne, tutaj osiągnięto je
poprzez prostotę wypowiedzi i momentami przejmujące wtrącenia z życia
prywatnego. Komu zatem mogę polecić tę książkę? Na pewno wszystkim interesującym
się światem mediów, polską polityką i polityką w ogóle. Krąg odbiorców zawężony,
ale ci, którzy po tę lekturę sięgną, mogą być pewni, że otrzymują towar z
najwyższej półki.
|
|