|
Hiroki Endo - Tomb Raider / Witchblade
dan_daki
Scenariusz i rysunek: Michael Turner
Wydawca: TM-Semic
Rok wydania: 2000
Oprawa: miękka
Format: 17x26
Cena: 6,50zł
Ocena: 6/10.
Tomb
Raider – kultowa seria gier przygodowych typu Third Person Perspective z
nieustraszoną panią archeolog Larą Croft w roli głównej. Któż nie zna Tomb
Raidera? Gdy ten TPP ukazał się w 1996 roku na rynku komputerowym, podbił od
razu serca milionów graczy na całym świecie. Nic dziwnego, produkcja posiadała
wszystko to, co niezbędne, by przyciągnąć rzesze spragnionych wrażeń miłośników
gatunku: tajemnicze, mroczne lokacje, przemyślane zagadki, kilometry labiryntów
oprawione w zapierającą dech w piersiach grafikę (nie śmiejcie się! Dziś to
pikseloza, wtedy powalało na kolana ;) ) oraz seksowną bohaterkę. Tak, to się po
prostu MUSIAŁO dobrze sprzedać. Machina komercyjna poszła w ruch i dziś, 10 lat
od premiery Tomb Raidera, ukazała się już część z numerkiem 7.
A w międzyczasie, gdzieś po drodze, wydawano wszelkiej maści gadżety,
osładzające fanom czas oczekiwania na kolejne odsłony gry. Do takich gadżetów
można zaliczyć komiks Tomb Raider/Witchblade, opublikowany po raz pierwszy w
1998 roku dzięki staraniom amerykańskiego molocha komiksowego, jakim jest Top
Cow (odłam Image). Do Polski album trafił jako Wydanie Specjalne TM-Semic w A.D.
2000.
Mało kto wie, że zanim Lara doczekała się dłuuugiej serii komiksów Tomb Raider
(do 2005 wydano około 50 komiksów Tomb Raider, 12 z serii Tomb Raider: Journeys
oraz około 20 wydań specjalnych – liczby wciskają w fotel), swój papierowy
debiut miała właśnie na łamach Tomb Raider/Witchblade. Pierwsze egzemplarze
rozeszły się jak świeże bułeczki, nic więc dziwnego, że w przeciągu roku
powołano do życia album – kontynuację pt. Witchblade/Tomb Raider. Za rysunki w
komiksach odpowiadali najlepsi amerykańscy i europejscy rysownicy.
Ale wróćmy do polskiego wydania Tomb Raider/Witchblade. Na tomik składają się
dwie odrębne historie. Główne bohaterki spotykają się jakby przypadkiem. W
środku nocy w jednym z nowojorskich mieszkań zjawia się potwór, który zabija
właściciela mieszkania. Przerażona sąsiadka wzywa policję. Oddział, w którego
szeregach znajduje się detektyw Sara Pezzini, czyli nasza Witchblade, aresztuje
uzbrojoną kobietę, twierdzącą, że rzekomo walczyła z potworem – czyli Larę Croft
- archeologa i poszukiwaczkę przygód w jednej osobie. Sprawa jest poważna,
bowiem okazuje się, iż Lara dostała od pewnego bogatego, przykutego na stałe do
wózka inwalidzkiego starca zlecenie (które zresztą doskonale wypełniła)
wykopania tajemniczego talizmanu, z którego ów milioner uwolnił następnie
demona, by zemścić się za krzywdy doznane kiedyś od pewnej znienawidzonej przez
niego rodziny. To właśnie owe ustrojstwo pojawiło się w Nowym Jorku. Sara i Lara
wspólnie starają się więc rozwikłać zagadkę demona i talizmanu. |
|
Część druga rozgrywa się w Londynie, do którego Sara zostaje zaproszona przez
naszą panią archeolog. Detektyw Pezzini pojawia się na miejscu akurat w
momencie, gdy Genvieve Lecavalier – bogata posiadaczka sieci firm
perfumeryjnych, wielka miłośniczka kotów – kradnie z domu Lary posążek bogini
Bastet. Rozpoczyna się pościg. Bohaterki podążając śladem Lecavalier bez
najmniejszego trudu odnajdują ją. Ale nagle okazuje się, że w starożytnym
posążku rodem z Egiptu zaklęta jest... Zresztą, nie będę Wam odbierać
przyjemności z poznania finału ;)
Tyle z fabuły, czas na ogólne wrażenia. Cóż, już pierwsze strony ukazują nam
świetną kreskę, jaką dysponuje rysownik - Michael Turner. Tusz kładli panowie
Joe Weems oraz Bill O’Nail, natomiast obróbką komputerową całości zajął się
Jonathan D. Smith. I te kobiety... Co prawda, proporcje nierealne do osiągnięcia
dla zwykłej śmiertelniczki (wymiary!!!), ale ciałka z pewnością wzbudzają
zachwyt wśród męskiej części czytelników ;)
Natomiast co do jakości polskiego wydania – za plus należy uznać fakt, że w
jednym zeszycie TM-Semic umieścił dwa odrębne komiksy (w USA część I i II
zostały wydane jako osobne pozycje), dzięki czemu komiks czyta się dłużej, niż w
10 minut. Co nie zmienia faktu, że tomik jest bardzo cieniutki – łączna objętość
to 48 stron, w tym wkładki z jednostronicowymi obrazkami (w sumie 6 takich mini
plakatów). Do tłumaczenia i kroju czcionki nie można się przyczepić, ale...
Papier dobrej jakości, choć nie jest kredowy, okładka miękka, nielakierowana.
Hmm... Czyli jak w każdym zwykłym komiksie. A przecież według TM-Semic to
wydanie specjalne, edycja limitowana, więc stać go chyba było na lepszą oprawę
za te 6,50 zł...? Tak mi się przynajmniej wydaje.
Czy sięgnąć po komiks Tomb Raider/Witchblade? Właściwie nie jest on
niczym
nadzwyczajnym – głównie stworzony został z myślą o fanach Lary i Witchblade, nie
wiem, czy spodobać się może komuś spoza tego kręgu. I to jest jego największy
minus – komiks wyraźnie został przygotowany pod gust i preferencje fanów Tomb
Raidera, a nie komiksu jako takiego. Bardziej, aniżeli warty przeczytania, jest
on warty obejrzenia. Grafika świetna, fabularnie nie pociąga. „Tomb Raider/Witchblade”
w żadnym wypadku nie jest dziełem ambitnym – ot, rozrywka na kilka chwil. Stąd
ocena 6/10.
|