RECENZJA - GBA
FIFA 06
Solar

Któż z nas, prawdziwych graczy, nie zna poczciwej Fifki? Seria ta ukazuje się już od kilkunastu lat (tak dokładniej to od 1994 roku) i przyciąga do siebie coraz to nowych miłośników piłki nożnej. Ja w piłkę nożną nie grywam, ale nie przeszkadza mi to w lubieniu Fify. Niestety od 2004 roku gra zalicza mały obsów, ponieważ EA Games nie wprowadza praktycznie żadnych zmian, wydając co roku kolejną część serii. Ewolucje Fify na PC i dużych konsolach obserwuje uważnie, jednak jeżeli chodzi o Gameboyową wersje tej gry nie jestem zbyt dobrze obeznany, grałem tylko w jedną część, oznaczoną numerkiem 2003 (to moja ulubiona część serii w całej jej historii). Mówiąc szczerze wcale nie miałem zamiaru zapoznawać się bliżej z kieszonkową Fifą, wolałem dalej grać w cudownego International Superstar Soccer. Jednak skoro dostałem w prezencie najnowszą wersje tejże gry nie wypadałoby nie pograć i nie zrecenzować, dlatego też czym prędzej się za to wziąłem. I oto macie tego efekt.

Opcje, tryby, menusy itp.

Na początku zajmę się technicznymi stronami gry, czyli tym wszystkim co nas wita w menu. Jednak zacznijmy od tego co pokazuje nam się przed menusami. Brak mi tutaj jakiegoś trailera, jedyne co obserwujemy to logo Eletronic Arts, oraz spis wszystkich lig wykorzystanych w grze. Za to menu główne zostało zrobione bardzo dobrze: ma elegancki niebiesko-szary kolor, oraz bardzo ładne zdjęcie ze stadionem w nocy w tle. Co do trybów rozgrywki to mamy: Kick off, czyli pojedynczy mecz, Chalenges w którym możemy rozegrać któreś z mistrzostw, Competition w którym prowadzimy jakąś z najsłabszych drużyn ku chwale, oraz najważniejsze: Carrer w którym wybieramy ulubioną drużynę i gramy nią kilka sezonów. I tutaj napotykamy się na pierwszy zgrzyt: otóż tryb kariery jest bardzo mało rozbudowany. W sumie sprowadza się tylko do rozgrywania kolejnych meczy, wygląda jak żywcem przeniesiony z jakieś starej odsłony serii. Graliście w Fifę 06 na kompie? Tam to dopiero ten tryb jest ogromny, można by pomyśleć, że gramy w jakiegoś uproszczonego menadżera. Szkoda, ze EA Games zdecydował się pójść na łatwiznę.

Kogo wybierasz?

Lig i poszczególnych zawodników mamy całe zatrzęsienie co jest naturalne w każdej części tej serii. Bundes Liga, Liga francuska, norweska, hiszpańska, meksykańska i jeszcze wiele, wiele innych. Wymienianie wszystkich nie ma zbytniego sensu. Szkoda tylko, że nie umieszczono polskiej ligi, ale da się to przeboleć. Każda drużyna jest opisywana za pomocą pięciu gwiazdek. Te najgorsze mają nawet pół gwiazdki a najlepsze wiadomo, pełna liczba. Są one opisywane trzema parametrami: defensywa, ofensywa i celność. Co do składów, to są w miarę aktualne, EA naprawdę się w tym aspekcie postarało, jednak biorąc pod uwagę, że od czasu jej wydania składy trochę się pozmieniały, nie można traktować kieszonkowej Fify, jako idealnego przewodnika po świecie piłki nożnej.

Potrzebna przepustnica?!

Co do samej rozgrywki to nadal dąży ona do pseudo-symulacji piłki nożnej, jednak poczyniono pewne zmiany w stosunku do wersji na duże konsole. Przede wszystkim boisko i bramka są sporo mniejsze, niż wskazywał by zdrowy rozsądek. Może się to wydać dziwne, ale dzięki temu nie musimy tak latać po boisku i gra staje się trochę bardziej dynamiczna. Jednak nie ma się co oszukiwać, to nie jest ISS, tutaj w większości gra się zachowawczo, tak żeby oni nie strzelili nam gola, a nie żebyśmy my im jak najwięcej wkopali. Patrząc na Fifę 2003, to rozgrywka stałą się trochę wolniejsza. Jednak nie jest to gra nudna, wręcz przeciwnie w Fifkę pogrywa się naprawdę nieźle i długo nie będziemy się nudzić. O ile oczywiście nie oczekujemy takich emocji, jakie serwują nam panowie z Konami.

Warto coś napisać o sztucznej inteligencji naszych kolegów z drużyny. Powiem wam, że jest w miarę dobrze, piłkarze potrafią planować i ustawiać się tam, gdzie aktualnie powinni być. Co prawda nie zawsze im wszystko wychodzi, ale w końcu żaden piłkarz nie jest nieomylny. Co do porównania tego jak oni grają ze statystykami to wszystko się zgadza, jednak nawet drużyna mająca grać naprawdę ofensywnie tego nie robi. Widać pewnych zależności nie da się ominąć.

Muszę mimo wszystko opisać w osobnym akapicie zachowanie bramkarzy, gdyż ci są po prostu rewelacyjni. Oni nie stoją pod bramką, niczym żywa przeszkoda, oni naprawdę żyją w polu karnym, wybiegają, rzucają się, piąstkują itp. Naprawdę bramkarze zostali wykonani perfekcyjnie.

Jeszcze kilka spraw odnośnie rozgrywki. Przede wszystkim podczas wykonywania rzutów wolnych, autów, wybijaniu piłki przez bramkarza nie pokazują się żadne wskaźniki, zazwyczaj obecne w Fifie . Musimy wszystko robić na wyczucie, tak jak podczas prawdziwego meczu.


Czipsy i piwo, proszę!

Kamera jest ustawiona zupełnie inaczej niż w gameboyowej Fifie 2003. Przypomina ona widok z wieży, który można ustawić w Fifce na duży sprzęt. Niestety żadnego innego widoku meczu twórcy nie przewidzieli i chcąc nie chcąc musimy grać w takim trybie kamery. Co do powtórek to zostały one zrealizowane bardzo średnio i gracz aż nie ma ochoty z nich korzystać. Przede wszystkim jej przewijanie jest bardzo nieczułe i labo przewijamy wolno, albo prędkość staje się olbrzymia. Poza tym widoki z innych kamer są nieczytelne, oraz zniekształcają grafikę (o której za chwilkę). Szkoda, że programiści nie umieli zrobić tego lepiej. A propos sterowania: krzyżak w tej grze jest również mało czuły i drybling nie zawsze wychodzi tak jak byśmy chcieli. Też szkoda.

To co widzę, to co wiem!

Grafika została zrealizowana porządnie. Silnik graficzny na jakim nowa Fifa hula jest rozwinięciem enignu wykorzystanym w starszych odsłonach tejże gry. Postacie są zrobione z dużej ilości pikseli (które nie rzucają się zbytnio w oczy), podobnie stadion i boisko. Kolory są bardzo soczyste i doskonale prezentują się na małym ekranie GBA. Jednak najbardziej zachwyciła mnie animacja. Postacie poruszają się bardzo płynnie i naturalnie, nie ma tutaj żadnych zaciachów, czy martwych pikseli. Podoba mi się zwłaszcza animacja bramkarza, rzucającego się na piłkę. Po prostu poezja. Niestety grafika dużo traci przy zbliżeniach (np. podczas wykopywania rożnego). Piłkarz robi się rozmyty, a boisko zapikselowane. Na szczęście w czasie rozgrywki podobnych atrakcji nie uświadczycie. O udźwiękowieniu w zasadzie nie ma co mówić: przyjemna muzyczka w menu, niezłe okrzyki publiczności, oraz wszystkie dźwięki które powinny być, zostały zrealizowane bez zarzutu. Ani to ziębi, ani grzeje.

Jedna taka wada na sto!

Niestety wydawcy tej gry popełnili najgorszy błąd, jaki tylko mogli popełnić, mianowicie nie spolonizowali najnowszej Fify! Dlaczego jest to dla mnie taka wielka wada? Otóż w polskiej wersji Fify 06 jest spolszczony komentarz, a tworzą go dwaj wybitni komentatorzy! Jak można było nie wykorzystać tak wspaniałej okazji? A tak jesteśmy tego pozbawieni. Już sobie wyobrażałem, jak będę słuchał opisów tego co robię w ojczystym języku, a tu lipa. Kiedy odkryłem, że giera nie została spolonizowana przeżyłem totalne, graniczące z rozpaczą rozczarowanie. Panowie, jak można było nie wykorzystać takiego asa? Po prostu jak?

Gdzie ten kabel?

Multiplayer w nowej Fifie jest taki jak w większości produkcji EA Games: niezły. Po podpięciu dwóch GBA w których znajdują się cartridge z Fifą możemy rozegrać ze znajomym mecz. Osobiście marzy mi się jakieś wspólne przechodzenie kariery, albo coś takiego, ale to w końcu tylko Gameboy i dostałem w multi tego, czego się spodziewałem. Nie mam większych zastrzeżeń.

Wybieramy składy!

Jak mam ocenić Fifę 06? Jest to dobra gra sportowa, dająca sporo rozrywki i nieźle wykorzystująca tego wspaniałego handhelda, jakim jest Gameboy. Mimo, iż nie jest pozbawiona wad i moim zdaniem jest trochę gorsza od wersji z 2003 roku, dostarcza kilka godzin niezłych emocji piłkarskich, jednak przy takim International Superstar Soccer wymięka.

OCENA: 7

Plusy:

+fajnie się gra
+ligi i piłkarze
+ładna grafika


Minusy:

- brak polskiego komentarza!
- kilka pomniejszych wymienionych w recenzji

+ Infozz:
Gatunek: Sportowa
Platforma: GBA
Premiera: 2005
Producent: Electronic Arts