spierdalajcie w pizdu… – i każdy poszedł w swoją stronę do własnych zajęć
– nie wolno było się odwracać chociaż nie brakowało takich którzy co chwilę
spoglądali przez ramię – jakoś nikt nie zmienił się w słony pomnik – szliśmy
przed siebie tylko od czasu do czasu zatrzymując się przy jakiejś ciekawostce –
kilka osób przystanąwszy gdzieś na dłużej nie mogło potem znaleźć właściwej
drogi i skręcało na lewo lub na prawo cofało się – nie było w tym niczyjej winy
– oni po prostu zasługiwali na lepsze życie – так
сказал
товарищ Ђох
gdzie nas powiedzie skrajem dróg gzygzakowaty życia
sznur… – patrz ilu nas: wszyscy
błądzimy jak pijani – nietrzeźwi z natury gonimy się – biegamy po zaka-markach
wielkiej spiżarni szukając napisu: słoik poznania dobra i zła – …potem będziemy
się dalej tułać bez celu i sensu będziemy nieszczęśliwi jak dotąd byliśmy –
nigdy go nie znajdziemy (całe szczęście) ale szukać musimy – tylko od nas
zależy gdzie go będziemy szukać (może poza spiżarnią) – póki co zagrajmy w to
co znamy od lat: pójdźmy wszyscy do wanienki
a wszystko to bo ciebie kocham… – może znowu powiesz że żona ci nie pozwala może
matka – powiesz że wczoraj też miałeś tę wątpliwą przyjemność i że jeszcze masz
kaca – spróbuję cię wyleczyć tylko proszę przyjdź – możesz tylko popatrzeć nikt
cię przecież nie zmusza abyś robił to z nami – chociaż pewnie i tak się do nas
przyłączysz ból będzie nie do zniesienia – wtedy ci pomogę – ale pamiętaj:
tylko pierwszy raz jest za darmo potem trzeba płacić dużo płacić – a przy tym
śpiewamy obrazoburcze piosenki – dla ciebie zabiję się
twarz pod koc przespać noc byle do rana… – mleko postawi mnie na nogi (kawa z mlekiem) i
papieros – będę się błąkać po całym mieszkaniu obijać o ściany może wezmę się
do jakiejś niepotrzebnej roboty – przestawiać będę po kolei wszystkie bibeloty
i pudełka – włączać i wyłączać – ustawiać sprzęty – potem znowu kawa (z
mlekiem) gazeta i pilot od telewizora i papieros – czyjeś pięć minut – modlitwa
przed jedzeniem i piciem (mleka?) – nocne Polaków rozmowy – zabiorę brata na
koniec świata – tam zbudujemy wspólny dom
słuchaj to jest zwyczajne świństwo – tak się nie mówi: do widzenia – może
papierosa – masz młody piątaka skocz do kiosku po jakieś fajki – a może jakaś
sława choćby pośmiertna – zaraz zawołam chłopaków strzelą parę fotek i dadzą
jutro na pierwszą stronę – mogę jeszcze załatwić bilet ale tylko w jedną stronę
i to nie na żadne Hawaje – dawać ten sznur byle szybko może chociaż ja pojadę
na wczasy –– może wreszcie nauczycie się trochę samodzielności – może
przekonacie się jak ciężko żyć tym co zostali
shine on you crazy diamond – tylko nie mówcie znowu że zmarła wam babcia to
już będzie czwarta – przyznajcie się lepiej że popiliście wczoraj trochę –
jesteśmy skłonni wam to wybaczyć zdarza się – shine on we…
God save the King – nie podobasz mi się chyba cię uśmiercę – pamiętaj że mogę to zrobić
w każdej chwili – przesunę jeszcze trochę gałkę chcesz – zabiję twojego chomika
psa – i rybki złote rybki – masz tylko jedno życzenie: niech będzie wola twoja
– niech będzie kurwa twoja mać – twoja misja skończona mam ciebie dość ––
umrzesz kiedy zechcę wrócisz kiedy zechcę – czy zechcę King grave the…
Mark Kewlar (wiecmsb@wp.pl)