Październik 2006      


|:  RECENZJA  :|

Tomasz Lis  - Nie tylko fakty
Tuxedo

Nie ma chyba w naszym kraju osoby, której nieznane byłoby nazwisko Lis. Większości kojarzy on się pewnie z prowadzeniem programów informacyjnych w TVP i TVN i jego autorskim "Co z tą Polską". A więc prezenter. Ja dodam jeszcze wydawcę, korespondenta zagranicznego, sprawozdawcę sejmowego, publicystę i wreszcie autora kilku książek. Poprzednia, zatytułowana identycznie, jak jego obecny program, osiągnęła u nas nakład ponad 100 000 egzemplarzy. Liczba musi budzić respekt, tym bardziej, że "Co z tą Polską" na pewno nie była lekturą łatwą.

"Nie tylko Fakty" są zupełnie inne. Napisane bardzo sprawnym, przystępnym językiem, zabarwione anegdotami i ciekawostkami. Z tym, że to również nie jest lektura dla wszystkich. Lis opowiada w niej o piętnastu latach (1989-2004) przemian w Polsce, polskich mediach i wreszcie w swoim życiu. Poznajemy drogę na telewizyjny szczyt człowieka, który w '89 roku dorabiał suszeniem torfu w Norwegii. Tak, tak - w bardzo ważnym dla naszej historii okresie dwudziestoparoletni wówczas młodzieniec nawet nie myślał, że zostanie czołowym dziennikarzem. Od tego czasu zmieniło się wiele - bardzo wiele. Zarówno w naszej rzeczywistości, jak i rzeczywistości pana Tomka, tej całkiem prywatnej i tylko czasami naruszanej przez paparazzich. On sam nie zdradza zbyt wielu szczegółów z życia osobistego - a jeśli już to robi, to raczej wzrusza niż po prostu informuje. Na mnie największe wrażenie zrobiły dwa opisy tego, jak zwykły przypadek zadecydował o tym, że dziennikarz w ogóle żyje.

Jedną z fascynacji Lisa są Stany Zjednoczone, a konkretniej mechanizmy rządzące tamtejszą polityką. W latach '90 miał okazję zobaczyć ją na własne oczy - został korespondentem Telewizji Polskiej. Traf chciał, że właśnie zbliżała się amerykańska kampania wyborcza... Obszerne fragmenty książki pokazują, jak może (i powinna) wyglądać kampania w cywilizowanym kraju. Przy niej to, co dzieje się u nas, można śmiało przyrównać do zabawy w piaskownicy.

"Nie tylko Fakty" pokazują jeszcze coś - świat mediów od wewnątrz. To, jaki jest naprawdę - jaki był w okresie po-okrągłostołowym i jak zmieniał się razem z władzą. Równie ciekawe są strony poświęcone budowaniu przez Lisa programu informacyjnego w startującej dopiero TVN.

  Nie tylko fakty
  L
 

 

Powiedzenie "coś z niczego" miało w tym wypadku głęboki sens, bo startując właściwie od zera Fakty w stosunkowo niedługim czasie stały się bardzo chętnie oglądanym "numerem 3" na rynku, depczącym po piętach dotychczasowym liderom. Wreszcie autor przybliża nam kulisy rozstania ze stacją prezesa Waltera, robi to jednak z właściwą sobie klasą i wypada tylko współczuć włodarzom TVNu, że dobrowolnie zrezygnowali ze świetnego dziennikarza.

Tomasz Lis nie jest pisarzem, ale wie, co chce przekazać i potrafi to robić bardzo dobrze. Nawet nie próbuje stylizować tekstu na bardziej literacki - i dobrze, bo czytając "Nie tylko Fakty" ma się niemal wrażenie obcowania z autorem, a to chyba jeden z największych komplementów, jakimi można uraczyć twórcę. Drogi do porozumienia z czytelnikiem są różne, tutaj osiągnięto je poprzez prostotę wypowiedzi i momentami przejmujące wtrącenia z życia prywatnego. Komu zatem mogę polecić tę książkę? Na pewno wszystkim interesującym się światem mediów, polską polityką i polityką w ogóle. Krąg odbiorców zawężony, ale ci, którzy po tę lekturę sięgną, mogą być pewni, że otrzymują towar z najwyższej półki.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!