|
Ze starej taśmy
Grecja mistrzem dzięki szczęściu
b>Niedziela 4 lipca, godzina 22:47, w tle brzmi Hunter - Fallen... To był jeden z wieczorów, który pewnie nie wymaże się z mojej pamięci tak szybko. Dla tych, którzy nie do końca kojarzą fakty po wczorajszej imprezie czy innym ciekawym zajęciu powodującym chwilowy zanik pamięci powiem, że to wieczór finału imprezy która odbywa się raz na cztery lata i jest niesamowita - zawsze. Mowa o Mistrzostwach Europy a dokładniej: A.D. 2004. Zapytacie pewnie dlaczego piszę to teraz, a nie jutro rano, gdy mój mózg będzie wypoczęty i będę mógł przeanalizować wszystko na spokojnie, wyjaśniam więc: właśnie stało się coś, co stać się najnormalniej nie mogło. Portugalia - ze sławnymi nazwiskami na boisku jak i na ławce rezerwowych - nie poradziła sobie ze słabą przed ME, a nieciekawie grającą w ME Grecją. Paradoks? Zaskoczenie?
Dłużej zastanawiając się można stwierdzić, że większość kibiców zgodzi się z naszymi nieomylnymi komentatorami - Grecja była PO PROSTU lepsza. Ja jednak krótko: NIE ZGADZAM SIĘ! Możliwym jest, że moja postawa spowodowana jest sympatią do poległych w tym właśnie finale Portugalczyków, ale na pewno spojrzę na oponentów "mojej" drużyny okiem obiektywnym. Skąd moje osądy? Wielu wybuchnie w furii z oskarżeniami, że wynik mówi sam za siebie itd. itd.. Takie sprzeczki nie miałyby końca, bo każdy kibic broniłby swojej drużyny - dlatego między innymi wypowiadam się tutaj, w felietonie, a nie zaczynam kłótni gdzieś na forum :). Wracając jednak do tematu burzliwego. Dlaczego wg mnie Grecy nie zasłużyli sobie na Mistrzostwo, ale również na sam finał?
Na samym początku moich rozważań zacytuję zacnego trenera choć już sędziwego Antoniego Piechniczka, że ta drużyna pełniła w tych mistrzostwach rolę "przeszkadzajki". Taką mają taktykę. Przeszkodzić w wyprowadzaniu ataku i przy jednej czy dwóch kontrach ustalić wynik spotkania. Jakoś w każdym meczu sposób rozpracowania przeciwnika w drużynie Greckiej był identyczny, ale żaden z trenerów (oprócz Rosjan ) nie mógł sobie z tym bugiem poradzić. Co z tego wynika - to, że Grecja właśnie przed chwilą uniosła puchar ME. Powiedzmy sobie jednak szczerze: ich gra nie zachwycała. Była wręcz brzydka! Takie klepanie na siłę.
|
|
Mówią, że czasem ma się więcej szczęścia niż rozumu - tego pierwszego Grecja miała pod dostatkiem przez całe mistrzostwa. Począwszy od fazy grupowej, skończywszy na samym finale. Już widzę purpurowe od złości twarze... Portugalia, Czechy, Hiszpania, Francja - drużyny nie do przejścia, prawda? Spotkały na swojej drodze szaraczka, który zastosował dosłownie przysłowie: Przychodzi dzień w życiu królika (tu: szaraczka), że nawet i lwu trzeba dać w mordę i tak się właśnie działo. Te największe sławy, piękne akcje dostały z korka w mordę od Grecji. Bolesne, oj jak to bardzo boli. Teraz mały cytat z rzędu "moich własnych": Jeśli ów króliczek (tu: szaraczek) stanąłby mordą w mordę z innym króliczkiem schowałby ogonek (kitkę <- cokolwiek on tam ma) pod siebie i tyle by go widziano. Rosja - prezentuje podobnie ohydny styl gry jak Grecja - co z tego wynika? Króliczek dostał właśnie za swoje. Pomyślmy, czy Szwecja, Dania, Włochy, które grają na "bij zabij" nie poradziłaby sobie z wciąż broniącą się i rozkładającą każdy atak Grecją? Trafiłby swój na swego... Wtedy nie byłoby wielkiej drużyny. Tryumfator ME 2004 miał nieziemskiego farta, że trafiał na zespoły grające ładną, miłą dla oka piłkę. Na nich mogła tylko pokazać jaka to jest niesamowicie silna i potężna.
W światowej piłce są trzy grupy trzymające władzę (chciałem modnego słówka użyć :)): finezja (technika), massive attack i... massive defend :). Wytworzyła się między nimi zależność:
massive defend wygrywa z finezją
massive attack wygrywa z massive defend
finezja wygrywa z massive attack
Tytułem zakończenia. Grecy mają puchar, dostali go niech się więc cieszą, ale to, że właśnie oni nie przeszli koło niego ze łzami rozpaczy w oczach niech zawdzięczają szczęściu, które im sprzyjało w losowaniach kolejnych przeciwników. Nie mam nic do Greków, ale ten puchar w Atenach jest dziełem przypadku - jak z resztą wszystko w piłce.
Autor: Robert Duraj
Skomentuj
na forum >>
| |