|
Dziewiątego grudnia 1965 roku we wczesnych godzinach rannych do Małego miasteczka Kecksburg przyjechał odział Gwardii Narodowej a następnie po kilku godzinach odział straży pożarnej. Las rosnący koło miasta został okrążony szczelnym kordonem tak by nikt niepożądany nie mógł się tam dostać. Poprzedniej nocy zaobserwowano lecący nad miastem Winsdor obiekt podobny do kuli ognia. W swojej wypowiedzi Waszyngton określił go jako "meteor" jednak żadne obserwatorium astronomiczne nie potwierdziło tej wypowiedzi. Prawdopodobnie właśnie ten obiekt rozbił się w lesie obok miasta Kecksburg. Na miejsce wypadku wysłano duży samochód transportowy z plandeką do ukrycia obiektu, który miał być przewożony. Zastanawiający jest fakt, że przewidziano,(lub wiedziano!) że wystarczy zwykła ciężarówka. W dwadzieścia pięć lat później gdy skończył się obowiązek ustawowego utajnienia zdarzenia został nadany program telewizyjny o tym wydarzeniu i dzięki temu zgłosiło się wielu świadków mogących dokładniej opisać te historie. Na przykład pewien żandarm pełniący służbę w bazie wojsk lotniczych w Lockborne koło miasta Columbus w stanie Ohio dzień po rozbiciu się NOL-a (Niezidentyfikowany Obiekt Latający) zeznał, że we wczesnych godzinach rannych został ogłoszony czerwony alarm (najwyższy stan zagrożenia stosowany na przykład w obliczu zetknięcia się z bronią jądrową przeciwnika) i do bazy wjechała platforma zakryta plandeką wioząca coś o okrągłym kształcie. Żołnierze mieli rozkaz zabić każdą nieupoważnioną osobę, która chciała by się zbliżyć do tego obiektu. Tajemniczy obiekt przebywał w bazie tylko do godziny 19.30 później został przewieziony tym samym pojazdem do bazy Wright-Patterson odległość między bazami wynosi około 180 kilometrów. Następny świadek przedsiębiorca budowlany zeznaje, że dostał od oficera lotnictwa duże zamówienie na cegły chroniące przed promieniowaniem, gdy ciężarówki z materiałem budowlanym dojechały do bazy przedsiębiorca budowlany i jego pracownik otrzymali polecenie zabudowania hangaru w, którym stał pojazd transportowy z ładunkiem pokrytym spadochronem. Świadek zeznał, że był to dziwny obiekt w kształcie żołędzia. Podczas pracy przedsiębiorca i jego pracownik cały czas mieli lufy karabinów wycelowane w plecy a po skończeniu pracy otrzymali polecenie dochowania tajemnicy. Następnie do hangaru weszło kilku osobników w kombinezonach chroniących przed promieniowaniem. Dalsze losy tego wydarzenia są objęte ścisłą tajemnicą jednak plotka głosi, że ze statku kosmicznego wydobyto czterech żywych kosmitów. W programie telewizyjnym nadanym 14 października 1988 roku "UFO Live Cover UP" byli oficerowie wywiadu zeznają, że mieli osobistą styczność z kosmitami. Byli oni przetrzymywani w podziemnym schronie na pustyni w Newadzie i można się było z nimi porozumiewać prostym fonetycznie językiem odżywiali się tylko jarzynami i owocami nie jedli potraw białkowych ani mięsa. Te istoty były najprawdopodobniej czymś w rodzaju krzyżówki owadów z gadami. Najnowsze przesłanki mówią, że do roku 1999 nie dożył żaden z nich.
Bibliografia "UFO NAD NAMI-KAZIMIERZ BZOWSKI"
|