RECENZJA - GBA
International Superstar Soccer
Solar

Na pewno większość z was kojarzy japońską firmę Konami. To oni wypuścili na nasz rynek produkt, który okazał się pogromcą serii Fifa, czyli Pro evolution soccer 3 (a także jego kontynuacje). Jednak, czy wiecie, że ta firma już od dawna wypuszczała na konsole swoją piłkarską serię, zwaną International superstar soccer? Nie? Ja też żyłem w nieświadomości, dopóki nie zobaczyłem wyżej wymienionej produkcji w wersji na jedyną dostępną mi konsole, tj. Gba. Długo nie myśląc nabyłem ją (czasami warto zaryzykować) i radosny wróciłem do domu, wierząc, że panowie z Konami nie są w stanie spaprać żadnej gry sportowej. I miałem racje.

Wybieramy składy!

Jak można wywnioskować z tytułu w ISS mamy do dyspozycji jedynie drużyny narodowe, różnych lig, czy innych pucharów brak. Trochę szkoda, że twórcy nie pokusili się o powiększenie charakteru gry. Do dyspozycji mamy zespoły 40 krajów (niestety Polski brak) podzielonych na dziesięć kategorii w zależności od tego gdzie leżą na mapie. Każda z drużyn jest opisana czterema statystykami: szybkość, siła, celność, zgranie. Powiem szczerze, że różnice naprawdę się odczuwa: dla drużyny niemieckiej trzeba wymyślić zupełnie inną taktykę. Niż np. francuskiej. Jest to bez wątpienia jedna z największych zalet gry, znacznie przedłużającej jej żywotność. Co do gry to mamy trzy tryby: Friendly Mach, International Cup i Penalty Shot Out. Myśle, że dwa pierwsze nie wymagają wyjaśnień, zaś ten trzeci to po prostu strzelanie karnych. Ten tryb przydaje się, gdy mamy dosłownie chwilkę na zabawę, albo chcemy podnieść swoje umiejętności. Trybów jest trochę mało, ale za to International Cup jest na tyle ciekawy i rozbudowany, że przynosi nam kilka ładnych godzin rozrywki. Poza tym pozostaje tryb multiplayer, którego niestety nie mogłem wypróbować (czyt. nikt w okolicy tej gry), a szkoda bo już sobie wyobrażam te pojedynki ze znajomymi... Ech może kiedyś to nadrobię.

Menago?

Dziwić może z początku ilość opcji jakie powinniśmy ustawić tuż przed rozpoczęciem meczu. Możemy ustalić jaki zawodnik gra, na jakim miejscu, jaka jest formacja drużyny, strategie ataku itp. prawie jak w rasowym menadżerze. Z początku te możliwości mogą przytłaczać, jednak interfejs jest tak prosty i intuicyjny, że bardzo szybko uczymy się z niego korzystać. Dzięki temu możemy ustalić to jak drużyna ma grać, wg. naszych preferencji. A wierzcie mi, że zobaczenie jak drużyna rozgrywa akcje wg. naszego planu daje niemałą satysfakcję.

Podaj, podaj!

Jednak nie ma się co oszukiwać: ISS jest grą typowo zręcznościową, a nie symulacją piłki nożnej. Widać to choćby w menu, gdzie to, która drużyna zaczyna mecz, wybieramy rzucając monetą. A co z samą rozgrywką? Pierwsze moje wrażenie brzmiało "to boisko jest krzywe!". I faktycznie płaszczyzna jest odchylona o ok. 30 stopni, więc żeby biec równolegle do linii boiska, trzeba ustawić zawodnika na ukos. Na początku jest to dosyć kłopotliwe i powoduje sporo błędów (głównie przy strzałach), ale po kilku meczach gracz się przyzwyczaja.

Mecze są bardzo dynamiczne. Podania trzeba wyprowadzać szybko, zręcznie unikać przeciwników i strzelić przy tym jak najwięcej goli. Dzięki tej szybkości, gra się bardzo przyjemnie i nie przeszkadza, że postacie są nieproporcjonalnie duże w stosunku do boiska, a bramki jakby małe. Wszystko to traci sens, gdy zaczynamy grać. Jednak na początku gra się bardzo ciężka, gdyż ISS jest wyjątkową trudne (przy nim gameboy'owa Fifa to łatwizna), więc nie ma co się dziwić, jeżeli na początku będziemy znacznie przegrywać. Po kilku godzinach zaczniemy odnosić pewne sukcesy, a potem pójdzie już z górki.

O dwóch takich co ukradli piłkę

Dzieje się tak, ponieważ Konami obdarzyło naszych przeciwników naprawdę wysoką sztuczną inteligencją. Piłkarze cały czas polują na piłkę, okrążają nas jak sępy, podają do siebie i grają tak dobrze, że pokonanie ich jest naprawdę wyzwaniem Widać także, iż zwykle działają według wcześniej ustalonego planu., nie idą na żywioł. Jak prawdziwi zawodowcy. Warto jeszcze wspomnieć kilka słów na temat bramkarzy. Oni dosłownie żyją w polu bramkowym, wybiegają naprzód, rzucają się, piąstkują itp. Nie są tylko (jak to bywa w niektórych sportówkach o tematyce tego typu) dodatkowym słupkiem.


Sam czasami byłem pod wrażeniem tego, co robił mój bramkarz, żeby odeprzeć atak napastników. Często to on ratował mnie od przegranej.

Nobody is perfect

Niestety i ta gra nie opędziła się od kilku dokuczliwych wad. Przede wszystkim kiedy cofamy się, to bez piłki, próbując ją odebrać przeciwnikowi, zawodnik nie biegnie normalnie, tylko rozkłada ręce i lekko posuwa się tyłem. I wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że jest wtedy dużo wolniejszy i ciężko mu dogonić napastnika. A gracz zaciska pięści wściekły, bo nie może nic zrobić.
Drugą wadą, która mi przeszkadzała, był brak jakiegokolwiek wskaźnika podczas odmierzania siły przy strzale z karnego. Brakuje czegoś takiego jak w Fifie, a tak musimy się zdać na czucie, co zwykle kończy się zmarnowaniem szansy na gola, a komputer nie ma takich problemów. Więcej wad (poza kilkoma malutkimi, np. kiepska czcionką w menusach) nie uświadczyłem, a i tę nie są zbyt okazałe).

Krzywe gierki

Teraz czas opisać grafikę tejże produkcji. Trzeba przyznać, że Konami sporo wycisnęło z GBA. Rozgrywka przedstawiona jest w widoku izometrycznym w 2D. Postacie są bardzo ładnie i płynnie animowane, na murawie prawie nie widać pikseli. Jako, że twórcy są japończykami, pozwolili sobie na kilka mangowych nawiązań. Postacie wyglądają jak z jakiejś anime, zaś piłka, kiedy długo leci w powietrzu robi się rozmazana i lekko krzywa. Myślę, że każdy kto oglądał kiedykolwiek japońskie kreskówki, wie o co chodzi. Te nawiązania są tak małe, ze nawet ktoś, kto nie toleruje mangi i jej pochodnych, powinien być z grafiki zadowolony.
Co do udźwiękowienia, to nie mam większych zastrzeżeń. W menu pogrywa sobie jakaś melodyjka, zaś wszystkie odgłosy meczowe, w stylu wiwatów, czy kopnięć w piłkę zostały wykonane poprawnie. W sumie i tak nie zwraca się na to uwagi, podczas gry.

Co on tam gada?

Za to muszę pochwalić komentarz w grze. Jest to pierwsza gała jaką odpaliłem na konsoli Nintendo z tak dobrym komentarzem. Wszystko co się dzieje na boisku jest dokładnie opisywane przez komendatora. Głos dobrano po prostu świetnie, jest profesjonalny, lecz nie kryje emocji (nie da się zapomnieć tego "goal!!!" z autentyczną radością w głosie). Po prostu taki naturalny. Naprawdę nie spodziewałem się w gierce na Gameboyu tak profesjonalnego komentarza.

Piłka jest jedna, a bramki są dwie

International Superstar Soccer jest najlepszą grą sportową, w jaką miałem okazje pograć na GBA. Ta dynamika, ta trudność i ta inteligencja, tych atutuów nie przebije żadna Fifa, dlatego też, jeżeli chcecie móc pograć sobie w podróży w wirtualną piłkę, to ISS będzie najlepszym wyborem. Konami po raz kolejny udowodniło, że na robieniu gier sportowych zna się jak mało kto.

OCENA: 9-

Plusy:

+ dynamika
+ AI
+ komentarz
+ jeszcze sporo by wymieniać...


Minusy:

- cofanie się
- brak wskaźnika przy karnych
- kilka pomniejszych


+ Infozz:
Gatunek: Sportowa
Platforma: GBA
Premiera: 2001
Producent: Konami