|
|
|
NADGRYZIONY HAMBURGER |
|
|
|
Pora obiadowa. Siedzę samotnie przy wielkim stole i zastanawiam się nad sensem istnienia. Przede mną talerz, na talerzu hamburger. Nadgryziony. Siedzę i patrzę, i przepełnia mnie pustka, bo wiem, że już nigdy więcej Cię nie zobaczę... Zostanie mi tylko on, na pamiątkę po tym, co przeżyliśmy razem w ciągu ostatnich paru lat. Pamiętasz, jak wyciągnąłem Cię z wody wtedy nad stawem? Byłaś cała przemoczona i trzęsłaś się z zimna, ale mimo to wiedziałaś, że ja jestem przy Tobie, mogłaś więc nie obawiać się zapalenia płuc. Wiedziałaś, że gdy tylko dotrzemy do domu, owinę Cię kocem i natrę jakimś rozgrzewającym specyfikiem. Ha, ale jeszcze lepiej było - przypomniałem sobie właśnie - jak nas gonił pies sąsiadów, pamiętasz? Nigdy nie biegałaś zbyt szybko, a ja Ci jeszcze dawałem forów, żeby w razie czego psisko dziabnęło mnie, a nie Ciebie! Zawsze o Ciebie dbałem, prawda? A tak w ogóle to zastanawiam się, czemu my nigdy nie wspominaliśmy chwili, w której się poznaliśmy, co? Przecież to było genialne! Przeszedłem obok Ciebie, pewnie wcale nie zwróciłbym na Ciebie uwagi, gdyby nie te wielkie, brązowe oczy, zamyślone, wpatrzone w bezkresną dal... Dookoła Ciebie kręciły się jakieś dzieciaki i próbowały Ci dokuczyć, a Ty wcale nie zwracałaś na nie uwagi. A gdy tylko przyjechaliśmy do - wtedy już naszego - domu, sąsiedzi nie mogli wyjść z podziwu dla Twojej urody! "Gdzie pan ją znalazł?" - krzyczeli jeden przez drugiego. Tak, to były wspaniałe momenty i na pewno nigdy ich nie zapomnę, przyrzekam Ci to! A teraz leżysz tu, przede mną, na śnieżnobiałym talerzu. Okryta bułką z sezamem i plastrami pomidorów i ogórków. Wiesz, chyba jednak ugryzę jeszcze parę razy, żebyś się nie zmarnowała. Mleka i tak już nie dasz... |
|
|
|
Remember_The_Name - erteen@gmail.com |
|
|
7.07.2006